Świętujemy setną rocznicę odzyskania niepodległości. Na pozór to banalne stwierdzenie. Ale czy tak jest rzeczywiście? Kim jest to „my”, które świętuje? Czy to „my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej”, jak zapisano w preambule do konstytucji z 1997 r.?
Czy niezależnie od wyznawanych poglądów politycznych mamy okazję spotkać się na forum publicznym i jak równy z równym świętować? Może jest na to szansa gdzieś na rocznicowych koncertach czy wystawach. Natomiast gdy tylko pojawia się element polityczności, to wraz z nim następuje podział. Bo czy są idee polityczne, które by nas łączyły? Równość, wolność, demokracja, rządy prawa? Wolne żarty. Zaraz zaczynamy pytać, jaka ta demokracja i dla kogo?
Łączy nas język, kultura czy historia. Ale nie łączy nas więź obywatelstwa oparta na politycznych wartościach. Sto lat po odzyskaniu niepodległości, 29 lat po demokratycznych przemianach ustrojowych, cały czas nie jesteśmy jeszcze narodem politycznym.