Liczba osób, które mają zarzuty w sprawie GetBacku, urosła do 12. Śledczy zabezpieczają należący do nich dobytek, który w razie skazania miałby się stać własnością spółki. Mają już ok. 24 mln zł – ustalił DGP
Osoby z zarzutami w sprawie GetBacku / Dziennik Gazeta Prawna
W areszcie tymczasowym w sprawie wrocławskiej spółki windykacyjnej przebywa już dziewięć osób spośród 12, którym śledczy postawili zarzuty. Wszyscy są podejrzani o wyrządzenie GetBackowi szkody majątkowej wielkich rozmiarów, a przestępstwo to jest zagrożone nawet 10 latami więzienia. Z naszych ustaleń wynika, że Komisja Nadzoru Finansowego, która jako pierwsza złożyła w sprawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w ciągu prawie pięciu miesięcy uzupełniała je aż 25 razy o nowe ustalenia. Śledczy przesłuchali w tej sprawie już ponad 70 osób. Efektem są kolejne zatrzymania i zabezpieczanie majątku.
Reklama
– Zajęcia opiewają już na ok. 24 mln zł i dotyczą podejrzanych w sprawie. To są zabezpieczenia na rzecz pokrzywdzonego, czyli GetBacku. Będą przelane na konta spółki w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem osób, które dzisiaj mają jedynie zarzuty – mówi nasz informator zbliżony do śledztwa.

Kontrowersyjna transakcja

Reklama
W piątek rano funkcjonariusze CBA zapukali do dwóch znanych na rynku kapitałowym inwestorów Piotra Osieckiego i Jakuba Ryby. Obaj są związani z funduszem Altus TFI. Pierwszy to jego wieloletni prezes, główny akcjonariusz i szef rady nadzorczej (z funkcji tej zrezygnował po zatrzymaniu). Ryba w przeszłości był członkiem zarządu Altusa, a obecnie jest wiceprezesem Rockbridge TFI należącego do Altusa. Obaj decyzją sądu mają spędzić najbliższe trzy miesiące w areszcie.
Obrońcy zatrzymanych w piątek biznesmenów zapowiadają złożenie zażalenia na areszt tymczasowy. „Trudno oprzeć się wrażeniu, że wymiar sprawiedliwości pomógł dziś politykom i instytucjom próbującym za wszelką cenę odwrócić uwagę od swojej roli i zaniechań w aferze GetBack i skupić ją na kimś innym bez względu czy winnym czy też nie” – czytamy w przesłanym DGP oświadczeniu obrońcy Piotra Osieckiego, adwokat Jolanty Turczynowicz-Kieryłło. Zapowiada ona pozew przeciwko CBA i prokuraturze – jej klient domagać się będzie wielomilionowego odszkodowania za zatrzymanie i uderzenie w reputację Altus TFI.
Obrońca Jakuba Ryby argumentuje, że udział jego klienta w zmowie jest absurdem. – Sprzedaż EGB była przeprowadzona w sposób odpowiadający standardom rynkowym, po wycenie właściwej dla tego typu transakcji i gdyby nie problemy, jakie dziś dotyczą GetBacku, nikt by się specjalnie nią nie przejął, zważywszy, jak wiele takich operacji się przeprowadza na rynku – podkreśla adwokat Radosław Potrzeszcz.
Prokuratura zarzuca menedżerom Altusa wyrządzenie GetBackowi w okresie od października 2016 r. do początku sierpnia 2017 r. szkody szacowanej na kwotę co najmniej 160 mln zł.
W ubiegłym roku GetBack za ponad 207 mln zł (16 zł za akcję) przejął konkurenta – EGB. Sprzedającymi były Altus TFI i 15 zarządzanych przez niego funduszy. Altus przejął kontrolę nad EGB w listopadzie 2015 r., płacąc niecałe 4 zł za akcję. W ciągu niespełna dwóch lat wartość firmy wzrosła ponadczterokrotnie, a udziałowcy zarobili na transakcji ok. 150 mln zł. Przedstawiciele TFI tłumaczyli DGP, że transakcja miała rynkowy charakter, wartość EGB wzrosła dzięki głębokiej restrukturyzacji, a umowa uzyskała wszystkie zgody korporacyjne, w tym rady nadzorczej GetBacku. Wycenę EGB dla wrocławskiego windykatora zrobiła firma KPMG, a doradcą prawnym była kancelaria Greenberg Traurig. Altusowi doradzała kancelaria Krzysztof Rożko i Wspólnicy.
KNF zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez były zarząd GetBacku. Prokuratura, stawiając zarzuty Osieckiemu i Rybie, rozszerzyła też zarzuty byłemu prezesowi GetBacku Konradowi K. i jednemu z członków zarządu spółki. Mieli działać wspólnie i w porozumieniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz mieć świadomość faktycznej wartości EGB.
Kwestionowanie transakcji rozpoczęło się dopiero po wybuchu afery GetBacku. Z ustaleń DGP wynika, że obecne zarzuty to m.in. efekt zebrania materiału dowodowego w postaci wiadomości e-mail wymienianych pomiędzy stronami, które zabezpieczyło CBA. – Być może dzisiaj cena za EGB jest kwestionowana, ponieważ prokuratura i KNF podejrzewają, że kurs spółki został napompowany, gdy była notowana na NewConnect specjalnie pod sprzedaż GetBackowi – mówi nam osoba zbliżona do windykatora.

Walka z kolejnym TFI

Długi GetBacku przekraczają 3 mld zł i wszystko wskazuje, że obligatariusze spółki odzyskają niewiele więcej niż jedną trzecią swoich pieniędzy. Żeby było z czego zaspokajać wierzycieli, GetBack walczy o odzyskanie pieniędzy z umów, które zdaniem obecnego zarządu nie miały ekonomicznego uzasadnienia lub były fikcyjne. W DGP opisywaliśmy, że chodzi o ok. 515 mln zł za lata 2016–2018. Największą pozycją na liście jest zakup EGB. GetBack i Altus od czerwca br. prowadziły rozmowy na temat odwrócenia tej transakcji, ale nie udało się ich sfinalizować, chociaż na stole pojawiło się kilka różnych propozycji. Altus nie godził się na rekalkulację ceny, a odkupienie spółki nie było możliwe, bo została ona w pełni zintegrowana z GetBackiem.
Piotr Osiecki złożył w ostatnich tygodniach ofertę dokapitalizowania windykatora swoimi pieniędzmi; w grę wchodziło 70 mln zł. Zdaniem zarządu GetBacku przeprowadzenie nowej emisji akcji jest obecnie niemożliwe, a spółka nie chce łączyć potencjalnej transakcji z odzyskaniem pieniędzy za EGB. Dostała w tej sprawie wsparcie rady wierzycieli, która domagała się korekty ceny o 100 mln zł.
Drugą potężną pozycją, z której windykator chce zwrotu pieniędzy, jest umowa z Trigon TFI na ponad 49 mln zł. Zdaniem zarządu GetBacku TFI powinno zwrócić te pieniądze, bo transakcja nie miała uzasadnienia ekonomicznego. Kierownictwo spółki złożyło w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury na byłe władze windykatora. Przedstawiciele Trigona wielokrotnie odrzucali jakiekolwiek zastrzeżenia do umowy.
Wierzyciele GetBacku obawiają się, że pieniędzy nie uda się odzyskać, bo Trigon chce przenieść część działalności operacyjnej do firmy Skarbiec Holding. Dlatego rada wierzycieli zwróciła się do KNF, aby ta podjęła kroki prawne w celu uniemożliwienia Trigonowi podejmowania tego typu działań. Z informacji DGP wynika, że z podobnym wnioskiem GetBack wystąpi do KNF i prokuratury, a być może także sądu, aby ten zabezpieczył roszczenie windykatora i zakazał przejęcia zarządzania portfelami i funduszami Trigona przez Skarbiec Holding.
Prokuratura dotarła do e-maili, jakimi wymieniały się strony