Premier Donald Tusk powiedział na wtorkowej konferencji prasowej, że na razie nie ma wybranej formy prawnej, w jakiej będzie rozstrzygnięta kwestia zapłodnienia in vitro.

Według "Dziennika", najbardziej drażliwe kwestie dotyczące sztucznego zapłodnienia mogą zapaść poza Sejmem i za pomocą rozporządzeń.

To nie Sejm, a minister zdrowia mógłby zdecydować, ile zarodków będzie można wytworzyć do zabiegu, czy można je zamrażać i ile lat może mieć maksymalnie kobieta, która chce się poddać metodzie sztucznego zapłodnienia. Parlamentarzyści mieliby się zająć jedynie przyjęciem niebudzących wątpliwości zapisów wynikających z dyrektyw unijnych, które m.in zakazują tworzenia ludzkich zarodków do celów naukowych.

"Jaka będzie forma prawna zobaczymy. W tej chwili nie mam przygotowanego rozstrzygnięcia" - podkreślił pytany o tę sprawę premier.

Zespół klubu PO ds. projektu ustawy bioetycznej zakończył już prace i w najbliższym czasie ma przedstawić rekomendacje

"Czy to będzie ustawa, czy rozporządzenie dla mnie nie odgrywa istotniejszej roli" - dodał.

Tusk zaznaczył, że dla niego ważne jest, żeby sprawa in vitro było uregulowana, "była szanowana godność człowieka" i aby niemożliwe były "złe praktyki", takie jak hurtowy handel zarodkami czy niszczenie zarodków.

Zespół klubu PO ds. projektu ustawy bioetycznej zakończył już prace i w najbliższym czasie ma przedstawić rekomendacje.

Mrożenie zarodków to jedyny punkt sporny w sprawie regulacji dotyczących zapłodnienia metodą in vitro - powiedziała PAP posłanka PO Małgorzata Kidawa-Błońska, kierująca tym zespołem. Tymczasem poseł PO Jarosław Gowin, który przygotował projekt ustawy bioetycznej, stanowczo sprzeciwia się tworzeniu nadliczbowych zarodków i ich mrożeniu.