Współczesne państwo żydowskie proklamowano dokładnie 70 lat temu – 14 maja 1948 r. „Nowa żydowska republika” otrzymała nazwę Izrael, ale niemal na godziny przed deklaracją niepodległości nazwa nie była jeszcze wybrana. Odwołując się do Biblii, proponowano także nazwę Judea albo Syjon. Spierano się też o religię. Zapisano odwołanie do Opoki Izraela, aby mogli je zaakceptować zarówno Żydzi świeccy, jak i religijni.
Proklamacja państwa przypadła na piątek. Podpisy złożono tuż przed szabatem, o czwartej po południu. Szansę na obronę nowej państwowości przed arabskimi sąsiadami były pół na pół. Jedenaście minut po powołaniu nowe państwo de facto uznał prezydent USA Harry Truman. Wkrótce potem Związek Radziecki, co stanowiło niezwykły moment w historii powojennego świata i coś, co wielu historyków nazywało szczególnym oknem historii.
Rządzona przez komunistów Polska postąpiła podobnie. Już 18 maja do ówczesnego polskiego ministra spraw zagranicznych Zygmunta Modzelewskiego specjalną depeszę z prośbą o uznanie wystosował Mosze Szertok, minister spraw zagranicznych Tymczasowego Rządu Państwa Izrael. W depeszy izraelski minister, w imieniu swojego „Prowizorycznego (Tymczasowego) Rządu”, prosił, aby „Rząd Rzeczypospolitej Polskiej zechciał udzielić oficjalnego uznania dla Państwa Israel (sic) i dla jego Prowizorycznego Rządu”. Szertok miał nadzieję, że takie uznanie „scementuje węzły przyjaźni między Polskim Narodem i Żydowskim Narodem Palestyny i otworzy erę owocnej współpracy między Polską i Państwem Israel”. Szertokowi odpowiedział Modzelewski: „Komunikując Panu w imieniu mego Rządu oficjalne uznanie Tymczasowego Rządu Państwa Izrael, korzystam z okazji, by wyrazić nadzieję, iż między naszymi narodami, oraz rządem RP, który wykazał tyle sympatii dla Narodu Żydowskiego i jego aspiracji państwowych, a Tymczasowym Rządem Państwa Izrael, wzmocnią się podstawy dla dalszej współpracy, oraz zadzierzgną jeszcze silniejsze niż dotychczas więzi przyjaźni”. Wychodzące w Polsce gazety, wtedy już w większości kontrolowane przez partię komunistyczną i poddane cenzurze, bardzo przychylnie patrzyły na proklamowanie Państwa Izrael.
Reklama
Wiosną i latem 1948 r . prasa nad Wisłą pisała, że to Żydzi i państwo żydowskie są ofiarami imperialistów czy feudalnych państw arabskich, które wbrew zasadom ONZ nie pogodziły się z istnieniem Izraela i chcą go unicestwić w pierwszych wręcz godzinach i dniach jego funkcjonowania. „...Uwaga całego świata skierowana jest na wypadki w Palestynie. (...) Żydzi bronią się bohatersko i z determinacją przed naciskiem armii trzech interwencyjnych państw arabskich, które niosą jakoby pomoc Arabom palestyńskim...” – pisał 30 maja 1948 r . „Przekrój”. Tydzień później w tym samym tygodniku jeden z czołowych publicystów, dziennikarzy i pisarzy epoki PRL Kazimierz Koźniewski pisał: „...Powstał Erec Izrael (Kraj/Państwo Izrael). Powstał w majestacie krwi, toczonej tym razem nie tylko w walce o życie – jak przed pięciu laty w Warszawie razem z nami – ale już w walce o niepodległość, o pełne narodowe i ludzkie prawa, o to wszystko, dlaczego my, Polacy, przez 15 0 lat i więcej, również toczyliśmy krew z naszych żył. I może nikt lepiej, aniżeli my, nie odczuwa głębokiej radości i satysfakcji na wieść o powstaniu państwa żydowskiego. (...) Pisząc te słowa, jestem wzruszony do głębi. (...) Niech żyje Erec Izrael! Niech krzyk ten znad odbudowujących się ruin Warszawy wiatr serdeczny poniesie nad bombardowany Tel-Aviv, nad Jordan, Jerozolimę, Haifę, Jaffę, Gazę, nad żyzne pola, wodne oazy i jałowe pustynie Palestyny do żołnierzy Hagany”.

Reklama
Nagłówki w prasie codziennej w maju i czerwcu 1948 r . były pełne sympatii do nowego państwa i walki Żydów o niepodległość: „Proklamacja Państwa Izrael – nad Palestyną powiewa flaga niebiesko-biała” („Dziennik Polski”, 18 maja 1948 r .), „Żydzi bronią swojego państwa – Palestyna w ogniu walk – wojska arabskie atakują z trzech stron” („Dziennik Polski”, 19 maja 1948 r .) Ale już kilkanaście miesięcy po powstaniu Izraela, po zmianie nastawienia Moskwy także polityka Polski Ludowej, a w ślad za tym kontrolowana przez władze prasa, zaczęła dystansować się od państwa żydowskiego. Z czasem ten dystans przerodził się we wrogość, aż po apogeum antyizraelskiej propagandy z lat 1967/1968.