11 ludzi zginęło w weekend w Meksyku w czasie ostrej wymiany ognia między dwoma kartelami narkotykowymi w okolicach miasta Ciudad Juarez, na pograniczu z USA - podały meksykańskie władze.

Graniczne miasto uważane jest za jedno z najniebezpieczniejszych w kraju; od początku roku zginęło tam co najmniej 220 ludzi. Według statystyk władz liczba ofiar wojen narkotykowych w 2008 roku przekroczyła 5300 osób.

Świadkowie i policja podają, że kilka osób zginęło w nocy z soboty na niedzielę przed jedną z dyskotek, gdy niezidentyfikowani sprawcy strzelali do gości wychodzących z lokalu. W innej dzielnicy miasta zastrzelono kolejnych czterech ludzi, w tym 14- latkę. Kolejną ofiarę gangsterskich porachunków znaleziono nad ranem.

Wojna meksykańskich karteli koncentruje się wzdłuż amerykańskiej granicy, ponieważ grupa, która będzie kontrolowała przemyt, może liczyć na udziały w największym na świecie rynku kokainy, jakim są USA.