Reklama

Michalak w liście do ministra spraw zagranicznych napisał, powołując się na dane Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie z listopada 2017 r., że od połowy 2011 r. do początku listopada 2017 r., w wojnie domowej w Syrii zginęło ok. 345 tys. osób. Wśród nich było 103 tys. cywilów, w tym prawie 19 tys. dzieci i 12 tys. kobiet.

W pierwszym półroczu 2017 r. około 17 tys. dzieci przybyło do Grecji, Włoch, Hiszpanii i Bułgarii, z czego ok. 72 proc. stanowiły dzieci bez opieki. Od stycznia do czerwca 2017 r. w krajach Unii Europejskiej, zarejestrowano około 97 tys. wniosków o azyl z udziałem dzieci, co stanowi prawie jedną trzecią wszystkich wniosków o azyl.

Liczba dzieci przybywających do Europy wzrasta – w 2014 r. ok. 144 tys. dzieci złożyło wnioski o azyl w państwach członkowskich UE, w 2015 r. szacuje się, że było ich co najmniej 337 tys.

"Małoletni cudzoziemcy napotykają w drodze wiele zagrożeń i obaw związanych z bezpieczeństwem, zaś w sytuacji, gdy Europa nie jest w stanie poradzić sobie z napływem migrantów, ryzyko to staje się jeszcze poważniejsze" - pisze Michalak.

Zaznaczył, że ze względu na ograniczone możliwości wjazdu do krajów UE w sposób legalny, dzieci poszukujące ochrony międzynarodowej wykorzystują tzw. "dzikie" trasy, co - jego zdaniem - naraża je na liczne niebezpieczeństwa. Największym zagrożeniem jest przeprawa przez Morze Śródziemne. UNHCR szacuje, że w 2013 r. 3 771 ludzi zginęło lub zaginęło podczas podróży przez morze do Europy; według Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM), ponad 30 proc. wszystkich zgonów dotyczyło dzieci.

Michalak zwraca uwagę również na to, że podróż przez morze na źle wyposażonych łodziach jest fatalna w skutkach dla zdrowia dzieci: wiele z nich przybywa przemoczonych, wyziębionych, niektóre dzieci mają hipotermię i zapalenie płuc. Ryzyko występowania poważnych chorób wśród uchodźców, zwłaszcza u niemowląt i małych dzieci wzrasta przez brak odpowiedniego ubrania, dostosowanego do warunków podróży, nawet na lądzie.

Michalak zwraca uwagę, że część dzieci podczas podróży przez Europę jest oddzielana od rodziców, głównie w trakcie kontroli granicznych, co powoduje, że dzieci są narażone na zwiększone ryzyko wykorzystywania seksualnego i tego, że wpadną w ręce handlarzy ludźmi. Dodaje, że ze względu na złą sytuację finansową rodzin na uchodźstwie dzieci są zmuszane do pracy.

Podkreślił również, że po dotarciu do docelowego kraju, dzieci umieszczane są w przepełnionych ośrodkach dla uchodźców, gdzie często brakuje podstawowych środków czystości, urządzeń sanitarnych oraz ciepłej wody. Dzieci pozbawione są możliwości kształcenia i udziału w zajęciach rekreacyjnych. Niektóre państwa nie posiadają systemu opieki prawnej nad dziećmi podróżującymi bez opieki; w innych wyznaczenie opiekuna prawnego trwa bardzo długo.

Michalak przypomniał, że przez lata wiele organizacji na rzecz ochrony praw dziecka, m.in. Zarząd Europejskiej Sieci Rzeczników Praw Dziecka (ENOC) i Zgromadzenie Ogólne Europejskiej Sieci Rzeczników Praw Dziecka, wskazywały na problem trudnej sytuacji nieletnich uchodźców z Syrii, zarówno w drodze do, jak i w samej Europie, oraz apelowały do społeczności europejskiej i międzynarodowej o udzielanie im pomocy i zagwarantowania dostępu do przysługujących im praw.

Rzecznik zwrócił się do ministra spraw zagranicznych z prośbą o "rozważenie możliwości udzielenia większego wsparcia syryjskim dzieciom w tej niezwykle dla nich trudnej i często bezpośrednio zagrażającej życiu sytuacji".

"Polska jako kraj określany zaszczytnym mianem +Ojczyzny Praw Dziecka+ nie może przejść obojętnie wobec krzywdy i cierpienia, którego codziennie doświadczają syryjskie dzieci. Szczególnie w roku 2018 – ogłoszonym przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Ireny Sendlerowej, powinniśmy czuć się zobowiązani do udzielania pomocy tym najbardziej potrzebującym i bezbronnym – dzieciom" - napisał. (PAP)

autor: Paweł Dembowski