Nikt nie mówi o negowaniu Holokaustu, my protestujemy przeciw przypisywaniu nam sprawczej roli w jego organizacji. To nie znaczy, że nie było zbrodniczych jednostek czy grup - mówi Bronisław Wildstein.
To dla mnie bardzo ważna sprawa i powinniśmy wiele zainwestować, by odbudować relacje polsko-izraelskie i szerzej polsko-żydowskie. Ten zespół to jeden z instrumentów, jakich chce użyć państwo polskie, by rozładować ten absurdalny konflikt.
Wszystko może być lepiej napisane. Ale prawie wszystkie kraje, które są w IHRA (Międzynarodowym Sojuszu na rzecz Pamięci o Holocauście), mają podobne regulacje. Nie widzę nic dziwnego w fakcie przeprowadzenia tej ustawy u nas.
Ona ma doraźne przyczyny polityczne w Izraelu. Sądzę, że zachowanie premiera Binjamina Netanjahu, podobnie jak innych tamtejszych polityków, to gra przedwyborcza. Ta sprawa jest wykorzystywana przez polityków. Odwołują się do wrażliwości na Holokaust wyniesionej przez ocalałych z Zagłady i przekazanej potomnym. Ta traumatyczna pamięć o ziemiach polskich jako miejscu koszmaru, jest usprawiedliwiona, choć często niesprawiedliwa. Ocaleni pamiętają swoje obawy, a mogli się obawiać wszystkich, bo nie wiedzieli, kto z Polaków jest zagrożeniem. Te postawy są wykorzystywane do gry politycznej. I jeśli przedstawia się tę ustawę w sposób zmistyfikowany jako uderzającą w możliwość mówienia o Holokauście, to nic dziwnego, że wywołuje to sprzeciw. Ale nawet poza Izraelem, także w Polsce są grupy, które atakują tę ustawę z powodów często instrumentalnych. Na ostatniej okładce „Newsweeka” mamy tytuł: „Antysemityzm w służbie PiS-u”, czyli autorzy sugerują, że to ustawa dla antysemitów. Bardziej obrzydliwą sugestię trudno sobie wyobrazić. To pomysły z Polski i czynione bynajmniej nie przez Żydów, bo pan Tomasz Lis jest aryjczykiem w pełnym tego słowa znaczeniu. Także nasi sąsiedzi są zainteresowani, żeby prawda o Holokauście i II wojnie światowej została zmanipulowana. To i Rosja, i Niemcy, którzy chętnie podzielą się odpowiedzialnością za te zbrodnie.
I bardzo ładnie, ale co najmniej od połowy lat 80. Niemcy prowadzą politykę denacjonalizacji odpowiedzialności za wojnę. To znaczy, że wojnę i Holokaust spowodowali naziści, którzy nie mieli narodowości, a raczej mieli ich wiele. W tym kontekście wymieniani są też Polacy. W masowej kulturze niemieckiej prezentuje się wizję dzikiej antysemickiej Polski, jak w serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. To zdejmuje odpowiedzialność z narodu niemieckiego.
Ale przecież w tej ustawie jest napisane, że nie blokuje działalności naukowej czy artystycznej. I nie bardzo sobie wyobrażam sądy, które za coś takiego by skazywały.
Ale to jaskrawe kłamstwo oczerniające Polaków, a nie efekt badania czy dochodzenia do prawdy. Naród ma prawo się bronić.
To jest tylko stwierdzenie pewnego faktu. Pytanie o jego skalę. Polacy mordowali także Polaków i wydawali ich Niemcom. Był taki margines, ale państwo polskie walczyło przeciwko nazistom, broniło swoich obywateli pochodzenia żydowskiego i karało śmiercią szmalcowników za wydawanie Żydów Niemcom. Polska, jeśli chodzi o takie zachowania, była unikalnym krajem w Europie. Proszę zobaczyć, co robili Francuzi czy Belgowie, ale wiedza o tym nie jest szeroka na świecie. A to się przekłada na konsekwencje tu i teraz.
Tak jak w tym wywiadzie. Musimy zapewnić, że nie chcemy blokować prawdy o II wojnie, ale walczyć z jej mistyfikacją. Nikt nie mówi o negowaniu Holokaustu, my protestujemy przeciwko przypisywaniu nam sprawczej roli w jego organizacji. Co nie znaczy, że nie było zbrodniczych jednostek i grup. Okupacja była nieludzka i prowadziła do deprawacji, więc rósł margines złych zachowań. Były też sytuacje, gdzie Niemcy do obław na Żydów zmuszali polskich chłopów. I w pamięci Żydów zostawali ci Polacy, choć odpowiedzialni za to byli Niemcy. Te rzeczy trzeba nazwać i przypomnieć.
Doskonale się mieszczą. Do tych wydarzeń doszło po wkroczeniu Niemców, a nie na ziemi niczyjej. Niemcy organizowali takie akcje. W takim mordzie mogła wziąć udział grupa zdemoralizowanych Polaków, ale chcemy wiedzieć, jak naprawdę było. Ale nawet jeśli tak było, czy to znaczy, że odpowiada za to naród?
Tu Niemcy umieścili obozy zagłady, bo tu było najwięcej Żydów. To była największa żydowska społeczność w Europie, a jeszcze uciekli do nas Żydzi z Niemiec po Kryształowej Nocy.
W Izraelu jest wielu bezstronnych historyków, którzy się tym zajmują. Najgorsze relacje mamy z częścią środowisk w Ameryce opętanych antypolskim resentymentem, wręcz nienawiścią. Ale to wiąże się także w części z ludźmi, którzy swoją komunistyczną przeszłość chcą przykryć opowieściami o polskiej antysemickiej dziczy. W tej narracji jeśli Polacy są takimi strasznymi antysemitami, to fakt, że komuniści trzymali ich za twarz, przestaje być taki rażący. Ten motyw pobrzmiewa także w III RP. O tym, że komuniści byli rzecznikami postępu, wprost mówił Zygmunt Bauman, który ścigał polskich patriotów.
Nie przypuszczam, by zawetował. Jakieś poprawki można wprowadzić, każdą rzecz można poprawić, ale w obecnym stanie należy tę ustawę przyjąć, najwyżej z korektami, jeśli prezydent uzna to za stosowne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu