Kluby PiS, Kukiz '15 i PSL poparły w czwartek w Sejmie projekt zmian w ustawie o IPN, który zakłada kary więzienia do lat 3 za słowa typu "polskie obozy śmierci". Chcą także kar za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów. Propozycje te skrytykowali posłowie PO.

Drugie czytanie projektu zmian m.in. w ustawie o IPN - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu po ponad rocznej przerwie odbyło się w Sejmie w czwartek wieczorem. Projekt przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości; część przepisów dotyczących m.in. zbrodni ukraińskich nacjonalistów zaproponowali posłowie Kukiz'15.

Z powodu zgłoszenia poprawek projekt wrócił do komisji sprawiedliwości i praw człowieka, która rozpatrzy go w piątek rano. Poprawka PiS przewiduje wykreślenia przepisów dotyczących zakazu propagowania komunizmu np. przez nazwy ulic. Sprawozdawca komisji Andrzej Matusiewicz (PiS) wyjaśnił, że przepisy w tej sprawie weszły w życie w ub.r. i są obecnie realizowane.

Krzysztof Lipiec (PiS) zauważył, że do tej pory nie było dobrych regulacji prawnych, które pozwoliłyby na skuteczną ochronę dobrego imienia Polski i Polaków w kontekście przypisywaniu państwu polskiemu zbrodni niemieckich popełnionych w czasie drugiej wojny światowej. Dodał, że kolejną ważną zmianą będzie możliwość karania za zaprzeczanie zbrodni popełnianych w czasie wojny na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Reklama

"To są sprawy, które bardzo mocno nabrzmiały w ostatnim czasie. Do tej pory państwo polskie nie dysponowało żadnym instrumentem prawnym, które obejmowałoby ochroną obywateli, którzy zamieszkiwali w II RP tamte tereny" - mówił Lipiec. Jak dodał z powodu braku takich przepisów osoby, które fałszują zbrodnię wołyńską, nie ponosiły za to odpowiedzialności karnej.

Reklama

Marcin Święcicki (PO) ocenił, że zmiany, które - jak mówił - są "zlepkiem rozmaitych rzeczy z rozmaitych parafii" są dyskusyjne m.in. w kwestii ukraińskiej. Przekonywał, że dopisanie do ustawy o IPN zadania zajmowania się zbrodniami ukraińskich nacjonalistów jest niepotrzebne. Jak zauważył, już teraz IPN, na podstawie obowiązujących przepisów, zajmuje się tymi zbrodniami. Dotyczy to - jak mówił Święcicki - nie tylko badań naukowych czy akcji edukacyjnych, ale również śledztw prowadzonych przez prokuratorów IPN.

"Prowadzone są 32 śledztwa przez prokuratorów dotyczące sprawców rzezi wołyńskiej, w której stosują oni kwalifikacje o ludobójstwie. Jest prowadzony specjalny portal w języku polskim, ukraińskim i angielskim dotyczący rzezi czy zbrodni wołyńskiej" - podkreślił Święcicki. Według niego, proponowane przepisy mają jedynie "mocniej uderzyć w Ukraińców". Także sposób sformułowania przepisów - zdaniem posła - jest celowo zrobiony, "by rozdrażnić stronę ukraińską".

Poseł PO, który złożył poprawki do projektu, skrytykował także pomysł, by np. organizacje pozarządowe mogły wytaczać procesy w każdej sprawie, którą uznają za antypolską.

Ze Święcickim nie zgodził się Tomasz Rzymkowski z Kukiz '15, który przekonywał, że do zadań IPN należy wpisać zajmowanie się zbrodniami ukraińskich nacjonalistów, zwłaszcza w związku z - jego zdaniem - obecną narracją historyczną na Ukrainie. Ocenił, że dzisiaj na Ukrainie gloryfikuje się banderowców, których - jak mówił - należy nazywać "ukraińskimi nazistami".

Odnosząc się do przepisu kary więzienia za sformułowania np. o "polskich obozach śmierci" powiedział: "W końcu, jeśli ktoś będzie pluł na Polskę zagranicą, spotka się z ostrą reakcją państwa polskiego".

Paweł Kobyliński z Nowoczesnej zaznaczył, że proponowane przepisy idą w dobrym kierunku. Zastrzegł, że wątpliwa wydaje się skuteczność mechanizmów pozwalających ścigać cudzoziemców. "Jak mamy zamiar ścigać kogoś, kto w Stanach Zjednoczonych coś takiego powie (np. "polskie obozy śmierci" - PAP) czy powie to jakiś dyplomata? Co zrobimy wtedy?" - pytał Kobyliński. Dodał jednak, że będzie rekomendował swojemu klubowi głosowanie za proponowanymi przepisami, ale pozostanie sceptyczny jeśli chodzi o ich skuteczność.

Projekt poparł też poseł Piotr Zgorzelski z PSL. "Po wielu latach przychodzi czas na penalizację zbrodni banderowskich i ograniczenie głoszenia kłamstw na temat ludobójstwa na Wołyniu i we wschodniej Małopolsce" - powiedział Zgorzelski.

Za projektem opowiedziała się również Małgorzata Zwiercan z koła Wolni i Solidarni, która podkreśliła, że nie można zgodzić się na fałszowanie historii. "Wybielanie zbrodniczych działań organizacji OUN-UPA należy do priorytetów ukraińskiej polityki historycznej" - mówiła.

Stefan Niesiołowski zapowiedział, że koło Unii Europejskich Demokratów nie poprze projektu. Jak podkreślił, wiąże się on "z histerią antyukraińską". "To jest pisane chyba w ogóle w stolicy jednego z ościennych państw, bo to robi takie wrażenie jakby to w ogóle nie było w Warszawie pisane" - ocenił.

Przypomniał, że Ukraińcy służący w dywizji SS Galizien byli obywatelami polskimi, ponieważ w większości byli to mieszkańcy przedwojennych terenów RP. Niesiołowski krytykował też możliwość ścigania osób spoza granic Polski. "To napiszcie może od razu: pana Grossa przywieziemy do Polski. Wyślecie komando, rozumiem, i przywieziecie tak jak Eichmanna" - mówił poseł.

Projektu bronił wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki przypominając, że w zagranicznych mediach wciąż pojawiają się określenia szkalujące polski naród.

"Statystyki, które prowadzą organizacje pozarządowe pokazują, że co roku tego typu publikacji czy określeń jest coraz więcej. Co drugi dzień gdzieś na świecie pojawia się, według obliczeń organizacji pozarządowych, sformułowanie +polskie obozy śmierci+, +polskie obozy koncentracyjne+, +polish death camps+ albo synonimy. To jest sytuacja z punktu widzenia polskiego państwa nie tyle trudna do przyjęcia, co wręcz nieprawdopodobna biorąc pod uwagę, że Polska była największą ofiarą drugiej wojny światowej" - mówił Jaki.

Zgodnie projektem, każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - podlega karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat 3. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Jeśli sprawca działałby nieumyślnie, podlegałby karze grzywny lub ograniczeniu wolności. Nie byłoby przestępstwem popełnienie tych czynów "w ramach działalności artystycznej lub naukowej". Nowy przepis ma się stosować do obywatela polskiego oraz cudzoziemca - "niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu". Śledztwo z urzędu wszczynałby prokurator IPN; wyrok podawano by do publicznej wiadomości.

Projekt zakłada możliwość wytaczania za takie sformułowania jak "polskie obozy śmierci" procesów cywilnych, m.in. przez organizacje pozarządowe i Instytut Pamięci Narodowej. Odszkodowanie lub zadośćuczynienie będą przysługiwać Skarbowi Państwa.

Pierwsze czytanie projektu odbyło się na początku października 2016 r. Poza karami za sformułowania typu "polskie obozy śmierci" posłowie zdecydowali, że w projekcie znajdą się przepisy przygotowane przez posłów Kukiz'15, które mają umożliwić wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów (także zbrodniom tych ukraińskich formacji, które kolaborowały z III Rzeszą Niemiecką).

W projekcie nowelizacji ustawy o IPN zapisano m.in. definicję takich zbrodni. Są to "czyny popełnione przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1925-1950, polegające na stosowaniu przemocy, terroru lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności, a w szczególności wobec ludności polskiej". Wskazano również, że taką zbrodnią był udział ukraińskich nacjonalistów w eksterminacji Żydów i popełniona przez nich zbrodnia wołyńsko-galicyjska.

Projektowane przepisy dotyczą również m.in. ustawy o grobach i cmentarzach wojennych. W projekcie zapisano nowe regulacje dotyczące kwestii udzielania dotacji z budżetu państwa na dofinansowanie fundacji i stowarzyszeń w zakresie ich opieki nad grobami i cmentarzami wojennymi. Dotacja będzie mogła obejmować m.in. zadania związane z prowadzeniem ekshumacji i badań archeologicznych.