W Pradze trwa polityczny impas, bo chociaż Andrej Babiš wygrał wybory i został premierem, to ma problem z zapewnieniem sobie większości w parlamencie.
Poszukiwania stabilnej większości z pewnością będą odbywać się przez cały okres świąteczny, a być może potrwają do początku nowego roku. Bo chociaż założone przez Babiša ugrupowanie ANO zdeklasowało w październikowych wyborach wszystkie inne ugrupowania, to zdobyte 30 proc. głosów nie wystarcza do samodzielnego rządzenia. W 200-osobowej izbie niższej czeskiego parlamentu partia biznesmena ma 78 mandatów.
Teoretycznie w negocjacjach Babišowi powinno pomóc to, że Czesi dwa miesiące temu wybrali najbardziej rozdrobnioną izbę poselską od czasów aksamitnej rewolucji. Z dziewięciu ugrupowań, które przekroczyły próg wyborczy, trzy w parlamencie są pierwszy raz. W praktyce sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.