Przed sądem w Warszawie zaczęła się sprawa przeciwko właścicielom firmy odpowiedzialnej za dostawę nielegalnych Windowsów. Komendzie Głównej Policji dostarczono 100 laptopów z nielegalnym oprogramowaniem. Przetarg na sprzęt – wyposażony w niezbędne aplikacje – dla centrali oraz innych jednostek policji odbył się w maju 2015 r.
Policja padła ofiarą procederu, który od kilku lat rozprzestrzeniał się w przetargach na sprzęt komputerowy. Walka cenowa między dostawcami tak się zaostrzyła, że dostarczanie urzędom komputerów z nielegalnym oprogramowaniem stało się regułą / Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Zamówienie na kwotę 285,1 tys. zł wygrała firma Computex, która zobowiązała się dostarczyć sprzęt wraz z oprogramowaniem Windows 8.1 Professional OEM. Umowa została podpisana i 22 lipca 2015 r. urządzenia trafiły do KGP. Policja poprosiła przedstawicielstwo Microsoft o ocenę, czy oprogramowanie jest licencjonowane. Okazało się, że nie.

Reklama
Policja padła ofiarą procederu, który od kilku lat rozprzestrzeniał się w przetargach na sprzęt komputerowy. Walka cenowa między dostawcami tak się zaostrzyła, że dostarczanie urzędom komputerów z nielegalnym oprogramowaniem stało się regułą. – Sprzęt bez legalnego Windowsa z bezterminową licencją to 1–2 tys. zł oszczędności dla dostawcy – mówi jeden z prawników wyspecjalizowanych w sprawach nielegalnego oprogramowania.
Po dwóch latach prowadzenia śledztwa do Sądu Okręgowego w Warszawie skierowano akt oskarżenia przeciw właścicielom Computexa i współpracującej z nim firmy Pidikom. Na ławie oskarżonych zasiadło czterech biznesmenów. – Oskarżonym zarzucono, że działając wspólnie i w porozumieniu, dopuścili się oszustwa na szkodę Skarbu Państwa reprezentowanego przez Komendę Główną Policji, polegającego na wprowadzeniu w błąd co do oryginalności oprogramowania dostarczonego KGP, a także umieszczenia na komputerach KGP podrobionych etykiet certyfikatów autentyczności oznaczonych bezprawnie znakami towarowymi – mówi prokurator Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Warszawa-Praga.
Oskarżonym grozi kara 10 lat pozbawienia wolności. Wysoka, bo w stosunku do nich to nie pierwsza sprawa karna. – W kraju jest prowadzonych ok. 40 podobnych spraw. A laptopy z nielegalnymi aplikacjami, często niewiadomego pochodzenia, z etykietami certyfikatów drukowanymi w Polsce trafiały do urzędów w całym kraju – mówi prawnik.
Podrabiane oprogramowanie to najpopularniejszy Windows z pakietem Office.
– Od 2015 r. do Microsoftu zaczęły docierać informacje, że w wielu przetargach publicznych dochodzi do zakupu komputerów z oprogramowaniem po cenach, z którymi większość sprzedawców nie może konkurować. Instytucje organizujące przetargi zgłaszały przypadki blokad kluczy produktu do oprogramowania – przyznaje Marcin Wesołowski z polskiego oddziału Microsoft. Firma zaczęła na wnioski urzędów analizować certyfikaty autentyczności, tzw. COA przyklejane do komputerów. Raz za razem okazywało się, że są podrobione. – Było to alarmujące, bo sprzęt był kupowany nie tylko przez mniejsze instytucje takie jak gminy, ale i przez centralne organy administracji publicznej, w tym ministerstwa oraz organy ścigania – dodaje Wesołowski.
Na przykład do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej – i to aż 2479 komputerów do obsługi programu Karta Dużej Rodziny, które z resortu w 2015 r. zostały przesłane do gminnych ośrodków pomocy społecznej. Przetarg o wartości ponad 10 mln zł wygrało także tu konsorcjum firm Computex i Pidikom. W tej sprawie prokuratura wciąż prowadzi śledztwo, a policja musi zabezpieczać komputery rozsiane po gminach.
188 komputerów z piratami trafiło też do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Tam na nielegalnym oprogramowaniu dostawca mógł zaoszczędzić około 200 tys. zł.
W większości tych spraw sposób działania firm, które wygrywały przetargi dzięki najniższej cenie, był niemal identyczny. Dostawcy kupowali sprzęt bez jakiegokolwiek oprogramowania od producentów, a następnie instalowali niedozwolone kopie programów.