Decyzja prokuratury z uwagi na jej polityczne umocowanie nie zaskakuje, ale opinia o prawidłowości posiedzenia Sejmu jest kuriozalna – powiedziała Katarzyna Lubnauer (Nowoczesna), odnosząc się do decyzji prokuratury, która umorzyła śledztwo ws. obrad Sejmu w Sali Kolumnowej.

Według Prokuratury Okręgowej w Warszawie, posiedzenie Sejmu z 16 grudnia 2016 r., podczas którego uchwalono ustawę budżetową, miało prawidłowy przebieg, a przeniesienie obrad z sali plenarnej do Sali Kolumnowej było zgodne z prawem.

Prokuratura oceniła też, że "we wszystkich przeprowadzonych w Sali Kolumnowej głosowaniach, w tym nad ustawą budżetową, brała udział wystarczająca do podjęcia decyzji liczba posłów – od 236 do 237, a więc zostało zapewnione tzw. kworum". Nie stwierdziła przy tym, by głos oddawały osoby nieuprawnione.

"Nie zaskoczyła mnie ta decyzja, nie spodziewałam się, że prokuratura pod rządami Zbigniewa Ziobry skieruje sprawę do sądu, ale opinia, że posiedzenie przebiegło prawidłowo, jest kuriozalna" – powiedziała PAP Lubnauer.

Reklama

Jej zdaniem, cały czas nie ma pewności, czy podczas głosowań w Sali Kolumnowej było kworum. "Na sali były osoby, które nie były posłami; liczenie odbyło się w taki sposób, że - według protokołu w pierwszej wersji - liczyły osoby, których nie było na sali, i tak naprawdę nikt nie wie, kto jak głosował. Wydaje się, że to daleko odbiega od czegoś, co nazwalibyśmy zgodnym z prawem i normą" – powiedziała posłanka Nowoczesnej.

"Byłam w tym czasie w Sejmie, widziałam, jak to przebiegało, i nie nazwałabym tego w żaden sposób posiedzeniem (Sejmu)" - podkreśliła Lubnauer.

Jak oceniła, "było to posiedzenie klubu poselskiego jednego ugrupowania, które jakimś dziwnym trafem przerodziło się w posiedzenie Sejmu, na które nie byli wpuszczani przez pewien czas posłowie, na którym nie były dopuszczane żadne wnioski formalne".

Postępowanie prowadzone było od 19 grudnia ubiegłego roku. Dotyczyło przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych oraz działania na szkodę interesu publicznego przez funkcjonariuszy publicznych. Zawiadomienie w tej sprawie złożyły m.in. PO i Nowoczesna.

Chodzi o posiedzenie Sejmu 16 grudnia 2016 r. W związku z planami ograniczeń w pracy dziennikarzy w Sejmie oraz wykluczeniem z obrad jednego z posłów PO Michała Szczerby, opozycja rozpoczęła wówczas blokowanie sejmowej mównicy. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, tam też przeprowadzono głosowanie m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. (PAP)