W pewnej miejscowości ludzie zrzeszyli się, by prowadzić hospicjum. W innej organizują opiekę nad małymi dziećmi. Jeszcze gdzie indziej zauważyli, jak ważne jest kontrolowanie władz (lokalnych i centralnych), bo dzięki obywatelskiej kontroli lepiej działają.
Jako rzecznik praw obywatelskich regularnie spotykam się z wieloma działaczami organizacji pozarządowych. Jeżdżę po Polsce od listopada 2015 r. Co miesiąc inne województwo. Za każdym razem spotkania w czterech, pięciu miastach. Rozmawiamy o tym, jakie mają problemy, z czym zmagają się władze samorządowe i gdzie mogłyby pomóc władze centralne. Bo że nie muszą wszystkiego robić, to jasne. Wynika to z konstytucyjnej zasady pomocniczości państwa, które ma się pojawiać tylko tam, gdzie obywatele i władze samorządowe sobie nie radzą.
Z tego punktu widzenia rządowy projekt ustawy o Narodowym Instytucie Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (druk sejmowy nr 1713) musi budzić poważne zastrzeżenia. Ma oto powstać nowa centralna instytucja państwowa, choć nikt o jej powołanie nie występował. Do tej pory wystarczała praca jednego departamentu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Powołany w 2016 r. pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego podjął z grupą ekspertów prace nad Narodowym Programem Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. To dopiero na podstawie tego programu należało kontynuować debatę o rozwiązaniach instytucjonalnych. Tymczasem prace nad programem zostały de facto zamrożone, a rząd zaprezentował gotowy projekt powołania nowej instytucji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.