Mrygoń: Działania podejmowane przez niektórych kuratorów budzą wątpliwości

Były zastępca Biura Gospodarki Nieruchomościami Jerzy Mrygoń zeznaje jako świadek przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji.
Były zastępca Biura Gospodarki Nieruchomościami Jerzy Mrygoń zeznaje jako świadek przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji.PAP / Leszek Szymański
26 czerwca 2017

Zdawaliśmy sobie sprawę, że niektóre działania podejmowane przez niektórych kuratorów budzą wątpliwości - zeznał przed komisją weryfikacyjną ds. reprywatyzacji w stolicy b. p.o. dyrektor BGN ratusza Jerzy Mrygoń.

Mrygoń został zapytany czy kiedykolwiek w BGN w zespole koordynującym rozważano kwestie wstępowania do postępowań kuratorskich jako strona, czy jako instytucja, która ma interes prawny. "Nie uczestniczyłem w posiedzeniach zespołu koordynującego, nie przypominam sobie żeby to było przedmiotem pracy zespołu koordynującego, ale problem kuratorów nie jest problemem teoretycznym" - powiedział. "BGN zdawało sobie sprawę z tego, że niektóre działania podejmowane przez niektórych kuratorów budzą wątpliwości" - ocenił.

Jak powiedział, w związku z niektórymi działaniami osób zajmujących się reprywatyzacją, BGN informował różne instytucje uprawnione do badania takich spraw, np. prokuraturę. "Nie przypominam sobie by było zawiadomienie w sprawie Twardej" - zaznaczył.

Mrygoń podkreślił, że decyzje reprywatyzacyjne "mniej więcej w 90 proc. przypadków dotyczą bądź pierwotnych właścicieli, co jest już rzadkością ze względu na wiek tych osób, bądź ich spadkobierców w linii prostej". "W tych najkorzystniejszych latach było 95-96 proc. decyzji adresowanych do pierwotnych właścicieli lub ich spadkobierców. W tych latach gdzie ten wskaźnik był słabszy to było około 85 proc." - dodał.

W jego ocenie reprywatyzacja była rodzajem "naprawienia krzywdy dziejowej" i większość decyzji "zwrotowych" należy oceniać w tych kategoriach. "Uregulowanych zostało ok 4 tys. zakończonych spraw z około 17 tys. (...) oznacza to, że przez 30 lat udało nam się rozstrzygnąć ok. 20 proc. spraw, to tempo było nieduże (...) w wydziale spraw dekretowych pracowało ok. 40 osób" - powiedział.

"Jeżeli przyjąć średni czas po zgromadzeniu dokumentów potrzebny na opracowanie projektu decyzji (...) to można przyjąć, że taki pracownik był średnio w stanie przygotować projekt decyzji raz na miesiąc, raz na półtora miesiąca, to daje nam liczbę do 200 projektów decyzji rocznie" - ocenił, pytany czy było zalecenie aby wydawać 300 decyzji rocznie. Dodał, że nie nazwałby tego działania "naciskiem na taką liczbę".

Nie chciał powiedzieć, czy również decyzja ws. Twardej 8 może być rozumiana jako naprawiająca krzywdy dziejowe.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.