Warszawa chce zostać nowym Londynem. Aspirujemy do bycia siedzibą dwóch agencji unijnych

Siedziby głównych europejskich agencji
Siedziby głównych europejskich agencjiDziennik Gazeta Prawna
22 czerwca 2017

Aspirujemy do bycia siedzibą dwóch agencji, które po brexicie muszą się wynieść z Wysp.

Unia Europejska zrobiła kolejny krok na drodze do rozwodu z Wielką Brytanią. Formalnie rozpoczęła rozmowy na temat przeniesienia z Londynu dwóch unijnych agencji. Chociaż Brytyjczycy argumentują, że nie ma potrzeby przeprowadzki, to w UE klamka zapadła.

– Jako UE-27 jesteśmy zobowiązani do ograniczenia zakłóceń prac instytucji do minimum. Znaczna liczba krajów członkowskich wyraziła zainteresowanie, by gościć je u siebie – mówiła we wtorek minister ds. europejskich sprawującej prezydencję w Unii Malty Helena Dalli.

Nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych aplikuje o oba urzędy, które muszą szukać nowego adresu: Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) oraz Europejską Agencję ds. Leków (EMA). Dziś siedzibę nad Wisłą ma tylko jedna z unijnych instytucji – Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontex).

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że nasza oferta będzie dotyczyła tylko unijnego nadzorcy bankowego i w tym kierunku zostaną skierowane siły polskiej dyplomacji. Tym bardziej że lobbing trwa już od wielu miesięcy. Pierwszy o pomyśle mówił Marek Chrzanowski, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Według naszych informacji polski nadzorca doradzał MSZ w przygotowaniu oferty i sam włączył się w proces przekonywania unijnych partnerów do polskiej kandydatury. Podobnie jak przedstawiciele Ministerstwa Finansów czy NBP.

MSZ postanowiło jednak wystosować również ofertę dla instytucji, która odpowiada za ochronę zdrowia ludzi i zwierząt i ocenia wnioski o europejskie pozwolenie na dopuszczenie leków do sprzedaży.

– To zwiększa szanse, że któraś instytucja trafi do nas. Podobnie jak to, że coraz wyraźniejsze są głosy, iż przynajmniej jedna z nich powinna trafić do nowych członków UE – mówi nam polski dyplomata w Brukseli.

Rozstrzygnięcie, gdzie zostaną przeniesione instytucje, ma zapaść w oparciu o sześć kryteriów. Wśród nich są: zapewnienie ciągłości pracy, dostępność odpowiedniej lokalizacji, możliwości edukacyjne dla dzieci unijnych pracowników, dostęp do rynku pracy dla rodzin, odpowiednia opieka medyczna oraz położenie geograficzne.

– Obecnie na forum UE trwają prace nad procedurą określającą zasady wyboru nowych siedzib agencji. Po jej zatwierdzeniu Polska złoży formalne oferty według wskazanych kryteriów – usłyszeliśmy w MSZ. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że oferta zachwalająca atuty lokalizacji nad Wisłą jest już gotowa. Podkreślamy dobrą infrastrukturę komunikacyjną z innymi europejskimi stolicami, atrakcyjne powierzchnie biurowe, dostęp do wysoko wykwalifikowanej siły roboczej czy bazę hotelową, która będzie w stanie pomieścić kilkanaście tysięcy osób, które w ciągu roku odwiedzają instytucje.

EBA powstała w 2011 r. i jest owocem reform, które UE przeprowadziła po kryzysie. Pracuje w niej ponad 150 osób z 25 unijnych krajów. MSZ wierzy, że dzięki warszawskiemu adresowi mielibyśmy większy pośredni wpływ na przyszłe regulacje dotyczące unijnego sektora bankowego, bo zapewne większa liczba polskich specjalistów znalazłaby zatrudnienie w agencji. Ponadto to dla Polski szansa, by stać się ponadregionalnym centrum finansowym UE, co pomogłoby przyciągać do kraju inne międzynarodowe instytucje finansowe.

EMA funkcjonuje już ponad dwie dekady i zatrudnia ponad 900 osób. Ma też imponujący budżet sięgający przeszło 300 mln euro rocznie.

– Obie są łakomym kąskiem dla każdego kraju. W tej dyskusji nie będzie miało znaczenia, czy w danym państwie już jest jakaś unijna instytucja, ale kluczowe będzie zapewnienie jak najlepszych warunków pracy – zwraca uwagę nasz rozmówca z Brukseli i informuje, że tylko cztery kraje nie zamierzają stanąć do tego wyścigu: Słowenia, Litwa, Łotwa i Słowacja. Pozostali nie oddadzą pola walki. W ubiegłym tygodniu oficjalnie do wyścigu o agencje stanęły Niemcy.

Jak donosi agencja Reuters, Barcelona, Mediolan, Kopenhaga i Dublin rozpoczęły już kampanię o EMA. Do nadzoru bankowego zaś przymierzają się m.in.: Frankfurt, Paryż, Amsterdam, Wiedeń i Lyon. Dwa pierwsze to najpoważniejsze kandydatury.

Za Odrą mają już siedzibę Europejski Bank Centralny oraz Europejski Urząd Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA), a nad Sekwaną m.in. Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). Te dwie ostatnie agencje, powołane w tym samym czasie co EBA, uzupełniają europejski nadzór finansowy, więc bliskość siedzib ułatwiałaby ich współpracę.

– Problemem dla naszej dyplomacji może być zamieszanie, jakie ostatnio wywołała kwestia siedziby i statusu Frontexu w Polsce. Mogliśmy nawet stracić tę agencję – mówi nam brukselski urzędnik. Polska nie mogła się porozumieć z Komisją Europejską m.in. w sprawie nowych pomieszczeń dla instytucji, immunitetu dla pracowników agencji i europejskiej szkoły dla ich dzieci.

– Druga sprawa to możliwość włączenia się Komisji Europejskiej w proces wyboru nowych siedzib dla agencji. W Komisji nie mamy zaś najlepszych notowań – dodaje urzędnik. 

EMA zatrudnia 900 osób, a jej roczny budżet to ponad 300 mln euro

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.