Projekt Europy wielu prędkości przedstawiony przez Francję, Niemcy, Włochy i Hiszpanię w Wersalu z całą siłą ujawnił, jak kruchym tworem jest promowany przez Polskę sojusz Międzymorza. Od krajów bałtyckich przez Polskę aż po Słowenię i Chorwację każdy ma swoją koncepcję reagowania na pełzający upadek Wspólnoty.
Litwa, Łotwa i Estonia wolą być kojarzone z euro i skandynawskim stylem uprawiania polityki niż wchodzić w układ z Polską, która w kwestiach zmian w UE nie jest postrzegana jako podstawowy sojusznik.
Czesi woleliby pozostać przy własnej walucie. Jednak jeśli będą mieli wybrać między marginalizacją a przystąpieniem do unii walutowej, wybiorą drugi scenariusz.