Jacek Saryusz-Wolski ogłosił rezygnację z członkostwa w Europejskiej Partii Ludowej; szef tego ugrupowania Joseph Daul poinformował, że to EPL wykluczyło polskiego polityka w związku z jego kandydaturą na szefa RE. Polski rząd zapowiada dalsze zabiegi o poparcie dla Saryusz-Wolskiego.
Reklama

W sobotę komitet polityczny PiS podjął uchwałę zobowiązującą premier Beatę Szydło do sprzeciwienia się kandydaturze b. premiera Donalda Tuska, ubiegającego się o reelekcję na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Nieco później MSZ poinformowało, że kandydatem polskiego rządu na to stanowisko jest Saryusz-Wolski, który od 2004 r. był europosłem PO. Część polityków PO zgodę Saryusz-Wolskiego na kandydowanie oceniła jako zdradę; zarząd PO na wniosek przewodniczącego partii Grzegorza Schetyny zdecydował o wykluczeniu go z partii.

W poniedziałek Saryusz-Wolski, który do momentu wykluczenia z PO pełnił funkcję wiceprzewodniczącego EPL (do której należy Platforma), przekazał dziennikarzom w Brukseli, że złożył na ręce przewodniczącego Daula rezygnację z członkostwa.

Szef EPL poinformował z kolei w specjalnym oświadczeniu, że to EPL wykluczyła Saryusz-Wolskiego w związku z tym, że przyjął od PiS ofertę kandydowania na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. Jak wyjaśnił Daul, Saryusz-Wolski, który był wiceszefem EPL, automatycznie stracił to stanowisko i przestał być członkiem Europejskiej Partii Ludowej, po tym jak został wykluczony wcześniej z PO.

Źródła PAP w EPL podkreśliły, że w poniedziałek do Brukseli wpłynęła oficjalna notyfikacja wykluczenia Saryusz-Wolskiego z PO, co zgodnie z art. 11 statutu EPL umożliwiło wykluczenie polskiego europosła. Daul podkreślił, że EPL w dalszym ciągu jednoznacznie wspiera przedłużenie kadencji obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Szef MSZ Witold Waszczykowski, który w poniedziałek spotkał się w Brukseli m.in. ze swoimi odpowiednikami z krajów Grupy Wyszehradzkiej i Beneluksu, oznajmił, że prowadzone są działania mające na celu pozyskanie międzynarodowego poparcia dla Saryusz-Wolskiego. Dodał też, że zgłoszona w sobotę kandydatura "została przyjęta do wiadomości" i "nie była kwestionowana".

Wieczorem Waszczykowski ocenił ponadto, że Tusk nie powinien być brany pod uwagę jako kandydat na przewodniczącego Rady Europejskiej, bo nie został zgłoszony przez żadne z państw UE. Po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych państw UE Waszczykowski powiedział, że poinformował pozostałych szefów dyplomacji, iż oficjalnym kandydatem polskiego rządu na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej jest Saryusz-Wolski.

Tę samą opinię przedstawił w poniedziałek również rzecznik polskiego rządu Rafał Bochenek. Nie wyobrażamy sobie, żeby jakakolwiek osoba, zwłaszcza wywodząca się z Polski, mogła być wybrana na tę funkcję wbrew stanowisku polskiego rządu - podkreślił.

Pytany o stanowiska poszczególnych państw wobec przedstawionej przez rząd kandydatury, Bochenek zwrócił uwagę, że w tej sprawie trwają rozmowy, m.in. z udziałem szefa polskiej dyplomacji. Jak dodał, również premier Szydło wielokrotnie rozmawiała na marginesach unijnych szczytów, a także telefonicznie, z kilkoma premierami nt. przyszłości funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej oraz na temat tego, kto powinien ją pełnić.

O braku poparcia dla - jak to określił - "indywidualnych działań" Tuska mówił też w poniedziałek w Brukseli szef MON Antoni Macierewicz. "Rząd polski ma swojego kandydata. Inne kandydatury, które by sięgały po nazwiska polskie, traktujemy jako kandydatury, które są wystawione przeciwko polskiemu kandydatowi" - powiedział szef MON dziennikarzom po spotkaniu ministrów obrony i ministrów spraw zagranicznych państw UE.

Z kolei minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przekonywał rano w TVP, że PO mogła potraktować kandydaturę Saryusz-Wolskiego jako ofertę kompromisową. Ocenił, że gdyby Tusk i polska opozycja zaangażowali się w poparcie dla Saryusz-Wolskiego, "miałby on bardzo duże szanse zostać szefem RE". Ziobro podkreślił również, że zasadą jest, "iż to państwa wyłaniają kandydata na szefa RE". "I byłaby sytuacja bez precedensu, gdyby okazało się, że to opozycyjny klub parlamentarny w jakimś państwie wyznacza kandydata na nie. Państwa reprezentowane są przez rząd i rząd wyszedł naprzeciw opozycji. Nie zgłosił przedstawiciela z własnego środowiska, a mógł to zrobić, i zaproponował człowieka o ogromnym doświadczeniu, który jest związany i jest ceniony przez bardzo, bardzo różne środowiska polityczne" - mówił.

Zgłoszona przez polski rząd kandydatura wywołała też w poniedziałek komentarze przedstawicieli innych rządów europejskich. Prezydent Francji Francois Hollande, który według komentatorów rozważał kandydowanie na przewodniczącego RE, powiedział "Sueddeutsche Zeitung", że podtrzymuje wybór Tuska, chociaż właściwie urząd ten powinien teraz przypaść socjaliście. Zaznaczył, że na pierwszym miejscu stoi "spojrzenie europejskie", a nie względy partyjne czy narodowe. Na temat, czy Tusk może być wybrany pomimo sprzeciwu jego kraju, Rada Europejska musi zdaniem prezydenta Francji przeprowadzić dyskusję polityczną. Hollande zapewnił, że "nie przyłoży ręki do usunięcia Tuska z urzędu".

Poparcie dla Tuska zasygnalizował również szef MSZ Holandii Bert Koenders, który powiedział, że obecny przewodniczący RE jest bardzo dobry, a o Saryusz-Wolskim nigdy nie słyszał. Holenderski polityk apelował również, aby "dać pierwszeństwo europejskim interesom przed interesami polityki wewnętrznej".

Obawę, że pojawienie się innych niż Tusk kandydatów może doprowadzić do tego, że nowym szefem Rady Europejskiej zostanie ktoś spoza Europy Środkowej i Wschodniej wyraził szef czeskiej dyplomacji Lubomir Zaoralek. "Dlatego będę trzymać się tego, co mówiłem od dłuższego czasu: że Donald Tusk to był dobry wybór. Rozumiał problemy, które się pojawiały i wydaje mi się, że jeżeli byliby inni kandydaci, to rezultat może być niezbyt przyjemny, a mianowicie, że Europa Środkowa i Wschodnia straciłaby swojego przedstawiciela na tym najwyższym stanowisku" - dodał.

Do tego rodzaju obaw odniósł się w czwartek w TVN24 BiS wiceprzewodniczący PE Ryszard Czarnecki (PiS), przekonując, że "nie ma możliwości, aby to nie Polak został wybrany na funkcję szefa Rady Europejskiej", ponieważ "nie ma innych kandydatów, którzy mogliby wygrać z Polakiem". "Szefem Rady Europejskiej - to już jest przesądzone - będzie albo Donald Tusk, albo Jacek Saryusz-Wolski" - mówił Czarnecki. Dodał, że Saryusz-Wolski ma jego zdaniem duże szanse, "natomiast oczywiście zapewne są państwa, które będą chciały poprzeć (Tuska) - bo jest to kandydatura dla nich bliższa, bo jest to polityk łatwiejszy dla tych krajów, który będzie może mniej forsował polskie interesy". "Saryusz-Wolski zapewne robiłby to w większym stopniu" - powiedział Czarnecki.

Według szefa delegacji PO w europarlamencie Janusza Lewandowskiego na arenie UE oraz w ramach EPL reakcją na informację o kandydaturze Saryusz-Wolskiego na szefa Rady było "zbiorowe pukanie się w czoło przy obserwacji poczynań dyplomatycznych polskiego rządu". "Bo w tym nie ma żadnego rozumu, żadnej logiki, to się nie mieści w standardach dyplomacji europejskiej (...) Cała ta hucpa ma wyłącznie szkodzić" - ocenił Lewandowski w TVN24 BiS. Jego zdaniem, jedynym skutkiem takiej dyplomacji jest zamieszanie. "Wszyscy tu rozczytują w sposób jasny, transparentny całą tę sytuację; chodzi o przeniesienie mściwości i obsesji jednego człowieka, który najpierw je upaństwowił, czyli przeniósł na szczebel państwowej polityki, a teraz to umiędzynarodowił. To się nigdy nie zdarzyło i mam nadzieję nigdy nie zdarzy w dziejach UE" - powiedział Lewandowski.

Sytuację wokół wyboru szefa RE komentowali również przedstawiciele polskiego parlamentu. O tym, że Saryusz-Wolski ma szanse na zwycięstwo przekonany jest marszałek Senatu Stanisław Karczewski (PiS). Jak zaznaczył, zgłoszony przez polski rząd kandydat to człowiek z ogromnym doświadczeniem w pracy w UE i w zakresie wprowadzania Polski do struktur europejskich, szanowany przez wszystkie opcje polityczne. Zwrócił uwagę, że prezydent Andrzej Duda na początku kampanii prezydenckiej miał 12-procentowe poparcie, a wygrał wybory w pierwszej i drugiej turze. "Więc jestem przekonany, że większe szanse po rozmowach ministra spraw zagranicznych będzie miał Jacek Saryusz-Wolski" – powiedział Karczewski.

Przeciwnego zdania był b. wiceminister spraw zagranicznych ds. europejskich Rafał Trzaskowski (PO). Jak ocenił, Saryusz-Wolski na wybór na przewodniczącego Rady Europejskiej "nie ma najmniejszych szans i nigdy ich nie miał". "Mam takie wrażenie, że czym bardziej PiS nie chce Tuska, tym bardziej chce go cała Europa" - dodał Trzaskowski. Według niego, zgłaszając swojego kandydata "notą dyplomatyczną na cztery dni przed szczytem (UE)" rząd PiS ośmiesza Polskę dla "małej awantury krajowej".

Z kolei wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15) stwierdził, że wydarzenia wokół wyboru przewodniczącego RE to "przeniesienie partyjniackich, wewnętrznych wojenek na forum Unii Europejskiej". "To siłą rzeczy nas kompromituje i osłabia" - dodał. Również w jego opinii Saryusz-Wolski "nie ma żadnych szans w walce o fotel szefa Rady Europejskiej".

W poniedziałek na drzwiach do biura Saryusz-Wolskiego w Łodzi nieznana osoba powiesiła kartkę z cytatem z marszałka Józefa Piłsudskiego - "Raz się skur...., kur... pozostaniesz". Na kartce był również przekreślony znaczek PiS. Obok kartki wisiał kalosz wypchany słomą. Zdjęcie kartki i kalosza pojawiło się w internecie, na portalach społecznościowych. O sprawie napisały też niektóre media.

Pracownicy biura w poniedziałkowej rozmowie z PAP nie chcieli komentować zdarzenia. Poinformowali, że kartka została zdjęta, a oni sami nie wiedzą, kto mógł ją powiesić. Adam Kolasa z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi powiedział, że policja nie zajmuje się sprawą, bo nikt nie złożył zawiadomienia.