Gościem Szymona Glonka w podcaście "DGPtalk: Dzieje się świat" jest dr hab., prof. ISP PAN Paweł Kowal, przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych.

Czy Ukraińcy chcą, żeby Polacy odbudowywali Ukrainę?

Tak do końca to nie wiadomo, czego Ukraińcy chcą, bo pewnie różni Ukraińcy różnie chcą. Jest oczywiste dla polityków ukraińskich, dla mieszkańców Ukrainy, tych, których ja spotykam, że przyjdzie taki czas, kiedy nie będzie już wojny, może to będzie jakiś czas zawieszenia broni, długotrwałego rozejmu, pewnie bardziej zawieszenia broni. Wtedy przyjdzie ten moment odbudowy. Będą duże środki od donatorów państwowych, a także od firm i instytucji międzynarodowych. Te środki trzeba będzie rozpisać jako projekty i wykonać pewną pracę. To będzie odbudowa czy przebudowa infrastruktury to będzie dużo aktywności w sferze energetyki, będą mosty, domy. To wszystko, co jest zburzone w trakcie wojny. Wiadomo, że Ukraińcy chcą, żeby jak najwięcej firm jak najwięcej zewnętrznych podmiotów w tym uczestniczyło – mówi Paweł Kowal.

Krym sukcesem rosyjskiej propagandy

O Krymie warto powiedzieć dwa słowa. Krym jest chyba największym sukcesem rosyjskiej propagandy. To przekonanie ludzi, że Krym jest jakiś bardziej rosyjski. Ciągle słyszę, że nawet wykształceni i ogarnięci ludzie czują w obowiązku, nawet jeżeli podkreślają przynależność do Ukrainy Krymu, zaznaczyć, że był długo w Rosji. Tymczasem w Rosji tak długo nie był. Znalazł się w Rosji jako efekt podboju imperialnego. Mniej więcej wtedy, kiedy Białystok troszkę przed Warszawą, mówię o rozbiorach. Właściwie nie był częścią Rosji, był częścią imperium rosyjskiego. To jest troszkę coś innego, tak jak i część Polski była częścią imperium rosyjskiego. Następnie, kiedy się rozpadało imperium rosyjskie po pierwszej wojnie światowej, a przez przejściowy okres istniało państwo ukraińskie, to już wtedy Krym stał się częścią Ukrainy. Istniał też jako część Ukrainy po dziewięćdziesiątym pierwszym roku. To jest dla nas punkt odniesienia, dlatego, że cała społeczność międzynarodowa, wszystkie państwa, organizacje międzynarodowe, także Rosja uznawały, że Krym jest częścią Ukrainy. Krym w ramach Ukrainy miał specjalną autonomię, która miała charakter terytorialny. Miał oddzielny parlament, oddzielny rząd i to wszystko funkcjonuje zresztą. Do tego wszystkiego ma też Medżlis, oddzielny parlament, zgromadzenie Tatarów krymskich, którzy wygnani przez Stalina, powrócili szczególnie w latach dziewięćdziesiątych na Krym. Krym jest częścią Ukrainy z bardzo rozbudowaną autonomią i tu nie ma już nic do dodania – komentuje Kowal.

Czy jesteśmy na kolizyjnym kursie w relacjach z Ukrainą?

Może to nie jest źle, może powinniśmy być trochę bardziej asertywni, pragmatyczni w tej relacji. Polska jest szczególna dla Ukraińców. Było coś takiego jak powstanie humanitarne po 24 lutego 2022 roku. Polacy masowo wsparli uciekinierów wojennych, głównie Ukrainki i dzieci. Po drugie, jesteśmy kluczowi, jeżeli chodzi o transport, tranzyt nie da się bez nas tego robić. Po trzecie duże wsparcie wojskowe. Po czwarte polityczne. Przecież Polska była jednym z tych państw, które jako pierwsze robiło raban, że to wsparcie polityczne musi być dużo większe. Warto to przypomnieć i powiedzieć, że mamy w związku z tym szczególny tytuł do tego, żeby uczestniczyć w tych procesach, które się będą działy. A będą się działy dwa procesy, odbudowa Ukrainy i negocjacje akcesyjne, czyli negocjacje Ukrainy z Unią Europejską o członkostwo. To są dwa procesy, które mogą być, można powiedzieć, w tym całym nieszczęściu, jakim jest wojna, bardzo korzystne dla polskiej gospodarki. I na to trzeba się nastawić – dodaje Paweł Kowal.