Resort rozwoju chce, by przedsiębiorcy, którzy zalegają z płatnościami, nie mogli być karani, jeśli im także ktoś nie zapłacił. – Uderzy to w MŚP – ostrzega nie tylko UOKiK, lecz także niektóre branże.

Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zaapelował do Ministerstwa Rozwoju i Technologii (MRiT) o wycofanie się z jego zdaniem szkodliwych zmian w ustawie o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych (tj. Dz.U. z 2023 r. poz. 1790). Resort rozwoju chce, by firmy, które same borykają się z brakiem zapłaty ze strony kontrahentów, były automatycznie wyłączone z kręgu podmiotów, które za podobną praktykę może ukarać prezes UOKiK. W rezultacie wystarczyłaby jedna niezapłacona faktura, by uniknąć kar za brak terminowego wywiązywania się z zobowiązań wobec innych przedsiębiorców.

Automatyczna ochrona

„Proponowane zmiany są w istocie korzystne dla podmiotów generujących zatory płatnicze, krzywdzące zaś dla małych i średnich przedsiębiorców dotkniętych ich skutkami ekonomicznymi” – czytamy w uwagach zgłoszonych przez prezesa UOKiK do projektu ustawy deregulacyjnej (nr z wykazu: UA8), za pomocą której resort rozwoju zamierza wprowadzić zmiany w uregulowaniu kar za zatory. Prezes UOKiK wyjaśnia dodatkowo, że już dziś ma on możliwość zweryfikowania, czy podmiot, wobec którego toczy się postępowanie, sam zmaga się z tzw. zatorami wstecznymi. Taka sytuacja może być przesłanką łagodzącą, która przesądzi o odstąpieniu od wymierzania kary. Zdaniem prezesa UOKiK nie jest natomiast wskazane automatyczne chronienie wszystkich, którzy sami borykają się zatorami.

Prezes UOKiK ostrzega, że projektowana nowelizacja znacząco utrudni karanie niepłacących terminowo w sposób szybki i prawidłowy oraz znacząco osłabi możliwości walki z zatorami płatniczymi.

Podobny punkt widzenia prezentują również przedstawiciele organizacji zrzeszających przedsiębiorców. Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców, uważa, że tworzenie wyłomu od możliwości karania przez UOKiK spóźniających się z płatnościami nie powinno mieć miejsca.

– Obawiam się, że mogłoby to zachęcić duże podmioty, szczególnie handlowe, do niepłacenia mniejszym kontrahentom. Zawsze bowiem znajdzie się ktoś, kto zalega dużej firmie z płatnością, ale to nie może być podstawą do jej bezkrytycznego zwolnienia z wywiązywania się z zobowiązań. W przypadku handlu żywnością terminy płatności są szczególnie krytyczne ze względu na relatywnie krótki okres rotacji większości produktów – mówi Andrzej Gantner.

Według niego funkcjonujący dziś mechanizm się sprawdza. Natomiast UOKiK powinien mieć swobodę w badaniu tego, czy tzw. zatory wsteczne są wystarczająco dużym obciążeniem dla danej firmy, by nie nakładać na nią kary za niewywiązywanie się z obowiązku terminowej płatności.

– Jestem zwolennikiem indywidualizowania każdego przypadku i podejmowania działań proporcjonalnych do okoliczności, a nie automatyzmu – wyjaśnia Andrzej Gantner.

Podobne głosy płyną również ze strony handlowców. Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu, ocenia obowiązujące dziś rozwiązania jako wystarczające.

– Nie widzę potrzeby ich modyfikowania i dodatkowego komplikowania rzeczywistości, z którą mierzą się przedsiębiorcy – dodaje Maciej Ptaszyński.

Jednak jak tłumaczy MRiT w uzasadnieniu do projektu ustawy, „doprecyzowanie w przepisach, że w ramach okoliczności naruszenia wykazanych przez stronę postępowania, uwzględnia się również jako przesłankę miarkowania kary za opóźnienie czy strona była ofiarą zatorów, a w szczególności czy istnieje związek pomiędzy niespełnieniem przez stronę zobowiązań w terminie określonym w umowie a nieotrzymaniem przez nią należności od jej kontrahentów, zwiększy pewność przedsiębiorców, że ich sytuacja zostanie uwzględniona w postępowaniu”.

W ubiegłym tygodniu w resorcie rozwoju odbyła się dwudniowa konferencja uzgodnieniowa, w trakcie której interesariusze mogli przedstawić swoje postulaty i zaproponować zmiany w projekcie. Zapytane przez nas o wnioski z obrad MRiT wyjaśniło, że na tym etapie analiz nie zrezygnowało ze zmian w ustawie o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach płatniczych.

Niesprawiedliwe progi

W trakcie konsultacji wypłynął jeszcze jeden problem. Związek Producentów AGD „Applia” zasugerował ministerstwu zmiany także w samym mechanizmie karania za opóźnienia. Dziś UOKiK wszczyna postępowanie tylko wobec tych podmiotów, których niezapłacone terminowo faktury opiewają na łączną kwotę 2 mln zł za okres trzech miesięcy. Applia uważa taki stan rzeczy za krzywdzący dla dużych przedsiębiorców, w przypadku których ta suma stanowi zaledwie promil ich obrotów.

– Chcemy zwiększenia tego limitu w odniesieniu do dużych producentów. W ich przypadku 2 mln zł to może być jedna niezapłacona faktura. Wystarczy więc tak niewiele, by UOKiK wszczął procedurę, a przedsiębiorca musiał się tłumaczyć. To oczywiście także poważne straty wizerunkowe – mówi Radosław Maj ze Związku Producentów AGD „Applia”.

Według niego rozsądnym rozwiązaniem byłoby uzależnienie sankcji za opóźnienia w płatnościach od przychodów lub obrotów przedsiębiorstwa. Zdaniem naszego rozmówcy nie należy w ten sam sposób traktować firmy z przychodami sięgającymi kilku miliardów złotych, która zalega z zapłatą jednej faktury, jak małej firmy, która nie zapłaciła wielu podmiotom. Nawet jeśli sumarycznie kwota zaległości wynosi w obu przypadkach tyle samo.

– Dziś duzi przedsiębiorcy nie wiedzą, na ile UOKiK wyrazi zrozumienie odnośnie do powodów nieopłaconych pojedynczych faktur. Niestety, resort rozwoju nie w pełni podziela nasze postulaty. Liczymy, że zmieni się to na dalszych etapach procedowania projektu ustawy – wyjaśnia Radosław Maj.

Po drugiej stronie sporu są jednak mali i średni przedsiębiorcy, którzy wskazują, że to właśnie duże firmy najczęściej zalegają z płatnościami wobec swoich kontrahentów, ponieważ pozwala im na to ich pozycja na rynku.©℗

ikona lupy />
Kara uzależniona od opóźnienia / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe