Miałem sporną sytuację z klientem, który wytrącił mi z ręki telefon, tym samym go uszkadzając. Szkoda w wysokości prawie 800 zł została zgłoszona funkcjonariuszom policji. Czy sprawca poniesie odpowiedzialność, skoro doszło do zdarzenia na terenie samorządowego targowiska? Czy trzeba jeszcze zakładać sprawę cywilną w sądzie o wartość tej szkody?

Podobną do opisanej przez czytelnika sprawę rozstrzygał Sąd Okręgowy w Siedlcach. W wyroku z 17 stycznia 2024 r. (sygn. akt II Ka 876/23) wskazał, że obwiniona podeszła do osoby stojącej na parkingu i, szarpiąc ją za rękę, spowodowała upadek jej telefonu na podłoże, przez co został uszkodzony wyświetlacz. W podanym wyroku sąd zaaprobował nałożenie na obwinioną obowiązku zapłaty równowartości wyrządzonej szkody, czyli uszkodzonego telefonu. W ramach uzasadnienia wskazał, że: „nie budzi wątpliwości Sądu Okręgowego wypełnienie działaniem obwinionej znamion wykroczenia z art. 124 par. 1 kodeksu wykroczeń. Dając wiarę zeznaniom pokrzywdzonego T.S., Sąd I instancji trafnie ustalił, że obwiniona, szarpiąc pokrzywdzonego za rękę, wytrąciła mu telefon, który uległ uszkodzeniu, a więc ustalił związek przyczynowy pomiędzy działaniem obwinionej a skutkiem w postaci uszkodzenia telefonu. Sąd I instancji wyczerpująco i rzetelnie odniósł się do kwestii wypełnienia przez obwinioną znamion zarzucanego jej wykroczenia, zaś zarzuty apelującej sugerujące, iż obwiniona działała nieumyślnie, nie zasługują na uwzględnienie”.

Biorąc pod uwagę powyższe, można uznać, że w sytuacji opisanej przez czytelnika istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że sprawca szkody zostanie zobowiązany do jej naprawienia na rzecz przedsiębiorcy w toku postępowania sądowego. Nie ma znaczenia, że do zdarzenia doszło na terenie samorządowym. Nie ma również potrzeby występowania przez przedsiębiorcę na drodze cywilnoprawnej przeciwko sprawcy szkody, jak bowiem wyżej sugerowano, sąd może zobowiązać sprawcę do naprawy szkody. ©℗