14 marca 2024 r. została opublikowana nowa wersja projektu ustawy nowelizującej prawo autorskie w celu wdrożenia dyrektyw 2019/789 i 2019/790 (DSM). Polska jest ostatnim państwem członkowskim Unii Europejskiej, które wciąż tego nie uczyniło, mimo że termin upłynął w połowie 2021 r.

W trakcie konsultacji publicznych szczególne kontrowersje wzbudził sposób implementacji art. 18 DSM. Najgłośniejszy był protest filmowców, którzy domagali się uzupełnienia o VOD art. 70 ust. 21 ustawy o prawie autorskim (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2509 ze zm.). Jest to przepis wyliczający zobowiązanych do zapłaty dodatkowego wynagrodzenia – tantiem dla współtwórców utworów audiowizualnych oraz artystów wykonawców. Taki pomysł miał już poprzedni rząd Mateusza Morawieckiego do czasu spotkania z szefem Netflixa (tak twierdzą środowiska filmowe, które skierowały sprawę do prokuratury).

Aktualnie do tej koncepcji powrócono. Dostawcy VOD mają za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania wypłacać stosowne wynagrodzenie na rzecz współtwórców utworu audiowizualnego oraz artystów wykonawców. Czy jednak faktycznie taka zmiana jest konieczna, aby do polskiego prawa autorskiego prawidłowo wdrożyć unijne przepisy? Z jakimi problemami możemy się mierzyć po wejściu w życie nowelizacji?

Dyrektywa daje swobodę

Wbrew sugestiom podmiotów najbardziej zainteresowanych pobieraniem dodatkowych wynagrodzeń nie można stawiać znaku równości pomiędzy implementacją dyrektywy 2019/790 a wprowadzaniem ustawowych tantiem za VOD pobieranych przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ). Artykuł 18 DSM nakazuje państwom członkowskim, by zagwarantowały twórcom i wykonawcom prawo do odpowiedniego i proporcjonalnego wynagrodzenia. Jednocześnie zastrzega możliwość stosowania różnych mechanizmów, jeśli tyko będą one uwzględniać zasadę swobody umów oraz sprawiedliwą równowagę praw i interesów.

Unijny przepis nie wskazuje zatem ani pola eksploatacji „na żądanie”, ani obowiązku pośrednictwa OZZ, ani zobowiązanych do zapłaty. Nie ogranicza się też do utworów audiowizualnych. Skąd zatem pomysł, by dokonać wdrożenia art. 18 dyrektywy 2019/790 poprzez zmianę art. 70 ust. 21 prawa autorskiego?

Tantiemy szerzej niż wymagane

Przepis ten przez lata został już istotnie przeobrażony w stosunku do jego początkowego kształtu. Gdy powstał, przewidywał, że producent utworu audiowizualnego jest zobowiązany do zapłaty wynagrodzenia proporcjonalnego do wpływów kinowych oraz stosownego wynagrodzenia z tytułu najmu,dzierżawy i publicznego odtwarzania utworów audiowizualnych. Było ono należne wskazanym współtwórcom i odtwórcom głównych ról.

W 2000 r. przeniesiono ten obowiązek z producentów na korzystających, rozszerzając jeszcze katalog uprawnionych i przypadków, w których trzeba zapłacić wynagrodzenie. Obecny kształt art. 70 ust. 21 nadano w 2007 r., wykonując wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Przyznano wówczas uprawnienia generalnie współtwórcom utworu audiowizualnego oraz artystom wykonawcom.

Przez cały ten okres, gdy przepis był zmieniany, na niwie unijnej obowiązywał jedynie obowiązek zapewnienia reżyserowi i wykonawcom niezbywalnego prawa do otrzymania godziwego wynagrodzenia za najem egzemplarza np. utworu audiowizualnego. Do decyzji państwa członkowskiego pozostawało zatem przyznanie takiego uprawnienia innym współtwórcom i na innych polach, wskazanie podmiotu zobowiązanego do zapłaty oraz ustanowienie obowiązkowego pośrednictwa OZZ. Teraz jednak powinniśmy dokonać oceny art. 70 ust. 21 prawa autorskiego przez pryzmat art. 18 DSM.

Kompromisowa dyrektywa

Dyrektywa 2019/790 nie zastępuje rozwiązań wcześniej przyjętych przez Unię Europejską, lecz je uzupełnia. W dalszym ciągu obowiązuje więc art. 5 dyrektywy 2006/115, który reguluje wcześniej wspomniane niezbywalne prawo do godziwego wynagrodzenia za najem egzemplarza dla reżysera i wykonawców przenoszących swoje prawa na producenta. Unijny prawodawca nie zdecydował się natomiast wprowadzić takiej regulacji w stosunku do innych sposobów eksploatacji, w tym on-line.

Takie rozwiązanie, wprost odnoszące się do ustawowych mechanizmów wynagradzania, istniało w projekcie dyrektywy na etapie Parlamentu Europejskiego. Nie ostało się jednak w jej finalnej wersji po trilogu, czyli negocjacjach, w których uczestniczą także Komisja Europejska i Rada Unii Europejskiej. W trakcie ich trwania europejskie środowiska twórców apelowały o przyjęcie aktu w brzmieniu zaproponowanym przez Parlament Europejski, aby zagwarantować m.in. wynagrodzenia ustawowe. Skończyło się na rozwiązaniu kompromisowym, które nakazało państwom członkowskim uwzględniać zasadę swobody zawierania umów oraz sprawiedliwą równowagę praw i interesów przy wdrażaniu mechanizmów zapewniających prawo do odpowiedniego i proporcjonalnego wynagrodzenia twórców i wykonawców.

Uprawnieni potraktowali jednak swoje niepowodzenie na etapie prac unijnych jedynie jako wynik do przerwy. Już przy okazji implementacji dyrektywy forsują bowiem wprowadzenie ustawowej gwarancji dodatkowych wynagrodzeń jako jedynego właściwego sposobu zapewnienia im godziwego wynagrodzenia, o którym mowa w art. 18 ust. 1 DSM.

Potrzeba bezpieczników

Polski ustawodawca zamiast przeprowadzić ocenę, czy art. 70 ust. 21 prawa autorskiego jest zgodny z art. 18 dyrektywy 2019/790, uzupełnia go o kolejne pole – „na żądanie”. Nie zadaje sobie zatem pytania, czy przepis ustanawiający dodatkowe wynagrodzenie od korzystającego dla kilku kategorii uprawnionych na niektórych polach eksploatacji, pobierane wyłącznie za pośrednictwem OZZ, uwzględnia zasadę swobody zawierania umów oraz sprawiedliwą równowagę praw i interesów.

Już choćby ta ostatnia okoliczność każe zastanowić się nad tym, kto w tej relacji może być podmiotem słabszym – uprawniony czy korzystający. W dyskusji nad prawem autorskim nie wolno bowiem zapominać o tym, że obowiązuje ono wszystkich, nie tylko cyfrowych gigantów. Nie sposób natomiast mówić o „swobodzie zawierania umów” oraz „sprawiedliwej równowadze praw i interesów”, gdy stawki wynagrodzeń są narzucane korzystającym przez mające ustawowy monopol OZZ pod groźbą długoletnich postępowań sądowych. I to nie z jedną organizacją, ale z kilkoma, ponieważ poszczególne zezwolenia na zbiorowe zarządzanie obejmują różnych uprawnionych i ich repertuary. Projektodawca nie zdecydował się bowiem nakazać ministrowi kultury wyznaczenia spośród OZZ jednej organizacji parasolowej ani zobowiązać ich do złożenia wspólnego wniosku o zatwierdzenie wspólnej tabeli wynagrodzeń. Brak także rozwiązania znanego z art. 19 ust. 6c ustawy o kinematografii (t.j. Dz.U. 2023 poz. 130), gdzie wyłączono najmniejszych dostawców z obowiązku wpłat z tytułu VOD na PISF.

Wreszcie zabrakło refleksji, czy z art. 18 DSM nie korespondowałby lepiej powrót do wypłaty dodatkowego wynagrodzenia dla wykonawców i współtwórców utworu audiowizualnego przez jego producenta. W końcu przepis ten znajduje się w rozdziale zatytułowanym „Godziwe wynagrodzenie twórców i wykonawców w ramach umów o eksploatację” – umowy z nimi zawiera natomiast producent, a nie np. dostawca VOD. Tak się jednak składa, że w Polsce współtwórcy utworów audiowizualnych i ich producenci są zrzeszeni w tej samej OZZ, stąd nie może dziwić, że nie płynie z jej strony taki postulat.

Społeczeństwo płaci

Należy jednak pamiętać, że samo ustanowienie tantiem nie wygeneruje automatycznie dodatkowych przychodów dla uprawnionych, a jedynie zmieni ich rozkład. Żeby zostało na dodatkowe wynagrodzenie do OZZ, na rzecz współtwórców i artystów wykonawców, mniej będzie trafiać do producentów z tytułu licencji na korzystanie z utworu audiowizualnego. Chyba że aby pokryć dostawcy koszt tantiem, więcej zapłacą konsumenci.

Czy tego chce rząd? Trudno go o to podejrzewać, zapewne liczy raczej na rozłożenie się tych tantiem w masie innych kosztów, przez co nie będą one miały decydującego wpływu na ceny VOD. Ale taką kalkulację szybko może zweryfikować rzeczywistość, gdy przyjrzymy się tabelom OZZ.

OZZ o pieniądzach

My chcemy tylko 1,5 proc.” – powtarzało do znudzenia SFP, nie dodając, że to tylko dla niektórych współtwórców i bez artystów wykonawców, których reprezentują inne OZZ (zachowujące na razie strategiczne milczenie w odniesieniu do pieniędzy). A tabela SFP taką stawkę uzależnia jeszcze od zawartości katalogu (gdy tylko 30 proc. udostępnianych utworów stanowi repertuar SFP – inaczej stawkę trzeba proporcjonalnie dostosować) lub innego modelu sprzedaży usługi (tVOD – 2,2 proc.).

Z kolei tabela ZAiKS, czyli OZZ reprezentującej pozostałych współtwórców, przewiduje stawkę 2,47 proc. za filmy udostępniane „na żądanie”. Można także założyć, że po kolejne 1,5 proc. zgłoszą się – do podzielenia między siebie – ZASP (aktorzy) i STOART (inni artyści wykonawcy). Wśród mających zezwolenie OZZ są jeszcze SAWP (wykonawcy) i ZPAV (fonogramy i wideogramy muzyczne), które także formalnie mogłyby zgłosić się o jakiś kolejny ułamek procentu dla siebie.

Realnie suma roszczeń wszystkich OZZ może oscylować na poziomie 4–5 proc. Należy zaznaczyć, że byłoby to liczone od przychodów z tytułu VOD. Odnosząc to do zysku, który rzadko wynosi więcej niż kilka, kilkanaście procent (a przecież zdarzają się też straty), będziemy mieć do czynienia z takim udziałem tantiem, który istotnie będzie wpływał na model biznesowy – trudno, żeby nie przełożył się na ceny usług.

Paradoksalnie polskich konsumentów może uratować to, że inne państwa europejskie nie wprowadzają tak obciążających rozwiązań (wbrew temu, co sugeruje np. SFP) – polityka cenowa międzynarodowych graczy musi bowiem uwzględniać szerszy kontekst. Na to wszystko nakłada się jednak katalog beneficjentów, który nie będzie ograniczał się tylko do polskich współtwórców i wykonawców. Pobrane w Polsce tantiemy, zgodnie z zasadą asymilacji, będą przekazywane za granicę. W tym kontekście nie może dziwić, że tak licznie w konsultacjach publicznych upomniały się o nie także zagraniczne organizacje. Można się więc jedynie zastanawiać, czy przekazywane polskim uprawnionym tantiemy w większym stopniu będą zmniejszane przez koszty zbiorowego zarządzania zatrzymywane dla siebie przez OZZ (rzędu kilkunastu procent), czy jednak przez konieczność podzielenia się z zagranicą. Jednak pewne jest, że pieniądze na to będą ściągane z polskiego rynku.

Szybko, ale niedobrze

Uzupełnienie o VOD art. 70 ust. 21 prawa autorskiego tworzy więcej problemów, niż rozwiązuje. Sprawia pozór implementacji dyrektywy, nie dotykając jej istoty, jaką jest uregulowanie generalnych zasad określania godziwego wynagrodzenia w umowach o eksploatację, a nie wprowadzenie dodatkowych wynagrodzeń za wybrane sposoby eksploatacji dla niektórych uprawnionych.

Tam, gdzie regulacja powinna być elastyczna, uwzględniając nakazaną dyrektywą „zasadę swobody zawierania umów”, jest sztywna, wprowadzając obowiązkowe pośrednictwo OZZ. Za to tam, gdzie powinno się zagwarantować „sprawiedliwą równowagę praw i interesów” poprzez określenie ram działania OZZ (obowiązek ich wspólnego działania, wyznaczenie organizacji parasolowej, zatwierdzenie wspólnych tabel wynagrodzeń itp.), zostawia się im całkowitą dowolność.

Niestety, należy się spodziewać, że doprowadzi to do eskalacji roszczeń przeciwko dostawcom VOD, których zasadność będą musiały ocenić wyspecjalizowane sądy ds. własności intelektualnej. To będzie trwająca latami dogrywka, która zadecyduje o tym, kto ostatecznie ogłosi się zwycięzcą. Ale rząd już teraz zdaje się triumfować, że udało się uniknąć karnych sankcji finansowych za brak implementacji dyrektywy. Nie jest to jednak wystarczający powód, by wprowadzać tak niedopracowane przepisy. Zwłaszcza że wiele przemawia przeciwko uznaniu ich za prawidłowe wdrożenie art. 18 DSM.©℗