Stawką w sprawie między Cinema City a SFP-ZAPA, którą rozstrzygnie niebawem Sąd Najwyższy, są dziesiątki milionów, a w przyszłości nawet setki milionów złotych.

Wkrótce odbędzie się rozprawa, na której Sąd Najwyższy rozpozna skargę kasacyjną sieci kin Cinema City Polska w sprawie z powództwa Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych – organizacji zbiorowego zarządzania w Stowarzyszeniu Filmowców Polskich (SFP-ZAPA). Dotyczy ona tantiem dla twórców filmowych za lata 2011–2013. W 2020 r. Sąd Apelacyjny prawomocnie nakazał Cinema City ich zapłatę. SFP-ZAPA ściągnęło już pieniądze – kilkanaście milionów złotych – przy udziale komornika. Sieć kin nie złożyła jednak broni i zdecydowała się na skargę kasacyjną.

Domniemanie wystarczy?

W uzasadnieniu skargi spółka kwestionuje m.in. prawo SFP-ZAPA do poboru tantiem dla twórców, których nie reprezentuje żadna organizacja zbiorowego zarządzania (OZZ), twierdząc, że ustawowe domniemanie nie może być podstawą powstania zobowiązania do wnoszenia opłat przez kino. Chodzi o to, że nie wszyscy scenarzyści, reżyserzy czy montażyści, zarówno polscy, jak i zagraniczni, są zapisani do OZZ.

– Przepisy artykułów 70, 105, 110 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2509 ze zm.; dalej: ustawa), które mają zastosowanie w sprawie, oraz przepisy, które zastąpiły te dwa ostatnie, wprowadzają szereg dość osobliwych regulacji jak na system demokratycznego państwa prawnego. Pozwalają organizacji pobierać opłaty na podstawie domniemań, a nie praw rzeczywistych, a także nie przekazywać części z tych środków osobom uprawnionym – mówi adwokat Piotr Schramm, partner w kancelarii Gessel, współautor skargi kasacyjnej Cinema City.

– Najmocniej zaskakującą prawnie kwestią ustawową jest istniejące w art. 70 ustawy domniemanie przeniesienia określonych praw współtwórców filmu na producenta i stosowanie tego względem filmów i twórców pochodzących z państw, w których takiego domniemania nie ma. To na tej podstawie organizacje zbiorowego zarządzania pobierają wynagrodzenie „dla twórców” zagranicznych – wskazuje Piotr Schramm.

Michał Błeszyński, radca prawny z kancelarii Błeszyński i Partnerzy, odpowiada, że oparcie się na domniemaniu jest konieczne, aby system tych opłat mógł sprawnie działać. – Organizacje zbiorowego zarządzania reprezentują bardzo wielu twórców w warunkach masowej eksploatacji ich utworów. Bez ustanowienia w ustawie domniemania prawnego dochodzenie roszczeń byłoby bardzo trudne lub wręcz niemożliwe – uważa Michał Błeszyński.

Jak dodaje, art. 70 ustawy umocowuje właściwą OZZ do dochodzenia wynagrodzenia proporcjonalnego do wpływów z tytułu wyświetlania utworu audiowizualnego w kinach na rzecz współtwórców tego utworu niezależnie od tego, czy dochodząca roszczeń OZZ ma zawarte umowy z uprawnionymi (dotyczy to też artystów wykonawców, ale SFP-ZAPA ich nie reprezentuje). – Podstawa roszczeń wobec kin nie budzi wątpliwości – mówi Michał Błeszyński.

Dominik Skoczek, dyrektor SFP-ZAPA, wskazuje dodatkowo, że nie ma obecnie grupy twórców niereprezentowanych przez żadną OZZ. – Na mocy przepisów ustawy o zbiorowym zarządzaniu, a w zakresie scenarzystów na mocy ostatecznej decyzji ministra kultury i dziedzictwa narodowego, SFP-ZAPA jest jedyną organizacją uprawnioną do poboru i podziału tantiem, np. dla reżysera lub scenarzysty, który nie powierzył praw w zarząd żadnej organizacji – wyjaśnia.

Obecnie SFP-ZAPA pobiera 1,05 proc. wpływów ze sprzedaży biletów kinowych, wcześniej było to 0,95 proc.

Brak tabel

Argumentem Cinema City, by tantiem nie płacić, jest też brak wspólnej dla wszystkich OZZ tabeli opłat.

– Stawki pobieranych opłat, mimo istnienia takiego obowiązku, nigdy nie zostały zatwierdzone w odpowiednim trybie przez uprawniony do tego organ państwa – podkreśla mecenas Piotr Schramm.

Problem braku jednej tabeli trwa od kilku lat. Do kieszeni kin sięga pięć organizacji. Twórców (prawa autorskie) oprócz SFP-ZAPA reprezentuje też Stowarzyszenie Autorów ZAiKS – obydwie organizacje złożyły wspólny wniosek o zatwierdzenie stawek. W imieniu artystów wykonawców (prawa pokrewne) działają zaś: Stowarzyszenie Artystów Wykonawców SAWP, Związek Artystów Wykonawców STOART oraz Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru, Filmu, Radia i Telewizji ZASP. SAWP złożył odrębny wniosek, a pozostałe dwie OZZ razem przesłały do resortu kultury trzeci.

Komisja Prawa Autorskiego odmówiła zatwierdzenia tych tabel z przyczyn formalnych – stwierdzając, że należało złożyć jeden wspólny wniosek – i sprawa nie wyjaśniła się do dziś.

– Zatwierdzenie tabel wynagrodzeń ma znaczenie dla wiążącego ustalenia wysokości należnego wynagrodzenia. Brak tabel nie zwalnia jednak kin od obowiązku zapłaty wynagrodzenia – mówi Michał Błeszyński. – W razie sporu z właściwą OZZ jego wysokość podlega ustaleniu przez sąd na zasadach ogólnych. Fakt niezatwierdzenia tabel utrudnia dochodzenie wynagrodzenia przez OZZ, bo tworzy problemy przy ustalaniu ich wysokości. Nie jest to jednak argument, który mógłby powodować oddalenie roszczenia – dodaje.

Setki milionów do zapłaty

Oprócz omawianego postępowania SFP-ZAPA wytoczyła Cinema City jeszcze trzy inne sprawy o zapłatę, będące na wcześniejszych etapach. – W sumie procesy obejmują ponad 40 mln zł zaległości – mówi Dominik Skoczek.

Stawka, o którą toczy się gra, jest jednak dużo większa.

Jak ocenia Michał Błeszyński, gdyby SN orzekł na korzyść Cinema City, można by się spodziewać reakcji pozostałych kin, które obecnie wnoszą opłaty. – Wprawdzie nie mamy w Polsce systemu precedensowego, ale na takie orzeczenie każdy by się potem powoływał. Szczególne znaczenie będzie miało rozstrzygnięcie kwestii domniemania, bo na tym opierają się organizacje zbiorowego zarządzania, działając także w imieniu niereprezentowanych uprawnionych na wszystkich polach eksploatacji – mówi prawnik.

Tym bardziej że dla zbadania zgodności sytuacji z regulacjami europejskimi Cinema City wnioskuje do SN o skierowanie pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

– To temat ważny zarówno dla porządku prawnego, jak i dla każdego z nas, widzów – podkreśla mecenas Piotr Schramm. Szacuje, że spór może w przyszłości wpłynąć na należności warte setki milionów złotych. – W tej sprawie chodzi zarówno o podstawowe zasady cywilistyczne – istnienie prawa do żądania zapłaty i podstawy powstawania wierzytelności oraz relacje norm prawa polskiego do norm prawa europejskiego – jak i o długoterminowe skutki finansowe dla widzów w postaci cen biletów kinowych, a także możliwość i warunki działania przedsiębiorców kinowych – podsumowuje.

– Wyrok jest prawomocny, a skarga kasacyjna jest nadzwyczajnym środkiem zaskarżenia. SN oczywiście ma możliwość skierowania sprawy do ponownego rozpatrzenia, ale mając świadomość, jak wnikliwie było przeprowadzone postępowanie w tej sprawie przed sądami obu instancji, oceniam to jako mało prawdopodobne – mówi zaś Dominik Skoczek.

Rozprawa w Sądzie Najwyższym była zaplanowana na piątek 8 grudnia, ale została przełożona ze względu na nieobecność sędziego.©℗

Miliony widzów w polskich kinach / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe