W 2016 r. weszły w życie przepisy, zgodnie z którymi cena nie może stanowić więcej niż 60 proc. wagi wszystkich kryteriów oceny ofert. Obowiązkowe kryteria pozacenowe miały sprawić, że administracja publiczna przestanie kupować tylko to, co najtańsze, i w większym stopniu zacznie się kierować jakością.
Cel jak najbardziej słuszny, ale czas pokazał, że regulacje te były zbyt rygorystyczne. W niektórych przetargach, gdy zamówienie jest precyzyjnie opisane, a wymagania sztywne, pozacenowe kryteria zwyczajnie nie mają sensu. Zwłaszcza gdy chodzi o dostawy standardowych towarów, choćby papieru do drukarek czy oleju opałowego.