"Kancelaria Sejmu nie przewiduje wprowadzenia zmian dotyczących pracy dziennikarzy w Sejmie, które byłyby sprzeczne z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa ani standardami demokratycznego państwa prawa albo stanowiłyby przejaw utrudniania lub tłumienia krytyki prasowej" - głosi pismo p.o. szefa Kancelarii Sejmu Agnieszki Kaczmarskiej do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Za zamieszczone w "Super Expressie" zdjęcie bosej posłanki PO Lidii Gądek komendant Straży Marszałkowskiej we wrześniu zawiesił Dąbrowskiemu na rok akredytację prasową. RPO Adam Bodnar wyraził zaniepokojenie zawieszeniem; zdecydował o zbadaniu okoliczności wydania tej decyzji. Zdaniem HFPC decyzja ta zagraża „swobodzie relacjonowania przez media zagadnień związanych z pracami parlamentu”.

I RPO, i HFPC wystąpili w tej sprawie do Kancelarii Sejmu. HFPC przyznała, że artykuł zilustrowany tym zdjęciem nie dotyczył bezpośrednio prac parlamentarnych i nie stanowił "szczególnie istotnego wkładu w debatę polityczną". „Trudno uznać jednak, aby przyczyniła się do dezorganizacji prac Sejmu czy też spowodowała radykalną ingerencję w sferę godności posłów. Należy jednocześnie zaznaczyć, że dziennikarz wykonał sporną fotografię w miejscu, w którym posłowie muszą liczyć się z obecnością" - pisała HFPC.

W zamieszczonej na stronach HFPC odpowiedzi Kaczmarskiej z 19 października na pismo Fundacji, podkreślono że przedmiotową decyzję wydano na wniosek Biura Prasowego, w związku z artykułem "Super Expressu" z 15 września 2016 r., zilustrowanym zdjęciami tego fotoreportera. Podstawą decyzji było zarządzenie nr 1 Marszałka Sejmu z 9 stycznia 2008 r w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu.

"Już sam tytuł przedmiotowego artykułu: +Wietrzy nogi w Sejmie+ i jego śródtytuł: +Dramat posłanki PO Lidii Gadek W ławach poselskich puchną jej stopy+, opatrzone zdjęciami bosych stóp poseł Lidii Gądek, wskazują na humorystyczny czy wręcz ironiczny charakter publikacji. Artykuł ten, choć zamieszczony w dziale +Polityka+, jedynie pozornie związany jest z pracami Sejmu czy działalnością poselską pani poseł" - głosi pismo.

"Ironiczna wymowa przedmiotowego artykułu opatrzonego zdjęciami Pawła Dąbrowskiego, w kontekście funkcji sprawozdawczej, uzasadniającej obecność akredytowanych dziennikarzy w Sejmie, wynikającej z art. 172 ust. 1 pkt 2 Regulaminu Sejmu pozwala skonstatować, iż spełniona została przesłanka dotycząca naruszenia powagi Sejmu i naruszenia dobrych obyczajów, uprawniająca do czasowego zawieszenia prawa wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu" - dodała Kaczmarska.

Zaznaczyła, że HFPC stwierdza m.in., że publikacja nie dotyczyła bezpośrednio prac parlamentarnych i nie stanowiła istotnego wkładu w debatę polityczną. "Z tym stwierdzeniem należy się zgodzić" - podkreśliła.

Przyznała rację HFPC, gdy pisze ona o roli mediów jako tzw. „publicznego stróża" („public watchdog"). "Choć, jak można sądzić, odwołanie do orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka miało w tej sprawie charakter bardziej uniwersalny i generalny, to stanowi doskonały wzorzec dla działań dziennikarskich w Sejmie. Należy jednak zauważyć, iż przedmiotowy artykuł i obrazujące go fotografie nie pełnią takiej roli w żadnym z przywołanych aspektów" - oświadczyła Kaczmarska.

Poinformowała, iż Kancelaria Sejmu wydała kilkaset stałych i okresowych kart prasowych. "W ostatnich latach było jedynie kilka przypadków odmowy wydania takiego dokumentu albo zawieszenia prawa wstępu" - dodała.

HFPC w swym liście pytała też o planowane ograniczenia dotyczące stref dostępnych w Sejmie dla dziennikarzy ze stałą akredytacją.

Według Kaczmarskiej niezrozumiała jest, z powodu swej ogólności, "czyniona przez Fundację wątpliwość dotycząca rzekomego nakładania ogólnych ograniczeń na dziennikarzy w relacjonowaniu prac Sejmu". "W tym miejscu chcę Państwa zapewnić, iż Kancelaria Sejmu nie przewiduje wprowadzenia zmian dotyczących pracy dziennikarzy w Sejmie, które byłyby sprzeczne z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa ani standardami demokratycznego państwa prawa albo stanowiłyby przejaw utrudniania lub tłumienia krytyki prasowej, o której mowa w art. 44 Prawa prasowego" - zakończyła Kaczmarska.

W liście do komendanta Straży Marszałkowskiej z 11 października Bodnar zwrócił się m.in. o przekazanie dokumentacji związanej ze sprawą. Bodnar powołał m.in. na stanowisko działającego przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich Centrum Monitoringu Wolności Prasy, które wyraziło z tego powodu "poważne zaniepokojenie". Dodał, że według CMWP "w świetle zasad wolności słowa i kontroli społecznej nad władzą ustawodawczą jest to działanie ze wszech miar szkodliwe"; zastrzeżenia Centrum budzi również kontekst wydania tej decyzji.