Myśli pani, że Grzegorz Schetyna jest tym przywódcą, który zdoła zatrzymać PiS?

Platforma jest teraz opozycją, musimy zatrzymać PiS, także z udziałem Nowoczesnej czy PSL.

Kiedyś stwierdziła pani, że żałuje, iż Tomasz Siemoniak wycofał swoją kandydaturę. Byłby lepszym przewodniczącym niż Grzegorz Schetyna? A może żaden z panów, tylko Ewa Kopacz powinna utrzymywać stery w Platformie?

Od momentu rezygnacji Tomasza Siemoniaka sprawa wyboru przewodniczącego jest de facto zamknięta. Teraz musimy zewrzeć szeregi i być wyrazistą opozycją z konkretną ofertą dla Polaków.

Podobno wielu członków PO planuje transfer do Nowoczesnej. Pani mówi o konieczności współpracy z tą partią, aby zatrzymać PiS. A może prędzej dojdzie do przejęcia kapitału PO przez Ryszarda Petru niż do realnej współpracy z tą formacją? Grzegorz Schetyna zasugerował, że PO sama sobie Petru i Nowoczesną „wyhodowała”.

Nie jest w interesie obu partii przejmowanie swoich członków. Co nie znaczy, że w przyszłości nie moglibyśmy blisko współpracować czy utworzyć koalicji.

Jak pani ocenia plan PiS dotyczący ograniczenia rządów lokalnych włodarzy do maksymalnie dwóch pięcioletnich kadencji?

Mnie to już nie dotyczy, bo prawo nie działa wstecz, a ja zapewne nie wystartuję w kolejnych wyborach. Chyba że będą przedterminowe – wtedy będę walczyła. Uważam jednak, że skoro nie ma tego rodzaju rozwiązań w Europie czy USA, to nie ma powodu, by ograniczać liczbę kadencji. Trzeba wierzyć w demokrację i w to, że ludzie sami zdecydują, czy chcą danego wójta czy prezydenta miasta ponownie obsadzić na stanowisku. Dodatkowym problemem jest to, że w mniejszych gminach ludzi chętnych do publicznej działalności jest mało i pojawiłby się problem, kto ma tam rządzić, gdy wójt złoży urząd po dwóch kadencjach.

Mówiła pani, że Jarosław Kaczyński chce się na pani mścić za brak pomnika smoleńskiego w stolicy. Teraz jest szansa kompromisu?

Sprawa pomnika jest prosta. Zgodnie z opinią kolejnych stołecznych konserwatorów zabytków Krakowskie Przedmieście jest zamkniętym układem architektonicznym. Gdyby było inaczej, wyraziłabym zgodę na postawienie pomnika Jana Pawła II projektu Igora Mitoraja oraz przywrócenie pomnika Hoovera, który stał tam przed wojną. Dlatego na wniosek rodzin zaproponowaliśmy miejsce tuż przy Pałacu Prezydenckim, przy ul. Trębackiej.

W sprawie Trybunału Konstytucyjnego PO przedstawiła PiS-owi ultimatum: jeśli w ciągu dwóch tygodni prezydent nie przyjmie ślubowania od trzech sędziów wybranych przez parlament poprzedniej kadencji, PO poprze rezolucję Parlamentu Europejskiego ws. Polski. Czy to nie rozmija się z deklaracjami Platformy, że nie chce debaty o Polsce?

Najlepiej by było, gdyby rząd nie łamał konstytucji i nie było powodu do debaty o Polsce. Dziś dołączyliśmy do Węgier, które traktowane są jako enfant terrible Europy. Jeśli rząd PiS uważa, że wystąpienia kilku szerzej nieznanych polityków PE świadczą o udanym występie pani premier, to znaczy, że mimo 12 lat członkostwa w Unii PiS nic z niej nie rozumie. Unia to Polska, a Polska to Unia. A wszelkie dystansowanie się od UE to proste przejście w ramiona Putina.

Propozycja rządu Beaty Szydło mówiąca o wyborze ośmiu sędziów przez opozycję i siedmiu przez rząd jest nie do zaakceptowania?

Propozycja Jarosława Kaczyńskiego, wypowiedziana ustami Beaty Szydło, jest nie tylko sprzeczna z konstytucją, lecz i nieprzyzwoita. Wynika z niej, że TK jest łupem polityków. Po to trybunały są tak skonstruowane, że sędziowie powołani są na jedną długą kadencję, aby nie móc przewidzieć, jaki rząd będzie w momencie wygasania kadencji kolejnych sędziów. Na to nie może się zgodzić żaden przyzwoity sędzia. Trybunał nie podlega parytetom politycznym, a już na pewno nie negocjacjom między rządem a opozycją.

Zapowiedzi PiS dotyczące podziału Mazowsza należy traktować poważnie czy jako temat zastępczy?

Proszę pytać tych, którzy o tym mówią, przede wszystkim pana marszałka Kuchcińskiego, który zaczął na ten temat publicznie mówić (chodzi o wpis marszałka Sejmu na Twitterze: „Przed nami wyzwanie podziału Mazowsza – z odrębną Warszawą” – red.).

Czy chodzi o to, że prezes Kaczyński, wiedząc, że nie wygra Warszawy, próbuje ją zdobyć innymi sposobami?

PiS już próbował mnie pozbawić mandatu. Potem było referendum odwoławcze, a następnie kampania wyborcza w 2014 r. Widać, że PiS bardzo chce mieć władzę w stolicy, bo zaangażował się w to sam Jarosław Kaczyński.

Wracając do planowanego podziału Mazowsza. Region skorzysta na rozwodzie ze stolicą? Zdaniem PiS dzięki takiemu zabiegowi będzie się bardziej równomiernie rozwijał, bo stolica sztucznie zawyża statystyki Mazowsza. Tymczasem to w tym województwie jest aż sto z 300 najbiedniejszych gmin wiejskich w Polsce.

Moim zdaniem i tak nie ma potrzeby dzielenia Mazowsza ze względu np. na podział funduszy unijnych. Jeszcze poprzedni rząd wystąpił do Komisji Europejskiej o podział województwa na dwie odrębne jednostki statystyczne NUTS. Pierwsza z nich to Warszawa i powiaty wokół niej. Druga to pozostała część o niższych dochodach. Wiem, że Komisja wyraziła na to zgodę, jest to zresztą ten sam system, który niegdyś zastosowano w Irlandii, kiedy Dublin wyrastał poziomem zamożności ponad inne jednostki. Nie jest to więc coś kompletnie nowego, bo ten kazus został już przerobiony. Tak więc PiS, zamiast planować rewolucję w podziale administracyjnym Polski, powinien poprzeć wniosek poprzedniego rządu.