To książka o tym, jak być fajnym. I jak umieć to wykorzystać. Fachowo nazywa się to budowaniem i zarządzaniem kapitałem reputacji. Przeglądając kolejne strony tej książki, czytelnik szybko zdaje sobie sprawę, że tu jest trochę o... wszystkim. Garść refleksji dotyczących skutecznej autoprezentacji, wezwanie do ustawicznej pracy nad sobą albo rozważania o potrzebie zachowania zdrowego balansu między pracą a życiem osobistym. Są porady praktyczne. Na przykład takie: „Koło odpowiada 100 proc. Twojego dotychczasowego życia. Podziel je jak tort, proporcjonalnie do czasu, gdy: byłeś autentycznie sobą, grałeś rolę – wskaż oddzielnymi kawałkami tortu, w jakim procencie odgrywałeś daną rolę”. Jest też o tym, żeby się nie przejmować lajkami ani hejtami. Albo używać ładnej polszczyzny (uwaga na słowo „bynajmniej”). Krótko mówiąc, przez trzysta stron Malinowska-Parzydło przekonuje czytelnika, żeby wejrzał w samego siebie. Bo z tego samozrozumienia zrodzą się siła i blask. Autorka właśnie to nazywa naszą własną „marką”, która pomoże nam odnieść sukces. I to długotrwały. To znaczy odporny na nieuchronne zmiany koniunktury, wzloty i życiowe upadki.

Oczywiście, że trochę to wszystko zalatuje banałem. Nieznośny jest również wyświechtany styl „skracania dystansu”, na który zdecydowała się autorka („ta książka może być o Tobie”). Albo infantylizacja czytelnika („kluczyk masz już w dłoni. Co więcej drzwi przed Tobą są tymi właściwymi, jeśli tylko odpowiednio uważnie odbyłeś podróż do wnętrza siebie”). No i te wszystkie emotikony i znaki towaru zastrzeżonego. Dość jednak taniego narzekactwa. Bo ta książka ma także wiele plusów.

Wśród nich ten najważniejszy. Takie lektury po prostu są potrzebne. Nie mówię, żeby czerpać z nich całą wiedzę o otaczającym nas świecie. Ale nie widzę żadnych przeszkód, by nie potraktować ich jako odtrutki na codzienny pracowy kołowrót. I tak samo jak nawet największy życiowy sceptyk powinien sobie od czasu do czasu obejrzeć komedię romantyczną, tak samo i zaprawiony w bojach korporacyjny twardziel może sobie książkę Malinowskiej-Parzydło przejrzeć. I dzięki niej znaleźć garść inspiracji, jak zawiadować swoim życiem zawodowym. A niech nawet zrobi sobie tę tabelkę dzielącą kontakty na „kałuże” i „oceany”. Albo wymyśli sobie (choćby dla hecy) życiową mantrę na wzór sloganów korporacyjnych. Dlaczego nie?! A nuż pomoże mu to w ogarnięciu zawodowego i życiowego chaosu wokół. Zwłaszcza że książka „Jesteś marką” jest bardzo mocno osadzona w polskim korporacyjnym kontekście (autorka przez wiele lat była szefem HR-u w telewizji TVN). I choć Malinowska-Parzydło pozostaje pod silnym wpływem dominujących anglosaskich teorii zarządzania i HR-u, to jednak widać, że wyrosła w polskim korpoklimacie. Rynku młodym i podszytym ciągłym drżeniem o to, co przyniesie przyszłość.

Czytajcie więc takie książki, jak ta Joanny Malinowskiej-Parzydło. One też istnieją i mają swoje miejsce na półce ekonomiczno-biznesowych poradników. A potem wróćcie do normalnego życia. Które oczywiście nigdy nie będzie takie proste.

Joanna Malinowska-Parzydło, „Jesteś marką. Jak odnieść sukces i pozostać sobą”, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2015