statystyki

Diabelska alternatywa: Ocalić satrapę Syrii lub patrzeć na sukcesy kalifatu. Rosja już wybrała

autor: Mariusz Janik19.09.2015, 08:30
Syria, Homs, EPA/STR Dostawca: PAP/EPA.

Dzisiaj świat stoi w Syrii przed wyborem: albo ocalić satrapę, albo patrzeć, jak kalifat rozlewa się na kolejne prowincje upadłego już państwa. I z perspektywy Rosji wybór zdaje się być oczywisty. EPA/STR Dostawca: PAP/EPA.źródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: STR

Rosja zdecydowała się na to, czego nie chce zrobić Zachód. Poparła siły dawnego reżimu, by walczyć z Państwem Islamskim.

A teraz posłanie dla ciebie, Putin! To są samoloty, które wysłałeś Baszarowi. A my, inszallah, odeślemy je tobie, pamiętaj o tym! – wywrzeszczane do kamery posłanie bojowników Państwa Islamskiego pojawiło się w internecie niemal dokładnie rok temu. Ledwie kilka dni po tym, jak oddziały ekstremistów zdobyły bazę Tabqa w północnej części Syrii. Dżihadyści nie poprzestali na tych kilku zdaniach. – Wyzwolimy Czeczenię! Wyzwolimy Kaukaz! – wykrzykiwali.

Kilka tygodni później źródłem kolejnej „zatrważającej” dla Moskwy wiadomości stał się Tarkan Batiraszwili, znany jako Omar al-Sziszani, gruziński muzułmanin, który kilka lat temu został wyrzucony z tamtejszej armii i trafił do więzienia za posiadanie nielegalnej broni. Za kratkami Batiraszwili zradykalizował się i gdy wyszedł na wolność, wyjechał do Syrii. Tam znalazł wreszcie uznanie: został komendantem jednostki złożonej prawdopodobnie z kilkuset ochotników z Kaukazu (przeważnie Czeczenów), a od pewnego czasu ma ponoć pełnić funkcję jednego z głównodowodzących sił Państwa Islamskiego. – Nie martw się, tato, wrócę do domu i jeszcze Rosjanom pokażę – miał powiedzieć ojcu przez telefon poprzedniej jesieni. – Mam za sobą tysiące ludzi i będę miał więcej. Zemścimy się na Rosji – dorzucił.

Klipy dżihadystów czy przechwałki kaukaskiego mudżahedina uchodziły przez dłuższy czas za telewizyjne ciekawostki. Ostatniego lata jednak sprawa zrobiła się poważniejsza. – Gratulujemy żołnierzom Państwa Islamskiego na Kaukazie – zachłystywał się rzecznik syryjskiej irredenty w oświadczeniu dla mediów. Oto pod koniec czerwca niedobitki niegdysiejszego czeczeńskiego podziemia – od lat funkcjonujące pod nazwą Emirat Kaukazu – ogłosiły swoją podległość wobec grupy Abu Bakra al-Bagdadiego i poinformowały o ustanowieniu „kaukaskiej prowincji” (wilajatu) wchodzącej w skład kalifatu Państwa Islamskiego.

To już trudno zbagatelizować: Emirat Kaukazu to prawdopodobnie ok. 15 tys. bojowników – i nawet jeśli część z nich to tylko sympatycy, wojna w Syrii może się skończyć odrodzeniem radykalnego podziemia w Czeczenii, Dagestanie czy Inguszetii. Północny Kaukaz może ponownie stanąć w ogniu.

Tajemniczy desant

Odpowiedź Kremla nie była spektakularna, za to zdecydowana. – Rosyjscy eksperci zawsze byli obecni, ale w ciągu ostatniego roku stali się obecni w większym stopniu – tłumaczył enigmatycznie dziennikarzom Reutersa anonimowy syryjski „wysoko postawiony urzędnik”. „Zwiększenie stopnia obecności” nieco precyzyjniej opisywali libańscy „wysocy rangą polityczni i wojskowi” informatorzy. – Już nie są doradcami. Rosjanie zdecydowali się przyłączyć do wojny z terroryzmem – skwitował jeden z nich. – Rosjanie są tu od dłuższego czasu. W ostatnich tygodniach, nie wiem, na jaką skalę, ale na pewno wzmocnili swoje siły – twierdził z kolei przedstawiciel jednego z bardziej umiarkowanych, antyrządowych ugrupowań syryjskich, Wolnej Armii Syrii.

Według Amerykanów przy śródziemnomorskich brzegach Syrii operują już dwa rosyjskie okręty desantowe. Z kolei na Morzu Czarnym dostrzeżono załadowany ekwipunkiem wojskowym statek transportowy, zmierzający ku Bosforowi – najpewniej z dostawą dla sił Baszara Al-Asada. Ale zwiększone zaangażowanie Moskwy w regionie może obejmować nie tylko dostawy broni, ale i budowę dwóch baz wojskowych – w pobliżu Damaszku oraz Latakii (podobną, choć skromniejszą, bazę Rosjanie mieli w porcie Tartus), a wreszcie skierowanie rosyjskich „ekspertów” na front. Według doniesień rozmaitych mediów w Latakii kontyngent rosyjski zaczął budować pasy dla samolotów, pozwalające stworzyć jakiś wariant „mostu powietrznego”. Korespondent stacji CBS twierdzi z kolei, że w okolicach tworzonej bazy rozmieszczono już pół tuzina czołgów T-90, ok. 30 wozów opancerzonych oraz piętnaście stanowisk artyleryjskich. Nie wiadomo tylko, ilu jest na miejscu „ekspertów”. A jeśli nie „ekspertów”, to przynajmniej najemników, na których obecność i ruchy Rosja przymyka oko – podobnie jak na Bałkanach w latach 90. ubiegłego stulecia czy cztery lata temu w Libii Muammara Kaddafiego.

Obecność doradców, a przynajmniej „psów wojny” z Rosji, na syryjskim froncie to pewnik: w sieci pojawiły się nagrania z zarejestrowanymi atakami samolotów i dronów, najprawdopodobniej rosyjskich, na cele dżihadystów w Syrii (chodziło o prowincję Idlib i trzymające ją w garści ugrupowanie Front Nusra, powiązane z Al-Kaidą, choć z Państwem Islamskim ponoć skłócone). Na innym klipie widać wóz opancerzony BTR-82A, którego produkcja ruszyła ledwie rok temu. W niektórych nagraniach słychać też zza kadru język rosyjski.

I choć Kreml trzyma karty przy orderach i nie ujawnia szczegółów działań na Bliskim Wschodzie, to nie pozostawia też wątpliwości, że nie ma zamiaru się wycofywać. – Wspieramy rząd Syrii w walce z terrorystyczną agresją. Oferujemy i będziemy oferować jej konieczne wojskowo-techniczne wsparcie – uciął na wtorkowym szczycie Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym w Duszanbe Władimir Putin. – Bez aktywnego uczestnictwa syryjskich władz i armii nie będzie możliwe wyrzucenie terrorystów, zarówno z tego kraju, jak i całego regionu. Podobnie jak zapewnienie ochrony narodowi syryjskiemu – dodał.

Innymi słowy Moskwa podjęła decyzję, przed którą wstrzymywał się przez cztery ostatnie lata Zachód: stanęła po jednej ze stron konfliktu, wybierając „mniejsze zło”. Wybór jest dziś rzeczywiście wyjątkowo trudny – wojnę domową w Syrii rozgrywają cztery kluczowe siły: broniący się resztkami sił reżim Baszara al-Asada, gwałtownie rosnące w siłę Państwo Islamskie, równie radykalny Front Nusra i powoli tracąca znaczenie Wolna Armia Syrii. Waszyngtonowi i Brukseli najbliżej było do tej ostatniej – tyle że ugrupowanie to zbyt przypominało zachodnim dyplomatom przypadkową zbieraninę dawnych dysydentów i uciekinierów z reżimowej armii (jak w Iraku czy Afganistanie dekadę wcześniej, ewentualnie Libii AD 2011), by zapadła decyzja o otwartym poparciu. Wsparcie dla syryjskiej świeckiej opozycji sprowadzało się więc do symbolicznych spotkań z jej przedstawicielami i przymykania oka na poszukiwanie przez nią źródeł finansowania w innych krajach arabskich.

W efekcie od czterech lat wszystkie strony konfliktu tkwią w krwawym impasie, w wyniku którego zginęło ćwierć miliona ludzi, a połowa z 23-milionowej populacji Syrii musiała porzucić domy – czego tragicznych konsekwencji doświadcza dziś oblężona przez tysiące uchodźców Europa.


Pozostało 64% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (9)

  • satrapa(2015-09-19 10:19) Zgłoś naruszenie 00

    definicja satrapy - w pierwszych wielopartyjnych wyborach prezydenckich, które zostały przeprowadzone 3 czerwca 2014 roku odniósł zwycięstwo uzyskując 88,7% głosów przy 73-procentowej frekwencji.

    Odpowiedz
  • Ted(2015-09-19 11:17) Zgłoś naruszenie 00

    Jeśli nie chcemy , by imigranci zalali Europę , powinniśmy zrobić to co Rosja.Wprowadzenie demokracji w Syrii,Iraku ,Afganistanie itd. TO MRZONKA !!!

    Odpowiedz
  • Zeman(2015-09-19 11:42) Zgłoś naruszenie 00

    Agresor to ten, który napada na jakieś państwo wcześniej niż USA

    Odpowiedz
  • cd.(2015-09-20 12:47) Zgłoś naruszenie 00

    czy tak trudno zrozumieć, że chodzi o to, aby w tamtym rejonie było OGNISKO. To jest bój sprawnych państw o utrzymanie swojego statusu luksusowego życia. Politycy grają swoje role "dobrych wujków" a służby podlegające ministerstwom tzw. siłowym państw europejskich robią swoje tylko boję się, że te polskie nie nadążają. Taśmy prawdy to wołanie polskich służb specjalnych do społeczeństwa polskiego, zobaczcie jakich mamy polityków, jakich zachłannych, że są wstanie dla własnych korzyści rozłożyć Polskę, tak jak w XVIII wieku.

    Odpowiedz
  • EWA(2015-09-19 14:39) Zgłoś naruszenie 00

    Rosja to agresor , ktory mial i ma wielkie wplywy w Syrii. i to za starego asada i za tego co to sie nawet siekiera nie da przegonic!
    W 2011 roku Syryjczycy wyszli na ulice, aby wreszcie zrzucic ze stolka dyktatora podpieranego na nieszczescie przez Rosje i Iran!!!

    Rewolucja nie miala nic wspolnego z religia, Islamem czy innymi .
    Sami swoi - Szyici uciekli od satrapy do rewolucjonistow - skorzystali ci ktorzy zrobili masakre i rzez w tym Kraju.

    Ja sie pytam, kto zezwala na agresje krajom silniejszym i bogatszych w innych krajach?

    Co robi ONZ co robi Rada bezpieczenstwa i po co swiat ja utrzymuje, jesli nie spelniaja zadnych podstawowych swoich obowiazkow i zadan?

    a do "satrapa - wpis 3" - nie wiem kto ty, ale jesli te "wybory" podajesz za przyklad popularnosci kuby rozpruwacza w Syrii - to z pewnoscia sarkasycznie! bo nikt ...

    Odpowiedz
  • samo życie(2015-09-19 18:12) Zgłoś naruszenie 00

    W krajach arabskich także mogłaby zaistnieć demokracja, ale Arabowie nie mieli na to szans, bo ichnia inkwizycja muzułmańska dużo skuteczniej zatrzymała u nich rozwój nauki i rozwój społeczny niż inkwizycja kościoła katolickiego w Europie, a do tego ich przekleństwem było posiadania dużych złóż ropy naftowej. Stąd kraje arabskie zacofane technicznie i militarnie dzięki inkwizycji muzułmańskiej szybko znalazły się pod butem kilku mocarstw. W Europie też bardzo długo dochodzono do demokracji i u nas pod wpływem wiosny ludów też demokracja nie zaistniała. Franko, Mussolini, Hitler, Stalin, to XX wiek. Jak widać wieki ewolucji potrzebne były w Europie i wiele wojen pochłaniających ogromną ilość ludzi, aby w Europie zmądrzano.

    Odpowiedz
  • głupcy(2015-09-20 20:45) Zgłoś naruszenie 00

    Po co amerykańskie i zachodnioeuropejskie lewactwo zamordowało Husajna i Kadafiego ? To po ich śmierci zabrakło tych którzy trzymali islamistów za twarz. Ale To nic ich nie nauczyło - teraz chcą zamordować ostatniego z tych którzy się z islamistami nie cackają. To jest wojna totalna - albo my ich albo oni nas.

    Odpowiedz
  • chłodnym okiem(2015-09-19 19:09) Zgłoś naruszenie 00

    Człowiek człowiekowi wilkiem gdy wchodzi w grę przeżycie. Zawsze tak było i będzie. Takie są prawa natury.
    Patrząc od tej strony, to dla nas lepiej, jak kalifat będzie odnosił sukcesy w robieniu zadymy wojennej w tamtym rejonie, bo będzie wiązał Rosję w obronie swoich wpływów na Kaukazie, w Iranie i Syrii a za razem spowoduje, że szybciej w Europie skończy się z poprawnością polityczną i polityką multikulti oraz zamknie się granicę dla emigrantów z krajów muzułmańskich, którzy mają sąsiednie kraje do których mogą się udać i przy okazji będzie powód, aby wydalić z Europy dużą grupę podejrzanych muzułmanów na których padnie cień podejrzenia o powiązania z kalifatem. Oni w zemście zasilą kalifat, który będzie miał kim walczyć w tamtym rejonie robiąc tam zadymę wojenną.
    Państwom środkowej i wschodniej Europy, które zrzuciły jarzmo sowieckie a także Europie Zachodniej i Ameryce jest na rękę, jak tam cały czas panuje ostra zadyma wojenna z uwagi na Rosję oraz dzięki temu, tamten rejon nie stanowi konkurencji gospodarczej dla Europy, Ameryki, Chin, a do tego stale potrzebują broni i amunicji aby mogli ze sobą walczyć i zadbać o swoje bezpieczeństwo. Stąd mamy opłacalną wymianę. Oni nam ropę a my im broń i amunicję, a jak im się skończy ropa to nie dostaną amunicji i kalifat upadnie, bo nie będą mieli czym płacić za broń i amunicje. Tam jest ropa i jak za bardzo będą podskakiwać to będzie powód aby tam wejść jak do Iraku. I o to chodzi mocarstwom. Człowiek człowiekowi wilkiem zawsze tak było i będzie. Takie są prawa natury, które szybko dadzą znać o sobie gdy dojdzie do ocieplenia klimatu i podniesie się poziom oceanów i zaczną się susze na dużą skalę. Teraźniejsza sytuacja to mały pikuś, który daje powód do zrezygnowania z polityki multikulti i zadbania o narodowe interesy mocarstw militarnych. Po II wojnie światowej mocarstwa militarne zabrał co swoje i tak będzie i teraz.

    Odpowiedz
  • Kto inny sieje WIATR, ... a kto inny zbiera BURZĘ(2015-09-19 21:46) Zgłoś naruszenie 00

    JANKESI i ich niektórzy przydupasy z Europy zachodniej ... rozpaliły to "OGNISKO"
    w krajach arabskich w rejonie Morza Śródziemnomorskiego i Bliskiego Wschodu,
    a teraz zrobili swoim zwyczajem ... ZWIS na OGONIE - jak Wiewiór
    ... i GASZENIE już POŻARU oraz pomoc dla ... "POGORZELCÓW" zostawili
    dla krajów Unii Europejskiej jako swoich ... Poddanych

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie