statystyki

Dłużnika trzeba dobić. Zemsta jest ważniejsza od pieniędzy

autor: Andrzej Krajewski28.08.2015, 07:55; Aktualizacja: 28.08.2015, 07:55
Problem olbrzymiej liczby obywateli, których po bankructwie sprzedano wraz żonami i dziećmi, dotykał niemal wszystkie starożytne państwa, grożąc im destabilizacją

Problem olbrzymiej liczby obywateli, których po bankructwie sprzedano wraz żonami i dziećmi, dotykał niemal wszystkie starożytne państwa, grożąc im destabilizacjąźródło: ShutterStock

Różnica między długiem a zbrodnią dostrzegana jest dopiero, gdy społeczeństwa osiągają wyższy stopień ekonomicznego rozwoju. Wcześniej od rozwiązania problemu ważniejsza jest zemsta na bankrucie, ukryta zazwyczaj pod pozorami sprawiedliwości.

We wsi Siedlice koło Łobza, żeby komornik mógł zająć rolniczy sprzęt, policjanci musieli ustrzelić właściciela tego sprzętu z paralizatora. Rolnik nie chciał opuścić kabiny kierowcy w kombajnie, twierdząc, że egzekucja długu jest bezprawna, ponieważ zgodnie z rozporządzeniem ministra sprawiedliwości z 1996 r. komorniczemu zajęciu nie podlegają „ciągnik wraz z maszynami i sprzętem współpracującym niezbędnym do uprawy, pielęgnacji, zbioru i transportu ziemiopłodów”. Odpowiednia dawka woltów zakończyła teoretyczną dyskusję na temat prawa niewypłacalnych dłużników. Żeby było zabawniej, wierzyciel, czyli Siemens Finance, egzekucję należności zlecił komornikowi z Piaseczna pod Warszawą. W efekcie przetransportowanie tam z województwa zachodniopomorskiego kombajnu, ciągnika i prasy do słomy kosztowało łącznie 32 tys. zł. Rachunek ma uregulować wierzyciel. Tymczasem w połowie lipca Sąd Rejonowy w Łobzie zawiesił postępowanie egzekucyjne, nakazując biegłym zbadać, czy zajęte maszyny rolnicze są niezbędne do prac polowych. Jeśli tak, to znów czeka je 600-kilometrowa podróż, tym razem z Piaseczna do Siedlic. Jednak nastąpi to już po żniwach, więc zalegający ze spłatą długu rolnik będzie miał za swoje. Taki drobiazg, że tym sposobem zmniejszono jego dochody, przez co wierzyciel ma szansę mniej wyegzekwować, nic nie znaczy. Od poszukania optymalnego sposobu na rozwiązanie problemu ważniejsze jest ukaranie dłużnika.

Ta prawidłowość w Polsce dotyczy zarówno pojedynczych przypadków, jak i całych społeczności. Dość przypomnieć, stale budzącą emocje dyskusję o tym, jak bardzo niesprawiedliwe jest udzielenie pomocy posiadaczom kredytów we frankach szwajcarskich kosztem banków lub reszty obywateli. Rozważania, czy jeśli kurs franka znów wzrósłby skokowo (np. z powodu załamania chińskiej gospodarki) i z rynku wypadło ok. miliona konsumentów, niemogących już sobie pozwolić na nic, poza zaspokajaniem podstawowych potrzeb, nikogo jakoś nie ekscytują. Choć zapewne taka sytuacja zaważyłaby na kondycji całej gospodarki. Wywierając pośrednio wpływ na standard życia większości obywateli. Nie wspominając o najbardziej drastycznym z możliwych scenariuszy, czyli masowej niewypłacalności kredytobiorców, co mogłoby zachwiać całym systemem bankowym w Polsce. Nadal zaspokojenie powszechnego poczucia sprawiedliwości jest ważniejsze od szukania całościowego rozwiązania problemu, tak by zawczasu zapobiec możliwym katastrofom.

Co wolno lichwiarzowi

Ojciec polskiej socjologii prof. Ludwik Krzywicki w monografii pt. „Ustroje społeczno-gospodarcze w okresie dzikości i barbarzyństwa” postawił tezę, że dla ludów pierwotnych niespłacenie długu stanowiło jedną z największych zbrodni. Bankrut tracił wszelkie prawa i wierzyciel mógł go zabić lub sprzedać. Wybór zależał od tego, czy wolał satysfakcję, czy odzyskanie choć części należności. Chciwość ocaliła więc niejedno życie. Ale wraz z rozwojem gospodarki towarowo-pieniężnej kłopoty kredytobiorców narastały, ponieważ pojawili się lichwiarze dający pożyczki na wysoki procent. Mimo to chętnych do ich wzięcia nigdy nie brakowało. „Nic dziwnego, że połowa obywateli sprzedaje drugą jako niewolników” – zauważał prof. Krzywicki.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • tindala(2015-08-29 00:34) Zgłoś naruszenie 00

    Nie wiem skąd pan Krajewski wyciągnął historię o Herostratesie palącym Świątynię Artemidy w Efezie w celu zniszczenia rejestru dłużników. Chyba to czystej wody konfabulacja. Od którego ze starożytnych historyków pochodzi ta relacja ??

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie