Skany akt - m.in. protokołów z przesłuchań - zaczęły pojawiać się na profilu Gazeta Stonoga (należącym do przedsiębiorcy Zbigniewa Stonogi) wczoraj wieczorem. Ostatnia z galerii skanów, zatytułowana "Afera podsłuchowa. Tom XII", została opublikowana w nocy. W dokumentach widnieją dane - osób przesłuchiwanych przez prokuraturę, ale także postronnych.

Wśród opublikowanych materiałów znalazło się m. in. zeznanie Pawła Grasia, dokładne zdjęcia miejsc, w których zamontowano podsłuchy, pełny zapis nazwisk osób związanych ze sprawą, a nawet liczne dane kontaktowe. W aktach są także zeznania m.in. Pawła Wojtunika i jednego z kelnerów restauracji "Sowa & Przyjaciele" oraz dokumentacja ABW. Na Facebooku pojawiły się skany blisko 2500 stron dokumentacji. Żadne dane na dokumentach nie zostały zamazane. W ten sposób można poznać np. adresy zamieszkania osób przesłuchiwanych podczas śledztwa.

Jak tłumaczy Stonoga, nie chce aby "sprawa posłuchów w kilku restauracjach na terenie Polski została zamieciona pod dywan, a my zwykli zjadacze chleba będziemy dalej darli ryja na rządzących bez żadnego efektu".

Prokuratura reaguje

Na pojawienie się akt w internecie zareagowała Prokuratura Generalna. Wyjaśnia ona - za pośrednictwem Twittera - że na podstawie artykułu 156, paragraf 1, kodeksu postępowania karnego, "stronom (podejrzanym i pokrzywdzonym), pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym udostępnia się akta sprawy i daje możność sporządzenia z nich odpisów (sporządzenia kopii)". Dowiadujemy się też, że prokuratura, zgodnie z procedurą karną, udostępniła już akta sprawy "taśmowej" podejrzanym, pokrzywdzonym i ich pełnomocnikom. "Udostępnienie akt sprawy lub sporządzenie ich kopii nie oznacza jednak zgody na ich upublicznienie" - kończy Prokuratura Generalna.

„To jest bardzo zła sytuacja. Same przecieki dewastują ład, który wszyscy powinniśmy chronić. To dewastowanie podstawowego systemu funkcjonowania instytucji” - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM szef kancelarii premiera i koordynator służb specjalnych Jacek Cichocki. Chodzi o ujawnienie przez Zbigniewa Stonogę akt afery podsłuchowej. „To największy tego typu wyciek z akt śledztwa w historii. Wczoraj w nocy rozmawiałem z prokuratorem generalnym i zgodziliśmy się, że czynności są niezbędne. Rozmawiałem także z szefem ABW i poprosiłem o bardzo pilną analizę” - dodaje Cichocki. Zaznacza, że nie wiadomo, kiedy będą opublikowane wszystkie dokumenty. „Jeżeli materiały zostały ujawnione przez kogokolwiek, kto miał do nich dostęp, to to nakazuje największe potępienie. Musi wkroczyć prokurator, ocenić sytuację i wtedy mogą wkroczyć służby” - ocenia gość RMF FM. Dodaje, że państwo w takich sytuacjach nie może być bezradne. Pytany o to, kto stał za podsłuchami odpowiada: „Mamy nazwisko jednego człowieka i jedną intencję, która sprawiła, że te nagrania ujawnił”.

Skąd Stonoga ma akta sprawy? - Żeby odpowiedzieć na te pytania, na pewno musi się w to włączyć prokuratura i podjąć właściwe czynności. Już wczoraj w nocy rozmawiałem na ten temat z prokuratorem Seremetem. Obaj się zgodziliśmy, że tutaj czynności są niezbędne. Rozmawiałem także z szefem ABW, bo proszę pamiętać, że w tej sprawie czynności prowadziło ABW. Prosiłem szefa ABW o bardzo pilną analizę, czy ujawnione tam informacje o funkcjonariuszach, ich adresy, ich nazwiska nie zagrażają dzisiejszej pracy służby - bo to także jest bardzo ważne - wyjaśnia w RMF FM Jacek Cichocki i dodaje: - Jeżeli chodzi o internet i publikowanie w internecie, Polska jest wolnym krajem, dzięki Bogu bardzo wolnym krajem w tym obszarze.

ABW analizuje wyciek akt ze śledztwa

Ujawnione dane dotyczą agentów, którzy nie prowadzą pracy operacyjnej, a zajmują się działaniami śledczymi. Część z nich, która prowadziła przesłuchania, to funkcjonariusze występujący między innymi przed sądami, więc nie ma potrzeby chronienia ich tożsamości. Z kolei funkcjonariusze, którzy byli świadkami, a chodzi chociażby o tych, którzy prowadzili przeszukania w redakcji jednego z tygodników, to także pracownicy pionów dochodzeniowych - podczas działań śledczych nie ukrywają swej tożsamości - podało RMF 24.

Wbrew zapowiedziom prokuratury generalnej, śledztwo w sprawie afery podsłuchowej nie skończy się w czerwcu. Jak dowiedział się reporter RMF FM, Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, wystąpiła o przedłużenie tego postępowania o kolejne trzy miesiące.