Wicemarszałek Sejmu z Sojuszu Lewicy Demokratycznej powiedział w Jedynce, że wszczęcie wobec 11 posłów śledztwa w sprawie tak zwanych "kilometrówek" o niczym nie przesądza. Dodał, że kłopoty mogą mieć ci posłowie, którzy wzięli "kilometrówkę", a później lecieli samolotem. Inni będą, zdaniem wicemarszałka, musieli udowodnić, że rzeczywiście wyjeżdżali w celach służbowych.

Jerzy Wenderlich podkreślił, że trzeba poprawić i sprecyzować przepisy, dotyczące rozliczeń wyjazdów poselskich. Propozycje w tej kwestii zostały skierowane do sejmowej komisji regulaminowej. Wicemarszałek podkreślił jednak, że większość posłów nie poczuwa się do żadnej winy, a zmieniając przepisy nie można ulegać populizmowi.

Wenderlich przyznał, że "z zażenowaniem" przyjął wczorajszą decyzję Sejmu, który nie wprowadził do porządku dziennego projektu ustawy o związkach partnerskich. Podkreślił, że doprowadziły do tego wspólnie Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość. "Koalicja PiS i Platformy Obywatelskiej to koalicja wstydu" - powiedział Wenderlich dodając, że wczorajsze głosowanie było koniunkturalne.

Gość Jedynki oświadczył, że SLD spokojnie poszukuje kandydata na prezydenta. Zostanie on ogłoszony w odpowiednim momencie i będzie to mocne nazwisko. Wenderlich dodał, że potencjalnych kandydatów jest wielu. Jednak przywódca SLD Leszek Miller uważa, że prerogatywy prezydenta są zbyt ograniczone i będzie kandydował do Sejmu.