To mało rycerskie zachowanie - komentował dziś w Bydgoszczy Jarosław Kaczyński. Tym bardziej że - jak dodał - sam wstawiał się za drugim miejscem na liście dla profesora. Jego zdaniem, Zybertowicz ma wiele zalet jako naukowca, ale nie wie czy są to zalety polityczne' "Obawiam się casusu Migalskiego" - mówił prezes PiS. Chodzi o eurodeputowanego, który dostał się do europarlamentu z listy Prawa i Sprawiedliwości, a rok później został wykluczony z delegacji PiS po krytycznym liście do Jarosława Kaczyńskiego.

Prezes PiS czuje się zaskoczony deklaracjami Zybertowicza, jednak nie żałuje, że wystawił go na listę. Niczego nie żałuję, tym bardziej, że to już się stało - mówił dziś. Dodał też, że sama krytyka nie stanowi dla niego problemu, bo nie jest "z cukru ani z porcelany". Ubolewa natomiast, że profesor wygłosił ją pod koniec kampanii wyborczej

W Bydgoszczy, na dwa dni przed końcem kampanii, prezes PiS chwalił tamtejsze zakłady kolejowe PESA. Jego zdaniem, to one powinny dostarczać na nasze tory szybkie pociągi, a nie koncern Alstom, produkujący składy Pendolino.