Jak donosi Fakt, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wysłał chroniących go oficerów BOR po pizzę do oddalonej o 10 kilometrów restauracji.

Zdarzenie miało miejsce podczas długiego weekendu majowego, który Sikorski spędzał w swoim dworku w Chobielinie pod Bydgoszczą.

"Minister Sikorski intensywnie pracował w trakcie długiego weekendu nad dorocznym expose o polityce zagranicznej, które wygłosi 8 maja" - wyjaśnił w rozmowie z gazeta.pl rzecznik MSZ

 - To jest kompromitacja, czyste Bizancjum. Jeśli minister Sikorski chce żyć jak lord, to niech wynajmie sobie służbę. Ale za swoje pieniądze, a nie za publiczne - podkreśla poseł PiS Jan Dziedziczak.