Ołeksandr Turczynow powiedział, że ukraińskie oddziały walczą z najemnikami z innych państw, terrorystami i przestępcami, którzy biorą zakładników, zabijają i katują ludzi i z bronią w ręku zagrażają terytorialnej jedności i stabilności Ukrainy.

Pełniący obowiązki prezydenta dodał, że operacja nie przebiega tak szybko, jakby chcieli Ukraińcy, ale bazy terrorystów są w gęsto zaludnionych miastach, a oni sami chowają się za plecami ludności cywilnej. Między innymi strzelają z bloków mieszkalnych.

Turczynow zażądał od separatystów, aby oddali broń, poddali się, zwolnili zakładników i opuścili zajmowane budynki użyteczności publicznej. Zapewnił, że ci którzy nie popełnili ciężkich przestępstw podlegają amnestii.

Pełniący obowiązki prezydenta zwrócił się też do Moskwy, aby przestała grozić władzom w Kijowie i zajęła się obroną praw własnych obywateli, a nie wykorzystywała "terroryzm, dywersję i zagrożenie wojskowe" jako formę nacisku na Ukrainę.

W Słowiańsku spokojnie

W piątek wieczorem w Słowiańsku było spokojnie. Od dłuższego czasu nie słychać już wystrzałów, które wczesnym popołudniem dobiegały z obrzeży miasta.

Jednak, jak poinformował w rozmowie z IAR obecny w Słowiańsku dziennikarz Piotr Andrusieczko z "Ukraińskiego Żurnała", miasto jest wciąż sparaliżowane. Od rana nie działa transport miejski, zamknięte są wszystkie sklepy. Na ulicach nie widać samochodów. "Natomiast w samym centrum, mam tutaj na uwadze główny plac Słowiańska, przy którym jest budynek Rady Miasta. On nadal jest zajmowany przez bojowników, przez władze tzw. Republiki Donieckiej" - mówił Piotr Andrusieczko.

Jak dodał dziennikarz, pod budynkiem wciąż stoi transporter opancerzony i patrole. Natomiast na ulicach miasta powstają kolejne barykady. "W samym centrum, powstało dzisiaj, dosłownie w ciągu ostatnich godzin, kilka nowych barykad, które w zasadzie stoją na wszystkich głównych ulicach prowadzących do centrum" - powiedział Piotr Andrusieczko.

Ultimatum Kijowa

Wcześniej ukraińska władza przedstawiła separatystom  w Słowiańsku swoje żądania. Są wśród nich zwolnienie zakładników i opuszczenie budynków użyteczności publicznej.

Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow przypomniał, że bojownicy, którzy zrobią to dobrowolnie i którzy nie popełnili ciężkich przestępstw mogą liczyć na amnestię. Władze gotowe są do rozmów z manifestującymi, ale nie z „terrorystami i uzbrojonymi separatystami”.

Na razie zwolnili oni 2 z 4 funkcjonariuszy kramatorskiej milicji, którzy nie chcieli poprzeć prorosyjskich bojowników i zostali za to zatrzymani we wtorek. Dwóch innych nadal jest w prowizorycznym areszcie. Władze oceniają, że w Słowiańsku, terroryści przetrzymują od 30 do 50 zakładników, wśród nich 7 członków misji wojskowej państw OBWE, a także pilota jednego z dwóch zestrzelonych nad ranem śmigłowców. Ukraińska armia twierdzi, że zatrzymano już osoby, które strzelały do helikopterów.

Wcześniej ukraiński minister obrony poinformował o drugim zabitym z walczących w Słowiańsku po stronie kijowskiego rządu. Ofiary to wojskowi, piloci ostrzelanych przez separatystów śmigłowców.

Sytuacja w ukraińskim mieście opanowanym przez prorosyjskich separatystów, które starają się odbić władze w Kijowie jest napięta - powiedział IAR obecny w Słowiańsku dziennikarz Piotr Andrusieczko z "Ukraińskiego Żurnała".

Relacjonował, że na ulicach stoją stworzone przez separatystów, których liczbę szacuje na kilkuset, barykady i transportery opancerzone. Mają oni broń automatyczną i granatniki przeciwpancerne. Kiedy słychać strzały, czy wybuchy dochodzące z rogatek miasta, reagują oni nerwowo. Piotr Andrusieczko dodał, że na ulicach jest bardzo mało ludzi, wszystkie sklepy i kawiarnie są zamknięte, a taksówkarze odmawiają realizowania kursów.

Operacja sił rządowych przeciwko separatystom rozpoczęła się nad ranem. Według eksperta wojskowego Dmytra Tymczuka, większa część Słowiańska jest już w rękach ukraińskiej armii, zlikwidowano posterunki bojówek, a także przejęto kontrolę nad wieżą telewizyjną położoną między tym miastem, a pobliskim Kramatorskiem.

Ukraiński MON o operacji w Słowiańsku

Według ukraińskiego Ministerstwa Obrony, w mieście wśród bojowników są profesjonalni wojskowi, o czym ma świadczyć fakt, że dwa helikoptery Mi-24 należące do wojska zestrzelono z przenośnych wyrzutni rakietowych. Inny śmigłowiec został ostrzelany.

Zdaniem Ministerstwa Obrony, te przypadki świadczą o tym, że nie można mówić o żadnych „pokojowych demonstrantach”, a raczej o profesjonalnych wojskowych, którzy są dobrze uzbrojeni i nie przejmują się ewentualnymi stratami wśród ludności cywilnej. Resort zaznacza, że świadczy to o tym, że w walkach uczestniczą albo najemnicy, albo żołnierze armii innego kraju.

Według ukraińskiego eksperta wojskowego Dmytra Tymczuka, separatyści chcą przenieść swój sztab do Gorłowki pod Donieckiem. Próbuje się tam przedostać rosyjski agent wywiadu wojskowego Igor Girkin, który kierował dotąd bojownikami. Sami promoskiewscy aktywiści mają planować prowokację, która ma jakoby pokazać nieludzkie zachowanie ukraińskich żołnierzy.

Na razie separatyści wzywają wszystkich do przyjścia na główny plac Słowiańska. Mieszkańcy mają zwrócić się do prezydenta Rosji Władimira Putina z prośbą o natychmiastową interwencję. Świadkowie twierdzą jednak, że ludzie nie spieszą się ze spełnieniem tego żądania. Pojawiają się przy tym liczne informacje o tym, że mieszkańcy zbierają się przy zdobytych przez Ukraińców posterunkach i starają się zatrzymać żołnierzy. Wojskowi zajęli co najmniej 10 z nich, a także wieżę telewizyjną.

Słowiańsk został opanowany przez separatystów 12 kwietnia. Terroryści przetrzymują kilkudziesięciu zakładników, wśród nich, mer miasta, dziennikarzy, ukraińskich żołnierzy i funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, a także od 25 kwietnia 7 wojskowych inspektorów państw OBWE, w tym Polaka.

Ukraińska armia próbowała szturmować miasto 24 kwietnia, ale poza likwidacją kilku posterunków prorosyjskich bojowników nic nie osiągnęła.

Śmigłowiec ukraińskich sił zbrojnych, ostrzelany przez separatystów:


A na Twitterze pojawiły się zdjęcia ze Słowiańska: