Rozmowa jest dalszym ciągiem wymiany korespondencji pomiędzy papieżem i założycielem rzymskiego dziennika Eugenio Scalfarim. Czyli - z punktu widzenia Franciszka - dialogu z człowiekiem niewierzącym. Jorge Bergoglio przyznaje, że w przeszłości wielu przywódców Kościoła było narcyzami, łasymi na pochlebstwa i niezdrowo podekscytowanymi przez swych dworzan. "Dwór to trąd papiestwa" - mówi Franciszek. 

Nie widzi tego w dzisiejszej kurii rzymskiej, ale uważa, że Watykan za bardzo skoncentrowany jest na sobie i to należy zmienić. Papież wyznaje, że kiedy ma do czynienia z klerykałami, staje się antyklerykałem. Podkreśla, że nie jest św. Franciszkiem z Asyżu, ponieważ nie ma jego siły ani świętości. Uważa, że państwo powinno ingerować w przypadkach rażących niesprawiedliwości społecznych.