Jak cyfryzacja ochrony zdrowia w Polsce wygląda w porównaniu z innymi krajami?

Myślę, że nasz kraj może się już poszczycić osiągnięciami na tym tle, mimo że przygodę z cyfryzacją w zakresie udostępniania powszechnych usług zaczęliśmy stosunkowo niedawno, bo w 2018 r. Zaczęło się od elektronicznie wystawianych zwolnień, potem pojawiły się e-recepty, a od 8 stycznia 2021 r. obowiązkowe staną się e-skierowania. Zrobiliśmy ogromny postęp, który działa stymulująco na podmioty medyczne z obszaru zdrowia.

Dodam, że proces cyfryzacji ma miejsce w trzech sferach. Pierwsza, to udogodnienia dla pacjentów, czyli aplikacje, dzięki którym dostęp do wielu usług ulega poprawie i jest możliwy z każdego miejsca i o każdej porze. Ta domena rozwija się bardzo dynamicznie, oferujemy już mnogość aplikacji, ale również i urządzeń w myśl koncepcji internetu rzeczy. Podążamy ścieżką, którą wyznaczają liderzy ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, czy krajów skandynawskich.

Druga dziedzina to cyfryzacja podmiotów leczniczych. Pod tym względem przegoniliśmy już wiele państw. W Polsce każdego roku zachodzą ogromne zmiany na tym polu. Jest to możliwe, bo coraz więcej właścicieli placówek przekonuje się do inwestycji w cyfryzację, która pozwala na automatyzację procesów. Dzięki temu następuje odciążenie kadry medycznej i pozostałego personelu w codziennych obowiązkach. Wspiera to budowę przewagi konkurencyjnej na rynku, a także ogranicza problemy deficytu specjalistów.

W trzecim obszarze, jakim jest współpraca administracji, z placówkami medycznymi, prowadząca do rozwoju usług centralnych, takich jak e-recepta, e-skierowania, e-zwolnienie, dobijamy do europejskiej czołówki. Nie bałbym się nawet stwierdzenia, że niektóre kraje już wyprzedziliśmy. W systemie e-zdrowia (P1) dziennie zapisywanych jest nawet 2 mln e-recept. Przykładem są Niemcy, uznawane za jednego z pionierów cyfryzacji, gdzie ciągle nie została w pełni wdrożona i nie obowiązuje elektroniczna recepta.

Dlaczego ważna jest cyfryzacja ochrony zdrowia? Wspomniał pan już o korzyściach. Ich lista jest długa.

Powodów jest bardzo wiele. Zacznę od tego, że to jeden ze sposób na rozwiązanie pogłębiającego się problemu braków kadrowych w systemie ochrony zdrowia. Automatyzacja pozwala zaoszczędzić czas lekarzy, ale i pozostałego personelu medycznego pracującego w placówce medycznej. To z kolei przekłada się na zwiększenie dostępności do świadczeń. Zaoszczędzony czas lekarz będzie mógł wykorzystać na przyjęcie dodatkowych pacjentów. Jest więc szansa na skrócenie kolejek do specjalistów.

Jeśli chodzi o pacjentów, to poprawi się też dostęp do służby zdrowia dla mieszkańców z mniej zurbanizowanych regionów Polski. Cyfryzacja pociąga za sobą rozwój telemedycyny. Osoby z mniejszych miejscowości zyskają w związku z tym łatwiejszy dostęp do lekarzy. Wizyta staje się możliwa do przeprowadzenia w sposób zdalny, bez konieczności osobistego pojawiania się w poradni, do której czasem jest bardzo daleko lub dojazd jest możliwy tylko dzięki pomocy rodziny. Wzrośnie zatem też komfort pacjenta. Nie trzeba będzie fizycznie pojawiać się w gabinecie, by dostać e-receptę, e-zwolnienie, czy e-skierowanie. Cyfryzacja to też poprawa bezpieczeństwa pacjentów. W systemie zapisują się wystawione e-recepty, ale też ich realizacja. Lekarz przepisując kolejne leki łatwiej będzie mógł zweryfikować, czy nie zachodzi interakcja z tymi, już przyjmowanymi przez pacjenta. Dziś polega w tym względzie na informacjach pozyskanych z wywiadu od chorego. Bywa jednak, że pacjenci nie informują o wszystkich lekach, które aktualnie lub w ostatnim czasie przyjmowali. Nieświadomie pacjenci pomijają informacje o przyjmowanych lekach, a nawet jak pamiętają, to bywa, że nie mogą przypomnieć sobie nazwy medykamentów.

Lekarze otrzymują ogromne wsparcie, bo cyfryzacja pozwala na gromadzenie danych o pacjencie w postaci kompletnej dokumentacji elektronicznej. Dzięki temu można tworzyć narzędzia pomocne przy stawianiu diagnozy czy planowaniu dalszego leczenia.

Nie można zapominać o tym, że cyfryzacja może wspomóc resort zdrowia w podejmowaniu strategicznych decyzji. Zgromadzone dane w postaci elektronicznej zapewniają szybkie i wiarygodne informacje, które można wykorzystać w analizach przekrojowych. Dzięki temu będzie można lepiej reagować na potrzeby, np. przy tworzeniu listy refundacyjnej, czy rosnącego zapotrzebowania na świadczenia.

Epidemia koronawirusa jest sprawdzianem efektów tej cyfryzacji. Jak wypadła?

Cyfrowe rozwiązania z pewnością pomogły pacjentom, ale i placówkom medycznym w tym trudnym czasie. Ułatwiły pracę, ale i życie. Dlatego uważam, że wdrożenie elektronicznych zwolnień, a przede wszystkim e-recept, nastąpiło w ostatnim możliwym momencie. Bo dziś, czerpiemy z tego wymierne korzyści. To dzięki cyfryzacji ciągłość dostępu do świadczeń mogła zostać utrzymana. Mimo lockdownu pacjenci mogli otrzymywać e-recepty, korzystać z porad specjalistów, nie narażając siebie i innych na ryzyko zakażenia się koronawirusem. Moim zdaniem powinien być to impuls do przyspieszenia prac w zakresie cyfryzacji kolejnych elementów systemu. Ten egzamin, który został zdany daje zielone światło kolejnym inwestycjom nie tylko finansowym, ale również organizacyjnym. Bo już wiadomo, że są efekty, które zarówno pacjenci, jak i pracownicy medyczni głośno artykułują.

Sukcesem jest budowa portalu pacjent.gov.pl i Internetowego Konta Pacjenta (IKP). Udało się stworzyć miejsce, gdzie znajdziemy wiarygodne dane i informacje związane z ochroną zdrowia. Szczególnie, że w ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować szerzące się w sieci fakenewsy. Uruchomiliśmy wirtualnego asystenta, któremu pacjenci mogli na bieżąco zadawać pytania o zasady i obostrzenia wprowadzane w związku z pandemią, a który obecnie odpowiada na pytania dotyczące e-usług w ochronie zdrowia.

Ważną rolę odgrywa też Internetowe Konto Pacjenta. Dziś dzięki niemu jest zapewniony m.in dostęp do wyników testów na koronawirusa. Osoba poddana badaniu, która z niecierpliwością oczekuje na wyniki, nie będzie wymagała przekazania tej informacji przez lekarza czy sanepid. Pacjenci za pośrednictwem IKP mogą też sprawdzić, kiedy mija czas nałożonej kwarantanny, czy izolacji.

Czy lekarze powinni obawiać się cyfryzacji?

Wręcz przeciwnie. Przede wszystkim poprawia ona komfort ich pracy. Wiele czynności związanych z obsługą pacjenta będą mogli wykonać szybciej. W celu przedłużenia recepty, czy wystawienia e-skierowania nie będzie wymagane pojawienie się pacjenta w gabinecie. Lekarz zyska też większą pewność co do podejmowanych przez siebie decyzji, przez dostęp do historii leczenia pacjenta, ale też dzięki narzędziom wspierającym jego pracę.

W przypadku zmiany lub chęci poprawy recepty lub skierowania papierowego pacjent ponownie musi zjawić się placówce. Dzięki postaci elektronicznej oraz korzystaniu z IKP uniknie tego. Przy elektronicznych skierowaniach zniknie problem ich nieczytelności, czy wystawienia z błędem. System weryfikuje poprawność na każdym etapie. Dzięki temu realizacja skierowań będzie prostsza i szybsza. Docenią to zarówno placówki wystawiające dokument w wersji elektronicznej oraz realizujące świadczenia na podstawie skierowania. Warte podkreślenia tu jest także to, że pacjent nie musi udawać się z e-skierowaniem do rejestracji, cały proces może zostać zrealizowany telefonicznie.

E-zwolnienia, e-recepty, teraz e-skierowanie, co będzie następne? Jak może zmienić się służba zdrowia w Polsce?

Plany na przyszłość są ambitne. Jesteśmy właśnie na etapie uruchamiania pilotażu raportowania zdarzeń medycznych oraz elektronicznej dokumentacji medycznej. Gromadzenie informacji o zdarzeniach medycznych umożliwi budowę historii leczenia pacjenta. Lekarz dysponować będzie informacjami m.in. w zakresie świadczeń udzielonych pacjentowi. Pracujemy jednocześnie nad dostarczeniem usługi wymiany dokumentacji medycznej. Wspomniane usługi powinny przyczynić się do skrócenia wywiadu potrzebnego do ustalenia i planowania dalszych etapów leczenia. To też szansa na większą efektywność dzięki wykorzystaniu wyników badań, bez konieczności ich powielania. Zwłaszcza w sytuacji, gdy pacjent zmienia miejsce leczenia. Warto dodać, że do systemu trafiać mają wszystkie zdarzenia medyczne, czyli zarówno te wykonane w ramach refundowanych świadczeń, jak i tych, za które pacjent zapłacił z własnej kieszeni. Dlatego będzie można mówić faktycznie o pełnej historii zdrowia pacjenta. Dostęp do danych będą mieli ich autorzy, pacjenci oraz lekarz POZ, do którego pacjent złożył deklarację wyboru. Inni będą musieli zostać upoważnieni do wglądu przez pacjenta. Można zrobić to poprzez Internetowe Konto Pacjenta (IKP).

Pracujemy też nad aplikacją mobilną IKP. Tym samym dostęp do konta będzie łatwiejszy dla pacjentów z poziomu smartfonu. Aplikacja ma działać na platformach Android i iOS. Jej uruchomienie jest planowane na przełomie roku.

Poza tym jesteśmy na finiszu prac w zakresie wdrożenia obsługi recepty transgranicznej. Recepta wystawiona w Polsce będzie mogła być zrealizowana w aptece znajdującej się w innym kraju członkowskim. Termin udostępnienia tej usługi planowany jest w przyszłym roku.

A już dostępne rozwiązania będę się zmieniać, zyskiwać nowe funkcje?

Pracujemy nad nową funkcjonalnością e-recept dla pacjenta tak, aby umożliwić ich zamawianie kilkoma kliknięciami na IKP. Chodzi o to, by pacjent, któremu kończą się właśnie stale przyjmowane leki, mógł poprosić o ich wypisanie lekarza bez konieczności pojawiania się na wizycie stacjonarnej, czy kontaktu telefonicznego.

W planach jest też wprowadzenie centralnej elektronicznej rejestracji dostępnej z poziomu IKP dla kilku wybranych rodzajów świadczeń. Udogodnienie to ma być wprowadzone do końca 2021 r. W ślad za tym idzie możliwość udzielania świadczeń w formie teleporady/e-wizyty. Dlatego musimy zapewnić narzędzia pozwalające na konsultację zdalną lekarza z pacjentem. Ruszyły też prace nad tym, by w systemie można było zintegrować wszystkie informacje dotyczące pacjenta. Dziś są one rozproszone w różnych systemach centralnych, a chcemy, by w jednym miejscu była dostępna wiedza o udzielonych świadczeniach, przyjmowanych lekach, chorobach przewlekłych, szczepieniach, alergiach, wszczepionych ciałach obcych, czyli, czy np. pacjent miał wymianę stawu biodrowego. To jeszcze bardziej wesprze pracowników medycznych w podejmowaniu decyzji, co do dalszego leczenia.