Prof. Horban mówił w TVP Info, że "w całej Europie toczą się bardzo długie i burzliwe dyskusje o tym, czy i jakie wprowadzać restrykcje w szkołach". "Wiemy, że dzieci, zwłaszcza młode, bardzo rzadko chorują na koronawirusa, a jeśli już, to łagodnie. Ale są też drogą transmisji" - zauważył.

Prof. Horban wyraził opinię, że duże wzrosty zachorowań na koronawirusa w Polsce były powiązane z rozpoczęciem roku szkolnego 1 września. "Dwa tygodnie po nim nastąpił pierwszy duży wzrost, a następny zaraz po 1 października, kiedy do szkół wrócili studenci" - wskazywał.

"To się idealnie komponuje ze zwiększeniem liczby osób podróżujących np. środkami komunikacji miejskiej. Dlatego to zjawisko (zwiększonej ilości zakażeń - PAP) obserwujemy w dużych miastach, tam, gdzie jest dużo osób na relatywnie małej przestrzeni" - przekonywał profesor.

Zaznaczył jednocześnie, że teraz wszyscy powinni bardzo starannie przestrzegać zasad. Dlatego, że - wyjaśnił - "pojemność wszystkich zakładów służby zdrowia, szpitali, poradni, też jest ograniczona". "Nie można dopuścić do tego, żeby ten system się załamał" - podkreślił.

O zmianach dotyczących szkół poinformowali w czwartek na wspólnej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski.

Według nowych zasad, od poniedziałku 19 października uczniowie szkół ponadpodstawowych, którzy chodzą do szkoły na terenie objętym strefą czerwoną, będą mieli lekcje na odległość. Z kolei uczniowie szkół ponadpodstawowych, którzy uczą się w placówkach objętych strefą żółtą, będą uczyli się w trybie mieszanym (częściowo zdalnie, częściowo stacjonarnie). Zmiany w funkcjonowaniu tych szkół będą obowiązywały do czasu obowiązywania strefy żółtej i czerwonej na danym terenie.