statystyki

Abraham przeciw Palestynie. Izrael nigdy nie miał większego przyjaciela w Białym Domu

autor: Jakub Kapiszewski18.09.2020, 06:00; Aktualizacja: 18.09.2020, 12:15
Stare porzekadło w dyplomacji mówi, że jeśli nie jesteś w stanie rozwiązać jakiegoś problemu, to po prostu spraw, żeby stał się jeszcze większy. Coś podobnego miało miejsce w tym tygodniu, kiedy w obecności prezydenta Donalda Trumpa liderzy Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Bahrajnu podpisali z Izraelem porozumienia o normalizacji stosunków dyplomatycznych – bliskowschodni odpowiednik trzęsienia ziemi lub uderzenia meteorytu.

Stare porzekadło w dyplomacji mówi, że jeśli nie jesteś w stanie rozwiązać jakiegoś problemu, to po prostu spraw, żeby stał się jeszcze większy. Coś podobnego miało miejsce w tym tygodniu, kiedy w obecności prezydenta Donalda Trumpa liderzy Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Bahrajnu podpisali z Izraelem porozumienia o normalizacji stosunków dyplomatycznych – bliskowschodni odpowiednik trzęsienia ziemi lub uderzenia meteorytu.źródło: ShutterStock

Na początku kadencji Trump był skłonny wierzyć, że to izraelski premier, a nie palestyńczycy, jest główną przeszkodą dla procesu pokojowego. teraz patronuje porozumieniu, które odwraca politykę bliskowschodnią do góry nogami.

S tare porzekadło w dyplomacji mówi, że jeśli nie jesteś w stanie rozwiązać jakiegoś problemu, to po prostu spraw, żeby stał się jeszcze większy. Coś podobnego miało miejsce w tym tygodniu, kiedy w obecności prezydenta Donalda Trumpa liderzy Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Bahrajnu podpisali z Izraelem porozumienia o normalizacji stosunków dyplomatycznych – bliskowschodni odpowiednik trzęsienia ziemi lub uderzenia meteorytu. I chociaż strony uzasadniają podpisanie Porozumień Abrahama – jak zostały nazwane przez dyplomację amerykańską – przede wszystkim rosnącym zagrożeniem ze strony Iranu, to największym ich przegranym są Palestyńczycy.

Wobec dekad rozmów, które nie przyniosły rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego, obecna ekipa w Białym Domu postanowiła odwrócić do góry nogami swoje podejście do tej sprawy. Można je streścić w kilku słowach: zmusimy ich do zajęcia miejsca przy stole rozmów, czyniąc ich problem znacznie większym niż dotychczas. Na to wskazuje seria ruchów, jakie Amerykanie robią od początku kadencji, a których obawiały się poprzednie administracje, postrzegając je jako przeszkody w rozmowach pokojowych z Palestyńczykami. Trump najpierw więc uznał Jerozolimę za stolicę Izraela i przeniósł tam ambasadę, a potem odciął Autonomię od amerykańskich pieniędzy. Jakby tego było mało, w lutym zaproponował plan pokojowy pozbawiający Palestyńczyków części terenów, które uważają za swoje.


Pozostało 83% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie