Były premier Donald Tusk, pytany przez tygodnik "Polityka" o ruch "Nowa Solidarność", ocenił, że "z ruchami nie jest łatwa sprawa". Zwrócił uwagę, że "do wyborów są trzy lata i można się zmęczyć". "Jest złudzeniem, że utrzymamy emocjonalną mobilizację milionów ludzi przez tak długi czas. Wyborcy chcą prostych i czytelnych komunikatów. Na kogo mamy się oglądać? Na ruch czy Platformę, na Trzaskowskiego, (Borysa) Budkę czy może (Szymona) Hołownię?" - pytał szef Europejskiej Partii Ludowej. Dodał, iż nie grzebałby też istniejących partii, szczególnie PO. "To w polskiej polityce wciąż największa siła po stronie opozycji i najlepsi ludzie, nawet jeśli robią błędy" - ocenił Tusk.

Trzaskowski zapytany o wypowiedź byłego premiera i lidera PO, po raz kolejny powiedział, że szczegóły dotyczące swego ruchu zaprezentuje podczas jego inauguracji 5 września. "To jest ruch, którego celem jest bardzo spokojne przygotowanie się do tego, co będzie za trzy lata" - wyjaśnił prezydent stolicy.

Według niego podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi widoczne były "pewne braki w przygotowaniu opozycji", zwłaszcza - jak ocenił - jeśli chodzi o dotarcie do wyborców, którzy nie głosują na siły opozycyjne. Zastrzegł, że jego ruch nie ma być kolejną partią polityczną.

"To ma być ruch, który zagospodaruje tych wszystkich, którzy chcą współdziałać w realizacji bardzo różnego rodzaju przedsięwzięć, najczęściej obywatelskich: zbierania podpisów pod projektami ustaw, organizowania debat, zaplecza eksperckiego, docierania do wszystkich tych, z którymi kontakt był utrudniony" - wskazał Trzaskowski.

Dodał, że jest to "mozolne zadanie na trzy lata". "W związku z tym wydaje mi się, że bardzo różne komentarze trochę chyba nie bardzo rozumieją cel tego ruchu, bo to nie ma być partia polityczna, która ma z kimkolwiek konkurować" - powtórzył Trzaskowski. 

mkr/ mm/ mok/