– 21 godzin negocjacji i konsensus dobry dla wszystkich – tak mówił w środę wieczorem premier Bawarii i jednocześnie szef współrządzącej w Niemczech Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) Markus Söder podczas prezentacji programu. Minister finansów Olaf Scholz zapewnił, że już w najbliższych miesiącach konsumenci dostrzegą efekty działania pakietu we własnych portfelach. Bo właśnie taki jest główny cel 130 mld euro, które zostaną wpompowane w gospodarkę – napędzenie konsumpcji wewnętrznej.

Ma temu przede wszystkim służyć obniżenie na sześć miesięcy (od lipca do grudnia 2020 r.) podatku VAT z 19 do 16 proc. i z 7 do 5 proc. Rodziny z dziećmi dostaną jednorazowy bonus po 300 euro na każde dziecko. Niemcy będą też płacić mniej za prąd. EEG-Umlage, czyli opłata na wsparcie odnawialnych źródeł energii, zostanie obniżona z 6,76 eurocenta za kilowatogodzinę do 6,5 w 2021 r. i do 6 eurocentów w roku kolejnym. EEG-Umlage jest uiszczana przez odbiorców w rachunkach za prąd i stanowi ok. 25 proc. sumy na rachunku. Ceny energii elektrycznej w Niemczech dla klientów indywidualnych należą do najwyższych w UE.

Małe i średnie firmy, głównie z branży hotelarskiej i gastronomicznej, dostaną dodatkowe wsparcie w łącznej wysokości 25 mld euro. Mogą też liczyć na ulgi podatkowe. Wreszcie budżet centralny przejmie od gmin 75 proc. kosztów (dotychczas była to połowa) utrzymania mieszkań osób bezrobotnych pobierających świadczenia Hartz IV. Przy okazji pomoc w wysokości 5 mld euro dostanie też Deutsche Bahn, tyle samo zostanie przeznaczone na rozbudowę sieci 5G, a na rozwijanie technologii napędów wodorowych Berlin wyasygnuje 7 mld euro.

Wbrew wcześniejszym prognozom nie będzie premii za złomowanie wszystkich starych pojazdów, tak jak to było w czasie kryzysu w 2009 r. Na podwojoną dopłatę (z 3 tys. do 6 tys. euro) mogą jedynie liczyć ci, którzy zdecydują się na zakup samochodu elektrycznego do końca 2021 r. Z drugiej strony podniesiony zostanie podatek od pojazdów silnikowych (KfZ-Steuer) dla aut o dużej pojemności, przede wszystkim typu SUV. To ostatnie pokazuje, że rząd szuka dodatkowych, społecznie akceptowanych źródeł finansowania programów wsparcia gospodarki. Auta SUV są w Niemczech obarczone odium niszczycieli klimatu. Uważa tak niemal 60 proc. naszych zachodnich sąsiadów. 30 proc. chciałoby dla nich zakazu wjazdu do centrów miast.

W dość podobny sposób zachował się rząd Hiszpanii, który z jednej strony wprowadził dochód podstawowy dla najbardziej potrzebujących gospodarstw domowych, a z drugiej – podatek od opakowań plastikowych, który ma przynieść budżetowi rocznie ok. 800 mln euro. Ekonomiści są podzieleni w ocenie najnowszego pakietu gospodarczego niemieckiego rządu. – Duża część tych bodźców ekonomicznych to tak naprawdę inwestowanie w przyszłość – uważa Monika Schnitzer z Ludwig-Maximilians-Universität w Monachium, członkini Niemieckiej Rady Ekspertów Ekonomicznych, doradzających rządowi i parlamentowi. – Ważna jest promocja technologii, które zaprocentują w przyszłości – dodała w rozmowie z telewizją ARD.

Z kolei Stefan Kooths z Instytut Gospodarki Światowej w Kilonii (IfW) nie uważa pakietu stymulacyjnego rządu za istotny wkład w walkę z kryzysem gospodarczym. – Dużo mówi się o nadawaniu rozpędu, ale to nie jest poważny krok – stwierdził w wywiadzie dla kanału NDR. Jego zdaniem politycy koalicji CDU/CSU-SPD zbytnio skoncentrowali się na napędzeniu konsumpcji, np. poprzez tymczasowe obniżenie podatku VAT. Zdaniem Koothsa przyniesie to tylko krótkotrwały efekt.

Z punktu widzenia IfW bardziej efektywne byłoby udzielenie większej pomocy finansowej przedsiębiorstwom szczególnie dotkniętym przez kryzys wywołany pandemią koronawirusa. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że w nadchodzącym roku w Niemczech odbędą się wybory do Bundestagu, nie powinno dziwić, że politycy koalicji próbują zapewnić sobie przychylność jak największej liczby wyborców bardziej popularnymi społecznie działaniami.