statystyki

Pandemia zmienia świat szybciej. Radziejewski: Dla silnych to szansa, dla słabych zagrożenie. My jesteśmy słabi i mało ambitni, z miernym zapleczem analitycznym

autor: Maciej Miłosz30.04.2020, 07:00; Aktualizacja: 30.04.2020, 07:34
Bartłomiej Radziejewski politolog, dyrektor Nowej Konfederacji, instytucji ekspercko-publicystycznej

fot. Materiały prasowe

Bartłomiej Radziejewski politolog, dyrektor Nowej Konfederacji, instytucji ekspercko-publicystycznej fot. Materiały prasoweźródło: DGP

Jeśli nowe centrum ma być w Azji, to my jesteśmy bliżej tego jądra niż Europa Zachodnia. Nasze położenie znów okazuje się z jednej strony niebezpieczne, z drugiej fantastyczne.

„Utrwalone dekadami doświadczeń poczucie bezpieczeństwa uśpiło czujność Zachodu, a Europy – w szczególności. Dotyczy to tak klasycznej agresji zbrojnej (z wyjątkiem terroryzmu), jak i «wojny z zarazkami»”. To pana słowa. Czym to uśpienie się przejawia?

Ono jest widoczne gołym okiem. Hiszpanie, wiedząc o koronawirusie, urządzili wielki marsz feministek w Madrycie, zaś premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson chciał iść „na zderzenie” z pandemią, więc długo jego rząd nie reagował. Efekt? Oba kraje pogrążyły się w zarazie bardziej, niż musiały.

Prezydent USA Donald Trump niedawno twierdził, że pandemia to oszustwo.

Można do tego dorzucić Francuzów, którzy w środku pandemii urządzili wybory lokalne. To kompletne lekceważenie zagrożenia, po którym nastąpiły reakcje paniczne. Na całym świecie choroby zakaźne zabijają, a my, nie doświadczając epidemii od lat, zapomnieliśmy o tym. To ma kilka skutków, m.in. wynajdujemy coraz mniej antybiotyków. Po złotej erze produkcji leków, przez ostatnie 30 lat wynaleźliśmy ledwie trzy nowe specyfiki, za to dużo starych nazywamy na nowo i stosujemy coraz powszechniej, co prowadzi do tego, że drobnoustroje stają się na nie oporne. Oczywiście, akurat antybiotykami nie można zwalczać wirusów, ale przecież pojawiają się coraz groźniejsze bakterie. Zgnuśnieliśmy.

Tak po ludzku to trudno się dziwić. Ostatnie kilkadziesiąt lat w Europie to czas dobrobytu i pokoju. Poza mniejszymi wstrząsami świat pewnie zmierzał ku świetlanej przyszłości.

Po ludzku to absolutnie zrozumiałe, łatwo jest się przyzwyczaić do dobrego. Ten proces powtarza się w historii, często nie widać nadchodzącego kataklizmu. Ale ważne jest jednak, by starać się go rozpoznać i przygotować się, zanim będzie za późno.

Zachód nie był.


Pozostało 81% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie