statystyki

Jak wygrać wybory prezydenckie? Skrajne diagnozy w PiS i w PO [ANALIZA]

autor: Tomasz Żółciak07.02.2020, 07:51; Aktualizacja: 07.02.2020, 08:35
W ostatnich wyborach do Sejmu, przy rekordowej frekwencji, partia Jarosława Kaczyńskiego zdobyła nieco ponad 8 mln głosów. Andrzej Duda musi teraz wykręcić jeszcze lepszy wynik, by wygrać (w 2015 r. w I turze uzyskał ponad 5 mln głosów, a w II turze – 8,6 mln)

W ostatnich wyborach do Sejmu, przy rekordowej frekwencji, partia Jarosława Kaczyńskiego zdobyła nieco ponad 8 mln głosów. Andrzej Duda musi teraz wykręcić jeszcze lepszy wynik, by wygrać (w 2015 r. w I turze uzyskał ponad 5 mln głosów, a w II turze – 8,6 mln)źródło: ShutterStock

Kluczem do zwycięstwa w wyborach prezydenckich jest dotarcie do wyborców umiarkowanych – twierdzą politycy PO. Z kolei PiS nie wierzy w mityczne centrum i stawia na mobilizację twardego elektoratu. Kto jest bliżej prawdy?

G dy w tym tygodniu marszałek Sejmu Elżbieta Witek zarządziła wybory prezydenckie na 10 maja, oficjalnie weszliśmy w kampanijne tryby. Szykuje się ostatnie starcie w ramach wyborczego „czwórboju”, które może się okazać punktem zwrotnym dla przyszłości PiS i PO.

Reelekcja Andrzeja Dudy będzie symbolicznym potwierdzeniem, że zdaniem suwerena Zjednoczona Prawica trzyma właściwy kurs, np. w kwestii zmian w wymiarze sprawiedliwości (przynajmniej w sensie politycznym). Jej porażka da wiatr w żagle dla całej opozycji i spowoduje potężne rozchwianie w obozie rządzącym, które mogłoby doprowadzić do przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Niewykluczone, że będziemy też świadkami niespodziewanego sukcesu kandydata reprezentującego tzw. trzecią drogę (np. Władysława Kosiniaka-Kamysza).

Wszyscy uczestnicy prezydenckiego wyścigu oraz ich zaplecze muszą teraz podjąć decyzję, z jakim przekazem wyjść do wyborców. Ale najpierw konieczne jest ustalenie, do kogo konkretnie ma on być zaadresowany. Diagnozy stawiane w tym kontekście przez działaczy PO i PiS bywają skrajnie różne.

Politycy Platformy w rozmowach z DGP konsekwentnie powtarzają, że niezbędnym warunkiem zwycięstwa jest zbudowanie w wyborcach wiary, że są „silną partią racjonalnego centrum” i wypisanie się z wyścigu na populizm. – Widać, że Polacy, których nie przekonują radykalizmy z prawej czy z lewej strony, oczekują pragmatycznych rządów, trzymających się pewnych zasad, podzielających umiarkowane wartości i pozwalających osiągnąć stabilizację. To istotne zwłaszcza w wyborach prezydenckich, bo w nich bierze udział wiele osób, które na co dzień nie interesują się polityką – przekonuje poseł PO Jan Grabiec. Jak dodaje, sprawy „ważne dla ludzi” zmieniają się przy okazji każdego głosowania. – Nie istnieje jakiś zestaw zaklęć, które zadziałały pięć lat temu w kampanii prezydenta Dudy i teraz też sprawią, że ci sami ludzie go poprą. To kwestia poszukiwania właściwego języka, odpowiedniego nazwania tego, czego ludzie dziś oczekują – podkreśla Grabiec. Ocena ta jest oparta choćby na tym, że w ostatnich wyborach sejmowych trzy ugrupowania opozycyjne – Koalicja Obywatelska, lewica i ludowcy – łącznie zgarnęły ok. 8,9 mln głosów, tj. o 900 tys. więcej niż PiS (z którego list startowali też ziobryści i gowinowcy). I właśnie o tych kilkaset tysięcy wyborców – określanych przez polityków PO jako umiarkowanych – toczy się dzisiaj gra. To do nich ma dotrzeć Małgorzata Kidawa-Błońska, zwłaszcza jeśli dojdzie do drugiej tury wyborów i trzeba będzie łowić głosy w bazie oponentów.

Magazyn DGP 7 lutego 2020

Magazyn DGP 7 lutego 2020

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Po drugiej stronie mamy PiS, którego przedstawiciele z reguły przekonują nas, że pojęcie centrum – w kontekście elektoratu gwarantującego wyborczy sukces – jest równie oderwane od rzeczywistości, co sformułowanie „prezydent wszystkich Polaków”. – To wymysł publicystyczny. Kluczowa jest mobilizacja własnego elektoratu, co pokazały poprzednie wybory, zwłaszcza do europarlamentu i do Sejmu – twierdzi polityk partii rządzącej.

– Wyborcze abecadło mówi, że wygrywa ten, kto uruchamia swój elektorat, więc to będzie profrekwencyjna kampania – potwierdził w czwartkowym wywiadzie dla DGP Stanisław Karczewski, wicemarszałek Senatu i szef sztabu PiS w kampanii parlamentarnej z 2015 r. Wszystko to – jego zdaniem – nie wyklucza prób sięgania po szerszy elektorat, również PO. – Analizujemy przekrój wyborców, do pozyskania jest elektorat centrowy.

Można się spodziewać, że PiS oraz Andrzej Duda raczej podtrzymają twardy kurs w kampanii. Widać to w ostatnich tygodniach po ostrych wypowiedziach prezydenta o środowisku sędziowskim. Przypieczętowaniem tego podejścia było podpisanie w miniony wtorek ustawy dyscyplinującej sędziów (przez jej przeciwników nazywanej ustawą kagańcową lub represyjną).


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (6)

  • były wyborca PO(2020-02-07 09:59) Zgłoś naruszenie 52

    Warszawa zagłosuje nawet na krowę jeśli na zadzie przyklei jej się karteczkę precz z PiS.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • andi6(2020-02-07 08:36) Zgłoś naruszenie 22

    No i umiera ostatnia nadzieja na odsunięcie od władzy PADa!

    Odpowiedz
  • wyborca PIS(2020-02-09 11:38) Zgłoś naruszenie 20

    Poprę każdego kandydata byle nie PAD. Prezydent nie może być długopisem i tubą rządzącej partii, nie powinien krzyczeć na ludzi i nie powinien być tylko prezydentem wyborców PISu. Obecny stan jest chory i należy go zmienić. Przekonały mnie o tym fakty z kończącej się kadencji prezydenckiej.

    Odpowiedz
  • wyborca(2020-02-07 14:30) Zgłoś naruszenie 11

    Absurdalna jest idea wyborców PO, lewicy i PSL traktowanych wspólnie. Tych kandydatów nic nie łączy. Są ludzie bezmyślnie niechętni Dudzie, wszystko byle nie Duda, ale to jakiś margines.

    Odpowiedz
  • j.(2020-02-09 12:21) Zgłoś naruszenie 00

    Ale te całe wybory na nic się nie zdadzą, bo opozycji praktycznie nie ma, tak jest słaba, nieudolna, bezmyślna, beznadziejna, że obecny prezydent nie ma z kim przegrać, tak, jak obecny obóz rządzący nie miał z kim przegrać wyborów parlamentarnych. Mogą sobie teraz robić co chcą, nawet wprowadzać jakiś stan wojenny, godzinę policyjną, zdelegalizować wolne media, zawłaszczyć organizacje pozarządowe itd., a wyborcy w akcie wdzięczności za 500+ i 13-tkę dla emerytów i tak na nich zagłosują! Taka jest niestety siła populizmu, a opozycja.... a opozycja nic w dalszym ciągu nie rozumie! Rację ma tylko ta Kinga, która wyjechała stąd w cholerę!

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie