statystyki

Jak wyleczyć się z kompleksów? Brexit a sprawa polska [OPINIA]

autor: Krzysztof Kępa31.01.2020, 07:45; Aktualizacja: 31.01.2020, 11:29
Wystarczy zacząć pragmatyczną dyskusję: kim jesteśmy i czego chcemy? W obecnych realiach i przy określonych zasobach. I jak możemy zarobić na brexicie? - pisze Krzysztof Kępa

Wystarczy zacząć pragmatyczną dyskusję: kim jesteśmy i czego chcemy? W obecnych realiach i przy określonych zasobach. I jak możemy zarobić na brexicie? - pisze Krzysztof Kępaźródło: ShutterStock

Czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie będzie w stanie podnieść? Właśnie to pytanie było esencją rozważań prawnych na temat istoty suwerenności, gdy Wielka Brytania wchodziła do Wspólnot Europejskich. Królewski sąd orzekł, że skoro parlament dobrowolnie – na życzenie obywateli – zdecydował się oddać część uprawnień na rzecz organizacji ponadnarodowej, to również w dowolnym momencie, gdy obywatele sobie tego zażyczą, może zdanie zmienić. To się właśnie dzieje.

Tyle że przez 47 lat obecności Wielkiej Brytanii w europejskich strukturach już bardzo wiele wody upłynęło w Tamizie. Procesy globalizacyjne na niespotykaną wcześniej skalę zmniejszyły świat. Migracje oraz rozwój technologii cyfrowych potęgują wrażenie chaosu. Imperium amerykańskie dostaje zadyszki, Chińczycy już nie tylko trzymają się mocno. W tym rozedrganym świecie każda akcja rodzi reakcję: globalizacja zrodziła tendencje antyglobalistyczne.

C zy można wyjść z czegoś, jeśli w tym czymś w pełni się nie było? Właśnie tak, z ironicznym dystansem Brytyjczycy komentują bolesne rozsta(wa)nie z UE. W tak skomplikowanej relacji rozwód z orzekaniem o winie (którego wydają się domagać urażeni euroentuzjaści z kontynentu) nie jest możliwy. Jak zatem sensownie ułożyć separację?

W Londynie panuje przekonanie, że w gruncie rzeczy chodzi o wynegocjowanie odpowiedniej umowy handlowej. Ale Wielkiej Brytanii nie można porównywać z krajami, które takie traktaty z Brukselą podpisały. Po pierwsze jest bliżej niż Kanada czy Argentyna, obie strony nie mają też czasu na podpisywanie wielu umów bilateralnych, jak robi to Szwajcaria. Trzeba też pamiętać o tym, że nie chodzi wyłącznie o uregulowanie importu towarów, lecz też przepływu ludzi, którzy tworzą usługi i pomnażają kapitał, oraz jednego z najcenniejszych zasobów w dzisiejszej gospodarce – danych.

Magazyn DGP 31.01.20

Magazyn DGP 31.01.20

źródło: Dziennik Gazeta Prawna


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie