statystyki

Wierzący inaczej. Jak Boże Narodzenie przeżywają młodzi Amerykanie?

autor: Eliza Sarnacka-Mahoney06.12.2019, 08:00; Aktualizacja: 06.12.2019, 08:03
W Stanach Zjednoczonych „Christmas” już bardzo dawno temu stało się także fenomenem kulturowym z własnymi symbolami, obyczajowością, a nawet literaturą.

W Stanach Zjednoczonych „Christmas” już bardzo dawno temu stało się także fenomenem kulturowym z własnymi symbolami, obyczajowością, a nawet literaturą.źródło: ShutterStock

Amerykańscy milenialsi są dużo mniej religijni niż ich rodzice. Boże Narodzenie to dla nich przede wszystkim święto dobroczynności, a nie duchowe przeżycie. Od drogich prezentów wolą wpłaty na konta szpitali lub udział w charytatywnym biegu.

T rudno sobie wyobrazić Amerykę w okresie przedświątecznym bez rytualnej Wojny Przeciwko Bożemu Narodzeniu. Powracający każdej zimy spór między obrońcami religijnego charakteru świąt a zwolennikami sekularyzmu i poszanowania duchowego pluralizmu USA nie dotyczy tylko obecności w przestrzeni publicznej figurek Chrystusa, szopek bożonarodzeniowych czy wieńców adwentowych. Batalia toczy się nawet o samą formę składania życzeń: rzecznicy chrześcijańskiej natury świąt dopuszczają wyłącznie tradycyjny zwrot „Merry Christmas” („Wesołych Świąt Bożego Narodzenia”), podczas gdy druga strona woli używać neutralnego określenia „Happy Holidays” („Wesołych Świąt”) bądź szczególnie znienawidzonego przez obóz religijny sformułowania „Season’s Greetings” („Życzenia okolicznościowe”), które nawet nie zdradza, że chodzi o święta.

Strażnicy tradycji wysuwają argument, że Ameryka jest krajem zbudowanym na wartościach i zwyczajach chrześcijańskich, a większość jej mieszkańców to ludzie wierzący i praktykujący. Odzieranie świąt z ich religijnego wymiaru dowodzi więc jedynie tego, jak daleko apologeci politycznej poprawności sprzeniewierzyli się wizji ojców założycieli nakreślonej przed dwoma wiekami. Najbardziej zagorzali tradycjonaliści w swoich przeciwnikach upatrują bezbożnych komunistów, sodomitów, wasali Pekinu lub Moskwy – by wymienić tylko kilka popularnych epitetów.

Najnowszy raport na temat religijności Amerykanów, opublikowany w październiku przez ośrodek sondażowy Pew Research Center, nie przyniósł im jednak dobrych wiadomości. Choć większość mieszkańców USA uważa się wciąż za chrześcijan, w ostatniej dekadzie widać bardzo wyraźny spadek wiernych oraz aktywnego uczestnictwa w życiu Kościoła – z 77 proc. do 65 proc. Najmniej religijni i praktykujący są ludzie młodzi. Tylko połowa milenialsów, czyli dzisiejszych 20- i 30-latków, uznaje się za osoby wierzące. W porównaniu z 2009 r. oznacza to spadek o 16 proc. Co czwarty amerykański milenials deklaruje się jako ateista bądź agnostyk albo określa swoją religijność jako „nothing in particular”, czyli „nic, o czym warto by mówić”. I właśnie tych obojętnych w minionej dekadzie przybyło najwięcej.

Badania stosunku młodych pokoleń do Bożego Narodzenia ujawniają również, że celebrowanie narodzin Chrystusa nie jest dla tej grupy istotą świąt. Dla wielu z nich nie liczy się to wcale. Co trzeci Amerykanin urodzony w latach 80. lub 90. nie wierzy nawet w autentyczność historii o stajence w Betlejem, uważając ją raczej za pożyteczny mit skonstruowany na potrzeby Kościoła. Dla obrońców religijnego charakteru świąt, którzy jak co roku o tej porze tropią zsekularyzowane obyczaje, jest to nie tylko dowód skuteczności szalejącej politycznej poprawności, lecz wręcz oznaka końca Bożego Narodzenia, jakie znamy.


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (8)

  • ichtys(2019-12-06 10:39) Zgłoś naruszenie 32

    Straszne i smutne. Czy świat bez Boga ma sens? Ile trzeba gimnastyki filozoficznej, by w takim świecie ustalić jakieś uniwersalne wartości, trudne do podważenia i zakwestionowania przez kogokolwiek. Gdy jest Bóg, to życie ludzkie automatycznie nabiera sensu. Możemy być Mu wdzięczni za dar życia, za ludzi wokół nas, za otaczający świat, za to, że mamy siłę by radzić sobie z codziennymi trudnościami - choćby z dojazdem do pracy. Czy zastanawiałeś się ile masz szczęścia, że dziś jesteś w pracy, ile mogło się po drodze wydarzyć złych rzeczy, że Ciebie by dziś w pracy nie było. Jeśli przyjmiemy Boże Narodzenie, mamy jeszcze więcej powodów do wdzięczności. Świętujmy zatem Boże Narodzenie i cieszmy się tym, że obchodzimy je co roku, że mamy powód by spotkać się z rodziną, znajomymi. Przyjmując Boże Narodzenie wyobrażam sobie siebie jako tą grotę betlejemską, pustą, zimną, którą wypełnia sam Bóg. Jak tu nie cieszyć się na Boże Narodzenie, jeśli Bóg znów będzie ze mną, choć ja Go przez cały rok wypędzałem ze swojego życia.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • katolik(2019-12-10 10:27) Zgłoś naruszenie 12

    USA rządzą dwie skrajne grupy - z jednej strony zdegenerowani libertyńscy narkomani, z drugiej fundamentałowie protestanccy nienawidzący wszystko i wszystkich. Szkoda, że nie ma tam centrystów - nigdy nie próbujących narkotyków, wierzących, a nie używających Boga do dzielenia innych i swych nienawistnych poglądów.

    Odpowiedz
  • biblista(2019-12-26 13:24) Zgłoś naruszenie 10

    Biedni Ci którzy w boga wierzą. Mam pracę w której na rozległym terenie odwiedzam ludzi w domach. Generalnie tam gdzie na ścianach święte obrazy, krzyże, maryjki i różańce, a w telewizorze leci Trwam - tam bieda i ciemnota. Im mniej religii tym większy dobrobyt, kultura i wiedza. P.S. Kiedyś byłem dumnym, zagorzałym katolem gotowym polec w walce w imię boga i maryji zawsze dziewicy. Dziś, jako ateista, widzę jak wiara sieje spustoszenie w głowach ludzi - prowadzi do waśni, wojen, biedy ciemnoty i ustawicznego bogacenia się duchowieństwa oddającego się wszelkim uciechom.

    Odpowiedz
  • pawel32(2019-12-09 11:25) Zgłoś naruszenie 03

    Żeby sie Boga nie bać trzeba albo mieć jaja albo być głupim.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie