statystyki

Korzycki: Dla Platformy prawybory to technologia polityczna [OPINIA]

autor: Radosław Korzycki04.12.2019, 10:07; Aktualizacja: 04.12.2019, 10:07
Standardowa scena z Polski: Małgorzata Kidawa-Błońska jest podobno wściekła na Grzegorza Schetynę za to, że namówił Jacka Jaśkowiaka do kandydowania w prawyborach prezydenckich w Koalicji Obywatelskiej. Konflikt urósł do takich rozmiarów, że wicemarszałek Sejmu nie będzie głosować na Schetynę w wyborach na szefa partii.

Standardowa scena z Polski: Małgorzata Kidawa-Błońska jest podobno wściekła na Grzegorza Schetynę za to, że namówił Jacka Jaśkowiaka do kandydowania w prawyborach prezydenckich w Koalicji Obywatelskiej. Konflikt urósł do takich rozmiarów, że wicemarszałek Sejmu nie będzie głosować na Schetynę w wyborach na szefa partii.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Standardowa scena z Polski: Małgorzata Kidawa-Błońska jest podobno wściekła na Grzegorza Schetynę za to, że namówił Jacka Jaśkowiaka do kandydowania w prawyborach prezydenckich w Koalicji Obywatelskiej. Konflikt urósł do takich rozmiarów, że wicemarszałek Sejmu nie będzie głosować na Schetynę w wyborach na szefa partii.

Jaśkowiak zaprzecza, że szef PO go werbował, jednak informator dziennikarzy dzieli się historiami, jak to Schetyna miał do późnej nocy wydzwaniać do prezydenta Poznania i na niego naciskać. Andrzej Stankiewicz z Onetu pisze, że lider Platformy specjalnie chciał stworzyć pozór rywalizacji różnych nurtów Platformy, żeby odciągnąć uwagę opinii publicznej od własnych kłopotów w partii.

W zasadzie o prawyborach w ścisłym słowa znaczeniu nie może być mowy. To kolejny miraż demokratycznych procedur. Technologia polityczna. A Grzegorz Schetyna swobodnie używa go sobie do załatwiania partyjnych interesów. W PO w kontekście wyborów prezydenckich nie dzieje się to po raz pierwszy. Kiedy startowała kampania 2010 r. i Lech Kaczyński ubiegał się o reelekcję, oczy całej Polski był zwrócone na premiera Donalda Tuska, czy podejmie wyzwanie i zawalczy o Pałac. Ten jednak pozostał na czele rządu, zorganizował w Platformie „prawybory” i... palcem wskazał, że zetrą się w nich Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski. Zakładając jednocześnie, że ten drugi nie ma partyjnego zaplecza i kandydatura Komorowskiego będzie tylko przyklepana przez działaczy z regionów. Tak też się stało. Tymczasem jak dotąd jedyne w ścisłym słowa znaczeniu prawybory w PO odbyły się, kiedy partia kiełkowała przed kampanią 2001 r. Odpadli w nich wówczas bardzo znani działacze jak Piotr Żak i Jerzy Borowczak. Ten ostatni po latach wrócił do polityki.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie