Rosyjsko-węgiersko-turecka przyjaźń

W mijającym tygodniu prezydent Turcji Recep Erdogan odwiedził Budapeszt. Turecki przywódca spotkał się z Viktorem Orbanem dokładnie tydzień po tym, jak węgierska stolica gościła Władimira Putina. Z kolei w przyszłym tygodniu Erdogan wybiera się do USA, żeby spotkać się z Donaldem Trumpem. Kwadrat Orban-Putin-Erdogan-Trump nie jest przypadkowy. Chodzi o konflikt w Syrii oraz rosyjski gaz w Europie.

Pod koniec października Władimir Putin przyjechał do Budapesztu na konferencję bliskowschodnich biskupów, której tematem była obrona prześladowanych chrześcijan na Bliskim Wschodzie. W czasach turecko-syryjskiego konfliktu obaj politycy chcieli pokazać, że są prawdziwymi „obrońcami chrześcijaństwa”. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem Rosja od zawsze broniła tych wartości, a Węgry od 2016 roku mają specjalny urząd ds. pomocy prześladowanym chrześcijanom.

Wydaje się, że Budapeszt miałby potępić działania Turcji w Syrii. Jednak okazuje się, że jest inaczej. Co najmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze chodzi o kolejny projekt rosyjskiego Gazpromu, czyli Turecki Potok (Turkish Stream). Gaz z Rosji pobiegnie do Turcji, a z Turcji do Bułgarii, Serbii, Słowacji oraz Węgier.

Dla Orbana Turkish Stream to bardzo ważny projekt, dlatego współpraca z Turcją i Rosją jest konieczna. Podczas spotkania z Putinem węgierski premier powiedział, że rosyjski gaz do Europy musi być dostarczany wszelkimi możliwymi drogami. Dodał również, że Ukraina jako państwo tranzytowe nie jest dobrym rozwiązaniem dla Węgier.

Po drugie utrzymanie dobrych relacji z Recepem Erdoganem jest ważne dla Orbana z powodu kryzysu migracyjnego. Węgierski premier podkreślił, że bez Turcji nie da się zatrzymać fali uchodźców w Europie, której Budapeszt się boje i konsekwentnie łamie prawo unijne w sprawie relokacji migrantów. Pod czas spotkania z Erdoganem Orban powiedział, że turecka interwencja w Syrii została przeprowadzona również w interesie jego państwa.

W Budapeszcie Orban i Erdogan podpisali szereg porozumień, m.in. o obronności i migracji.

Europa ma dwóch Orbanów

Nowym premierem Rumunii jest Ludovic Orban. Został nominowany przez prezydenta Klausa Iohannisa po tym, jak w październiku rumuński parlament przegłosował wiosek o wotum nieufności dla socjalistycznego rządu.

Orban utworzył tymczasowy rząd do czasu zaplanowanych na 2020 rok wyborów parlamentarnych. Na początku listopada premier uzyskał wotum zaufania od rumuńskiego parlamentu. Tuż po głosowaniu Orban zapowiedział szybkie wskazanie rumuńskiego kandydata do Komisji Europejskiej. Jest to ważny krok w kierunku odblokowania powołania Komisji w nowym składzie, której prace odłożone są na początek grudnia.

56-letni Ludovik Orban od 2017 jest przewodniczący Partii Narodowo-Liberalnej. W latach 2007-2008 pełnił funkcję ministra transportu. Od października br. jest premierem Rumunii.