Przeciętna długość życia w USA wzrosła między 1970 r. a 2016 r. o dziewięć lat, do 78,5 lat. Ale w ostatnich trzech latach zaczęła powoli spadać. Dane pochodzą z opublikowanego na początku września raportu Biura Odpowiedzialności Rządu (GAO) na temat społecznej kondycji Amerykanów. Spośród ludzi urodzonych między 1931 r. a 1941 r., którzy dożyli dorosłości, wciąż żyje trzy czwarte w górnym kwintylu najlepiej zarabiających i tylko 52 proc. w dolnym kwintylu najbiedniejszych. Kwintyl to jedna piąta populacji.

Chociaż amerykańska gospodarka wzrasta, rosną także nierówności. 89 proc. z tych najgorzej uposażonych nie ma na kontach emerytalnych ani dolara, a oszczędności kolejnych 11 proc. nie przekraczają 50 tys. dol. Posiadanie jakiejkolwiek nieruchomości deklaruje 19 proc. To spadek z 28 proc. jeszcze 12 lat temu. Można to tłumaczyć przede wszystkim wyzbywaniem się domów albo zadłużaniem hipotek na rosnące koszty opieki medycznej, bo reforma ubezpieczeń społecznych Obamacare nie dała wszystkim pełnego koszyka świadczeń. W lutym pisaliśmy na łamach DGP, że rosnące ceny insuliny uniemożliwiają leczenie dziesiątkom tysięcy cierpiących na cukrzycę.

Tymczasem rząd Donalda Trumpa w propozycji na przyszły rok budżetowy postanowił obciąć fundusze na Social Security, podstawowy program federalny obejmujący emerytury, renty rodzinne i ubezpieczenia osób niepełnosprawnych. W ciągu najbliższej dekady ma on zostać zmniejszony o 25 mld dol. Przedstawiciele administracji tłumaczą, że nowy budżet programu wystarczy, jeśli tylko ukróci się nadużycia i oszustwa. A wspomniana jedna piąta najbiedniejszych Amerykanów, którzy nie mają dosłownie nic, w całości polega na Social Security i opiece państwa.

Z raportu GAO wynika również, że 20 proc. najbogatszych żyje głównie ze zgromadzonego majątku i programy społeczne są im do niczego niepotrzebne. Stać ich na kosztowne ubezpieczenie, które gwarantuje znacznie wyższy poziom opieki lekarskiej.

Temat badań GAO odcisnął się też na bieżącej kampanii wyborczej. – Bieda jest problemem zagrażającym życiu i dotyka wielu milionów Amerykanów. Stoimy w obliczu kryzysu, jakiego nie widziała nigdy bogata, uprzemysłowiona demokracja. W ciągu ostatnich trzech lat przeciętna długość życia w najzamożniejszym państwie w historii świata spada, często z powodów takich jak uzależnienie czy samobójstwo – stwierdził po publikacji raportu ubiegający się o nominację demokratów w wyborach prezydenckich senator Bernie Sanders, który lobbował za przeprowadzeniem badań przez GAO.

I od razu przeszedł do wątków związanych z kampanią. – Będę walczyć o to, by ukrócić obsceniczne nierówności dochodowe i zapewnić Amerykanom godne zarobki, jakościową opiekę lekarską oraz porządne emerytury. To są podstawowe prawa człowieka. Jeśli pilnie nie rozwiążemy tych problemów, całe pokolenie zostanie skazane na przedwczesną śmierć – dodał kandydat.