Wraz z kończącą się kadencją obecnego szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera i nominacją na to stanowisko von der Leyen, w Brukseli pojawiają się pytania o przyszłość sekretarza generalnego Selmayra.

Selmayr zrobił błyskotliwą karierę za przewodnictwa Junckera. Jednak sporo kontrowersji wzbudził jego awans - który odbył się w niejasnych okolicznościach - ze stanowiska szefa gabinetu Junckera na sekretarza generalnego KE. To jedno z najważniejszych stanowisk w KE - sekretarz generalny Komisji ma pod sobą ponad 30 tysięcy urzędników i kieruje ich pracami. W Brukseli wskazywano na stosunkowo krótkie doświadczenie Niemca w unijnym aparacie urzędniczym. Zazwyczaj bowiem najwyższe stanowiska zajmują w KE ludzie z bardzo dużym stażem i doświadczeniem.

W poniedziałek przedstawicielkę Komisji pytano, czy możliwe jest, by Selmayr nadal sprawował to stanowisko, gdy stery Komisji przejmie von der Leyen, biorąc pod uwagę fakt, że oboje są Niemcami.

"Nie ma żadnych reguł w KE, które mówiłyby, że sekretarzem generalnym nigdy nie może być osoba tej samej narodowości, co unijny komisarz czy przewodniczący Komisji. Jest wiele przykładów, że do takich sytuacji dochodziło w przeszłości. W Unii Europejskiej urzędnicy pracują w interesie europejskim dla ponad 500 milionów obywateli. Gdy rozpoczynają służbę w Komisji Europejskiej, zostawiają swoją narodową przynależność za drzwiami" - odpowiedziała rzeczniczka Komisji Mina Andreewa.

Podała też przykłady, gdy te dwa stanowiska były w przeszłości sprawowane przez osoby tej samej narodowości. "W Komisji, której przewodniczył Jacques Delors, sekretarzem generalnym był też Francuz Emile Noel. W Parlamencie Europejskim Klaus Welle był sekretarzem generalnym, podczas gdy Martin Schulz był przewodniczącym europarlamentu. Obaj są Niemcami. Narodowość nie ma znaczenia, kiedy rozpoczynasz służbę w (instytucjach - PAP) UE" - zaznaczyła.

Na początku 2018 r. Selmayr w atmosferze skandalu awansował z szefa gabinetu początkowo na stanowisko zastępcy sekretarza generalnego, a następnie jeszcze tego samego dnia na funkcję sekretarza generalnego Komisji. Wątpliwości wzbudził m.in. brak informacji na temat procedury i przebiegu wyboru. Przez kilkanaście dni po decyzji dziennikarze na konferencjach prasowych Komisji w Brukseli bezskutecznie próbowali uzyskać szczegółowe informacje, w jaki sposób został on sekretarzem generalnym. Jednak Komisja zasłaniała się m.in. ochroną danych osoby, która wycofała się z konkursu na to stanowisko. Selmayr był ostatecznie jedynym kandydatem. KE zapewniała, że wszystko odbyło się zgodnie z przepisami.

Sprawę wyboru sekretarza generalnego KE bardzo szczegółowo opisywał m.in. francuski dziennik "Liberation". Gazeta donosiła m.in., że do konkursu stanęła zastępczyni Selmayra na stanowisku szefa gabinetu Junckera, Hiszpanka Clara Martinez, jednak ostatecznie wycofała się. Po wyborze Niemca na stanowisko sekretarza generalnego KE została ona szefową gabinetu Junckera.

Sekretarz generalny Komisji Europejskiej, choć może nie rzuca się w oczy, zajmuje jedno z najpotężniejszych stanowisk w Brukseli. Stoi na urzędniczym szczycie instytucji zatrudniającej ponad 30 tys. osób i odpowiadającej za przygotowanie wszystkich unijnych propozycji aktów prawnych. Stanowisko to wiąże się także z bardzo wysokim uposażeniem.

Kilka miesięcy po wyborze Selmayra unijna rzeczniczka praw obywatelskich Emily O'Reilly stwierdziła, że wybór ten mógł odbyć się z naruszeniem prawa i podważyła zaufanie do instytucji UE.

Wybór Selmayra skrytykował też Parlament Europejski. W przyjętej w grudniu 2018 r. rezolucji europosłowie wskazali, że przy jego wyborze na stanowisko Komisja Europejska złamała "zasady przejrzystości, etyki i praworządności". KE tuż po przyjęciu rezolucji oświadczyła, że nie zgadza się z jej treścią.

48-letni Selmayr pracuje w Komisji od 2004 r. Początkowo pełnił funkcję rzecznika prasowego KE ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów, następnie, do 2014 r., był szefem gabinetu komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding. W 2014 r. kierował kampanią Junckera jako głównego kandydata na przewodniczącego KE z ramienia Europejskiej Partii Ludowej.

Selmayr ma opinię niezwykle skutecznego i bezkompromisowego urzędnika, uważany jest za szarą eminencję KE, człowieka, bez którego zgody i wiedzy nie może zapaść w Komisji żadna ważna decyzja. W ostatnich latach media brukselskie krytykowały jego "nazbyt stanowcze" metody zarządzania, a także wpływy, które zdaniem wielu komentatorów znacznie wykraczają poza zakres pełnionej oficjalnie funkcji.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)