statystyki

Włoska robota w Brukseli. Co o układzie sił w Europie mówi wybór Ursuli von der Leyen?

autor: Jakub Kapiszewski05.07.2019, 01:33; Aktualizacja: 05.07.2019, 08:08
Ursula von der Leyen

Ursula von der Leyenźródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: FILIP SINGER

Chociaż Ursula von der Leyen, namaszczona przez szefów rządów państw Unii, musi jeszcze zostać zatwierdzona przez Parlament Europejski (co wcale nie przesądzone), poparcie swojej macierzystej grupy, czyli gromadzącej chadeków Europejskiej Partii Ludowej, już udało się jej zdobyć – to pierwsze wnioski, jakie można wyciągnąć z powierzenia najważniejszego stanowiska w Brukseli niemieckiej polityk.

Magazyn 5 lipca 2019

Magazyn 5 lipca 2019

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jej wybór na przewodniczącą Komisji Europejskiej udowadnia, że Angela Merkel wciąż ma wiele do powiedzenia na Starym Kontynencie. Wszyscy, którzy nazwali kanclerz Niemiec gasnącą gwiazdą, powinni sobie odpowiedzieć na pytanie: czy polityków, których współpracownicy otrzymują nominację na wysokie urzędy w Brukseli, nazwiemy „słabymi”?

Tym bardziej że jeszcze półtora roku temu Berlin był bardziej skłonny, żeby w nowym unijnym rozdaniu przejąć stanowisko prezesa Europejskiego Banku Centralnego (mandat Mario Draghiego, obecnego szefa EBC, upływa z końcem października). Wielu w Europie postrzegało objęcie fotela szefa KE przez przedstawiciela Niemiec jako niestosowne, biorąc pod uwagę, że Berlin i tak ma wiele do powiedzenia w Unii.

Jednak Angela Merkel zmieniła zdanie i doszła do wniosku, że najwyższa pora, aby kluczowa funkcja przypadła właśnie Niemcom. Od tamtej pory nikt nie zakwestionował tego wyboru. Tak jakby w odniesieniu do czołowych stanowisk unijnych obowiązywało „zaklepywanie” jak w grach podwórkowych. To, że fotel szefa KE ostatecznie nie przypadł Manfredowi Weberowi (którego kandydaturę Merkel przecież wspierała), nic tutaj nie zmienia. Nikt nie zakwestionował tego, że największy gabinet w Berlaymoncie powinien przypaść komuś znad Renu. 


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie