statystyki

Osiecki: Kampania, jakiej jeszcze nie było [OPINIA]

autor: Grzegorz Osiecki21.02.2019, 07:11; Aktualizacja: 12.11.2020, 12:51

Nie wiem, kto wygra wybory europejskie, ale wiem, że będzie to kampania, jakiej dotąd nie widzieliśmy. I to z co najmniej czterech powodów.

Na pewno frekwencja w maju będzie najwyższa w historii. Nie dlatego, że Polacy nagle zrozumieją mechanizmy wyboru i docenią wagę Parlamentu Europejskiego, ale dlatego, że coraz wyraźniej widać, że poszczególne ugrupowania traktują wiosenny pojedynek jako pierwszą turę jesiennych wyborów parlamentarnych. Pierwszy raz zdarza się bowiem tak, że od wyborów europejskich do parlamentarnych będzie nas dzieliło zaledwie pół roku. Mobilizacja będzie powszechna i każdy będzie starał się maksymalnie naciskać na swoich wyborców, by poszli do urn. PiS i PSL silne na prowincji będą próbowały udowodnić, że elekcja europejska nie musi być zdominowana przez elektorat miejski. A opozycja anty-PiS, silna w dużych miastach, zamierza przyciągnąć jak największe grono wyborców do urn, licząc, że tylko to może przynieść klęskę PiS (partia rządząca akurat tych wyborców będzie się starała uspokoić i zniechęcić do udziału w wyborach). Z kolei Robert Biedroń zadba o to, by skusić wyborców, którzy do urn się nie kwapili zniechęceni wojną PiS vs anty-PiS.

Będzie to także kampania, jakiej nie było, bo prawie każde z ugrupowań biorących udział w tym wyścigu wie, że robiąc dobry wynik, może wygrać bilet do przyszłego rządu. PiS, jeśli wygra, będzie mógł liczyć na podobny wynik na jesieni, a więc utrzymanie władzy. Stąd próba przejęcia politycznej inicjatywy w tym tygodniu. Chodzi o wyraźne wejście w rytm kampanijny, by zostawić za sobą ostatnie problemy, takie jak serial taśm w „Gazecie Wyborczej” czy napięcia na linii Polska – Izrael. Najpierw mieliśmy więc tour premiera po Polsce, później ogłoszenie kandydatów PiS na listy do europarlamentu. Tydzień zakończy się konwencją, na której Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki mają pokazać propozycje dla wyborców.

Z kolei choćby minimalna wygrana opozycji w maju może oznaczać zmianę warty na pozycji premiera po jesiennych wyborach. A to naturalnie pociągnie za sobą nowe rozdanie w ministerstwach i podległych im agendach czy spółkach, ale przede wszystkim zmianę kursu w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Dlatego pierwszy raz od kilku lat w opozycji – oprócz rutynowych sporów związanych z pozycjonowaniem się przed wyborami – widać determinację i oczekiwanie, że wybory europejskie będą nareszcie tymi, które odwrócą polityczny trend.


Pozostało 49% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie