statystyki

Zmarnowana szansa polskiej zbrojeniówki. Potrzebujemy cudu

autor: Maciej Miłosz17.02.2019, 12:30
Większość obecnego zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej doświadczenie zbiera zaledwie od kilku miesięcy.

Większość obecnego zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej doświadczenie zbiera zaledwie od kilku miesięcy.źródło: ShutterStock

Środowy zakup amerykańskich systemów artylerii to kolejna niewykorzystana szansa na budowę rodzimego przemysłu.

P rezydent Andrzej Duda, wiceprezydent USA Mike Pence i minister obrony Mariusz Błaszczak. Do tego liczni przedstawiciele administracji i wojskowi obu krajów. W środę, na podpisaniu umowy dotyczącej zakupu systemu artylerii dalekiego zasięgu Himars, mogącej razić cele odległe nawet o 300 km, oficjeli nie brakowało. Padły słowa o poprawieniu bezpieczeństwa Polski – z czego powinniśmy się cieszyć, choć jeden dywizjon (18 wyrzutni bojowych) to raczej wzmocnienie symboliczne. No, ale być może kiedyś doczekamy się kolejnych. Cena za ten jeden, który ma być dostarczony do 2023 r., to ponad 400 mln dol., czyli ok. 1,5 mld zł.

Mało za to mówiono o polskim przemyśle obronnym, czyli nieco upraszczając – o Polskiej Grupie Zbrojeniowej, która zrzesza ponad 60 państwowych spółek (m.in. Hutę Stalowa Wola, Mesko, Bumar Łabędy czy Wojskowe Zakłady Lotnicze) i której przychody w 2017 r. wyniosły prawie 5 mld zł. Ta małomówność może o tyle zaskakiwać, że do niedawna to PGZ odpowiadała za rozmowy z amerykańskim koncernem Lockheed Martin (LM) o zakupie systemu Himars.

Bo musi być tajne

Aby zrozumieć, co się wydarzyło z punktu widzenia polskiego przemysłu zbrojeniowego, trzeba się cofnąć do 2012 r. – wówczas rozmowy z LM zaczęło prowadzić konsorcjum, które tworzyły m.in. Huta Stalowa Wola (HSW), Jelcz i Grupa WB (dziś w 25 proc. należąca do państwa). W 2015 r. Lockheed Martin przedstawił ofertę, w której był m.in. transfer technologii (w dużej mierze do Mesko i HSW), system miał być umieszczony na polskich ciężarówkach Jelcz i wyposażony w rodzimy system kierowania ogniem Topaz (Grupa WB). To wszystko w cenie bardzo podobnej do tej, jaką płacimy teraz – ok. 400 mln dol. za dywizjon. Była to więc oferta znacznie bardziej korzystna od podpisanej w środę umowy. W tej samej cenie zyskiwaliśmy znaczący udział rodzimych firm w projekcie – te pieniądze zostałyby w kraju. A co ważniejsze, polski przemysł pozyskałby nowe doświadczenia i technologie.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (9)

  • a my ja zawsze(2019-02-17 13:13) Zgłoś naruszenie 288

    Najważeniejsze, że zrobiliśmy "łaskę" naszym panom, a oni w nagrodę nas upokorzyli. Na cześć tego wydarzenia proponuję wznieść pomnik z wierszem Andrzeja Waligórskiego: >>Raz ordynarny niedźwiedź kucnąwszy na łące W dość niewybredny sposób podtarł się zającem. Zając się potem żonie chwalił po obiedzie: - Wiesz, stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem<<

    Odpowiedz
  • tyle(2019-02-17 17:23) Zgłoś naruszenie 122

    Nasze kompetencje? W Polsce nie ma ani jednego polskiego zakładu czy fabryki , zdolnej wyprodukować najprostszy jednocylindrowy, chłodzony powietrzem silnik spalinowy. W PGZ jest tylko kilka sensownych przedsiębiorstw. Inne przez lata dryfowały ,czasami ze swojej a czasami z winy innych. Sytuacja jest bardzo zła. W MON dialogi i zapytania techniczne ciągnące się latami. Warunki przetargów ciągle zmieniane, jakby wojskowi sami nie wiedzieli co chcą. Można tak jeszcze długo.

    Odpowiedz
  • Pytający(2019-02-17 13:10) Zgłoś naruszenie 118

    Jak można cokolwiek zbudować jak wszystko zostało w ruinie . Zakłady stanowiące wartość sprzedano za grosze , siła robocza jak i intelektualna wyemigrowała na zachód . POzostały tylko ruiny i w większości renciści i emeryci . POzostali to urzędnicy otrzymujący godne lub -"półgodne " wynagrodzenia ....... opodatkowane jak.... i nie . Czy z takim zapleczem jest możliwość cokolwiek wartościowego stworzyć ?

    Odpowiedz
  • Bert(2019-02-17 14:27) Zgłoś naruszenie 817

    Jedną z racji bytu DGP jest sianie dezinformacji i defetyzmu. Miłosz w sprawach wojska, Radwan administracji i Kryszkiewicz w sądownictwie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • green(2019-02-17 17:09) Zgłoś naruszenie 48

    Coby PIS nie zrobil to w/g DGP zawsze zle. Co innego gdyby kilka lat temu zakup zrobili lewaccy tuskowicze. Toby gazeta wychwalala ich pod niebiosa.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Ważne jest(2019-02-17 18:51) Zgłoś naruszenie 32

    ... aby pamiętać i przypomnieć po latach tych, którzy tę umowę podpisali.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie