statystyki

Psychotropy zamiast terapii. Niewydolność psychiatrii więziennej to nie tylko problem Polski

autor: Emilia Świętochowska25.01.2019, 08:09; Aktualizacja: 25.01.2019, 08:43
Standardy psychiatryczne nie wytrzymują jednak w zderzeniu z praktyką penitencjarną. Z danych Służby Więziennej wynika, że obecnie w ramach całego systemu funkcjonuje łącznie 411 więźniów ze zdiagnozowaną chorobą psychiczną, z czego 147 jest w trakcie leczenia (dwa lata wcześniej wszystkich osadzonych z rozpoznaniem było 233).

Standardy psychiatryczne nie wytrzymują jednak w zderzeniu z praktyką penitencjarną. Z danych Służby Więziennej wynika, że obecnie w ramach całego systemu funkcjonuje łącznie 411 więźniów ze zdiagnozowaną chorobą psychiczną, z czego 147 jest w trakcie leczenia (dwa lata wcześniej wszystkich osadzonych z rozpoznaniem było 233).źródło: ShutterStock

W polskich więzieniach przebywa ponad 400 osób ze zdiagnozowanymi chorobami psychicznymi. Wiele z nich powinno się leczyć w warunkach szpitalnych, lecz takie rozwiązanie rzadko jest brane pod uwagę.

K ażda szokująca, irracjonalna zbrodnia – taka jak zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – wywołuje ten sam ciąg reakcji i socjotechnicznych rytuałów. Zderzamy się z chaotyczną narracją medialną, która poddaje obróbce każdy szczegół, słowo czy gest. Próbujemy nadać jakąś strukturę rzucanym nam strzępom informacji. Potrzeba wpisania bezsensownej zbrodni w oswojony system znaczeń domaga się ustalenia źródła społecznego zła. Tę wątpliwość w końcu rozstrzyga chór dyżurnych autorytetów oznajmiających, że tak okrutny akt przemocy mógł być dziełem tylko kogoś o głęboko zaburzonej psychice. Bo skoro motyw i sposób działania sprawcy nie mieści się w sferze logicznej kalkulacji, to musiał on być szaleńcem. W końcu na scenę wchodzi minister, wspierany przez eksperckie zaplecze, i uspokaja, że zagrożenie zostało zbadane, niebezpieczny element będzie wyrwany i zneutralizowany. Najpewniej przez bezterminową izolację.

Zbrodnia Stefana W. – choć o niej samej wciąż wiele nie wiemy – uruchomiła społeczne mechanizmy i wzorce reagowania, które nie powinny budzić zdziwienia. Zostały bowiem uformowane przez metodyczną politykę kryminalną, jaką wobec przestępców z zaburzeniami psychicznymi prowadziło kilka ostatnich rządów. W wulgarnym skrócie: najpierw bestię ukarać, potem przymusowo leczyć. Wdrażanie tej filozofii w życie na dobre zaczęło się 10 lat temu wraz z paniką wywołaną głośnymi sprawami gwałtów na dzieciach. Wojna wypowiedziana pedofilom nie skończyła się, co prawda, obowiązkiem chemicznej kastracji – jak tego chciał ówczesny premier Donald Tusk – ale pomogła wzmocnić społeczną akceptację dla przekonania, że rozwiązaniem jest bezterminowe izolowanie przestępców z zaburzeniami psychicznymi.

Zwieńczeniem tych wysiłków było przeforsowanie w 2013 r. tzw. ustawy o bestiach, która umożliwiła wysyłanie na dożywotni pobyt w ośrodku w Gostyninie sprawców z zaburzeniami osobowości i preferencji seksualnych oraz upośledzeniem umysłowym – niezależnie od tego, jak poważne przestępstwo popełnili. Dwa lata później weszła w życia nowelizacja przepisów dotyczących środków zabezpieczających, domykająca przegapione wcześniej luki. Przy okazji ustanowiono kary więzienia dla osób z zaburzeniami i uzależnieniami, które odmawiają poddania się terapii nakazanej przez sąd.


Pozostało 90% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie